MKTG Sportowy i Gol - pasek na kartach artykułów

2. Bundesliga. W sobotę z Sobotą na boisku FC St Pauli nie zdobyło ani punktu. Gol dla VfB Stuttgart w końcówce

Kaja Krasnodębska
Kaja Krasnodębska
Bartek Syta
Niespodziewanie FC St Pauli prowadziło do przerwy ze spadkowiczem z Bundesligi VfB Stuttgart 1:0. Lepsza druga połowa gospodarzy sprawiła, że ostatecznie drużyna z Hamburga nie zdobyła nawet punktu. Po raz pierwszy w tym sezonie zagrał Waldemar Sobota. Jakub Bednarczyk na ławce rezerwowych.

Piątek z pewnością był wyjątkowym dniem dla Jakuba Bednarczyka. Urodzony w styczniu 1999 roku piłkarz otrzymał swoje pierwsze powołanie do reprezentacji U-21. Dotąd występował w Biało-Czerwonych barwach w niższych kategoriach wiekowych, teraz przekonał do siebie Czesława Michniewicza. Pod jego okiem we wrześniu uda się na Łotwę oraz do Białegostoku (na mecz z Estonią). Zanim jednak zwiedzi Podlasie, w sobotę wraz z St Pauli udał się do Stuttgartu. Rozgrywane w ramach trzeciej kolejki 2. Bundesligi spotkanie zaplanowano na godzinę 13.

Niespełna tydzień po pucharowym starciu z grającym na czwartym poziomie rozgrywkowym VfB Luebeck. Niespodziewanie wyżej wyceniana ekipa by przejść dalej potrzebowała rzutów karnych. Zmęczenie nie mogło być wymówką zwłaszcza dla Waldemara Soboty, który dopiero tamtym meczem rozpoczął dla siebie sezon 2019/2020. W poprzednich dwóch ligowych kolejkach nie otrzymał swojej szansy, za tę niedzielną odwdzięczył się bramką. To jednak nie wystarczyło, żeby zagrać w Stuttgarcie od pierwszej minuty. Josa Luhukay'a nie przekonało również powołanie Bednarczyka. Obaj Polacy rozpoczęli to spotkanie na ławce rezerwowych.

Jeszcze przed sezonem można było przewidywać, że będzie to "polskie" starcie. Grający w VfB Stuttgart Marcin Kamiński cierpi jednak z powodu kontuzji. W ostatnich dniach musiał przejść jednak rekonstrukcję więzadła i spotkanie z FC St Pauli mógł obserwować jedynie z trybun. Po pierwszej połowie pewnie był zmartwiony. Jego drużyna, która w pierwszych dwóch kolejkach zdobyła cztery punkty i konsekwentnie potwierdzała swoją chęć szybkiego powrotu do Bundesligi, teraz przegrywała z niżej notowanym rywalem. Jedyną bramkę zdobył Duńczyk Mats Daehli, ale na dobrą sprawę Stuttgart nie miał wielu sytuacji. Goście bardzo dobrze prezentowali się zwłaszcza w defensywie, nie wpuszczali przeciwników pod własną bramkę. Postawili na grę z kontrataku i okazało się to dobrym rozwiązaniem, bowiem mieli więcej i lepsze bramkowe sytuacje.

Gospodarze nie obudzili się wraz z rozpoczęciem drugiej części gry. Kluczowy okazał się dla nich rzut rożny z 60. minuty. Po dośrodkowaniu Gonzalo Castro piłkę w siatce umieścił Marc-Oliver Kempf. Ten gol dodał spadkowiczowi z Bundesligi skrzydeł, ale i St Pauli nie odpuszczało. Na boisku zaczęło dziać się więcej, pojawił się na nim także Waldemar Sobota. Polak wszedł jako trzeci ze zmienników, Bednarczyk w ogóle nie dostał swojej szansy. Ciężko ocenić tę decyzję, ale Luhakay powodów do zadowolenia nie ma. Decydujący gol dla Stuttgartu padł w 90. minucie, a trafienie zdobył zmiennik - Argentyńczyk Nicolas Ivan Gonzalez. Sobota tymczasem zdobył tylko żółtą kartkę.

Bo wraz z kolegami nie mógł dopisać sobie nawet punktu. Po trzech kolejkach ekipa z Hamburga ma zaledwie jeden punkt i plasuje się na szesnastym, zagrożonym barażem miejscu. Po tym weekendzie jego sytuacja może wyglądać jeszcze gorzej, bo rywale z dołu tabeli swój mecz mają jeszcze przed sobą. Stuttgart natomiast jest na dobrej drodze ku spełnieniu zakładanych celów.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24