Adam Mandziara, prezes Lechii Gdańsk: Czego nam brakuje? Większego zapełnienia stadionu! [rozmowa]

Brunon KowalkeZaktualizowano 
Na zdjęciu: Adam Mandziara
Na zdjęciu: Adam Mandziara Piotrhukalo
Adam Mandziara, prezes Lechii Gdańsk, na niespełna dwa miesiące przed zakończeniem sezonu 2018/2019 rozważa szanse i warunki wywalczenia historycznego sukcesu gdańskiego klubu.

Pozostało 11 meczów ligowych do ostatecznych rozstrzygnięć w ekstraklasie. Jak dzisiaj ocenia Pan szanse na zdobycie historycznego tytułu mistrza Polski przez gdańską Lechię?
Na tym etapie rozgrywek trudno unikać takich pytań. Rozegraliśmy 26 ligowych spotkań i od 13 kolejek wciąż zachowujemy pozycję lidera. Rysuje się poważna szansa na bardzo dobry wynik. Mistrzostwo Polski możemy rozważać na poziomie kalkulacji i ocen ekspertów. Ale wciąż tylko ma poziomie rozważań. Jesteśmy tego świadomi. To jest futbol, który rządzi się swoimi prawami. Na ostateczne rozstrzygnięcia trzeba cierpliwie poczekać. Wspólnie z trenerem Piotrem Stokowcem opracowujemy warianty działań na teraz oraz po zakończonym sezonie. Najprawdopodobniej staniemy przed nowymi wyzwaniami i wiemy już co trzeba zrobić. Zapewniam, że plan działania jest gotowy.

Czy są obawy, że klub nie podoła tym wielkim zadaniom, jakie mogą stanąć przed Lechią? Czego Wam brakuje do pewności, że po raz pierwszy w 74-letniej historii klubu mistrz Polski w piłce nożnej będzie w Gdańsku?
Przede wszystkim 11 kolejnych zwycięstw (śmiech…). Ale to tylko teoria. Bardzo się cieszę, że przed rokiem złożyłem ofertę Piotrowi Stokowcowi. Mamy bardzo sensownego trenera, który zadba o to, co najważniejsze na finiszu tych rozgrywek, przede wszystkim koncentrację wszystkich naszych piłkarzy. Potencjał drużyny jest wysoki. Organizacyjnie jesteśmy przygotowani na wszystko. Miesiące systematycznej pracy spowodowały, że dzisiaj piłkarze mogą tylko myśleć o kolejnym meczu i o niczym więcej. Dla wielu naszych graczy otwierają się wrota na kolejny poziom piłkarskiej hierarchii. Zbudowany zespół jest głodny wielkich sukcesów. W kadrze zespołu Lechii jest bodajże tylko dwóch graczy, którzy na swoim koncie mają mistrzowski tytuł w przeszłości. To duży atut mobilizujący wszystkich biało-zielonych. Czeka nas także ostateczna walka o finał Pucharu Polski. Jedno zwycięstwo i jedziemy na Stadion Narodowy.

CZYTAJ TAKŻE: Lechia Gdańsk - Piast Gliwice. Dzieci, uczniowie i studenci wejdą na mecz za darmo

A czego dzisiaj brakuje by odnieść sukces?
Widzę po nastrojach chłopaków i trenera, że liczą na dużo większy doping naszych kibiców. Brakuje większego zapełnienia stadionu i sygnału ze wszystkich trybun, nie tylko z „Zielonej”: Jesteśmy z wami, zróbmy to razem dla Gdańska.

To prawda. Dochodzą do nas głosy i pytania z Polski: Czy Lechia zasługuje na ten tytuł?
Mieszkam w Gdańsku od 4 lat. Gdańszczanie i kibice Lechii zasługują na ten tytuł jak najbardziej. Lechia ma bardzo trudną historię. Było lepiej i gorzej. Ale zawsze byli tutaj lojalni wobec klubu kibice. Nawet wtedy, gdy Lechia grała w niższych klasach rozgrywkowych. Odbudowa klubu od A-klasy do ekstraklasy to ewenement w skali nie tylko krajowej. To w znacznej mierze zasługa zwykłych kibiców, którzy najpierw skutecznie się skrzyknęli. Wprowadzili drużynę do piłkarskiej elity, założyli profesjonalną spółkę zapraszając do niej duży kapitał. Dzisiaj rysuje się szansa na wspaniałe uwieńczenie tego dzieła. Mobilizacja w szatni i na boisku jest, brak nam jeszcze tego na trybunach. Pamiętać też trzeba, że Lechia „może” a Legia „musi”.

W piątek odbyło się walne zgromadzenie spółki. Udziałowcy mniejszościowi po raz kolejny odłożyli wniosek o powiększenie kapitału założycielskiego spółki, który w Lechii jest najniższy w ekstraklasie.
Jestem dobrej myśli. Wierzę, że relacje udziałowca większościowego z mniejszościowym są coraz lepsze. Ten sezon udowodnił, że potrafimy się reformować. Dostosowywać do aktualnych wymagań, by Lechia wkroczyła na wyższy poziom profesjonalizmu. Wspólnie do tego dojrzewamy. Piłkarze, trenerzy, pracownicy i właściciele klubu i kibice. Znam i rozumiem obawy kibiców, a oni powoli przekonują się do ambicji i aspiracji właściciela większościowego Franza Josefa Wernze.

Robert Lewandowski: Możemy po tym meczu wyciągnąć wnioski

Wideo

Materiał oryginalny: Adam Mandziara, prezes Lechii Gdańsk: Czego nam brakuje? Większego zapełnienia stadionu! [rozmowa] - Dziennik Bałtycki

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

M
Moejscowy

Nowego prezesa brakuje. Któremu zależy na Lechii a nie papraka z wawy

G
Gość

Nie pisz głupot. W Poznaniu Rutkowskiemu chyba za bardzo zależało i zobacz co się dzieje. Czasami tak jest że właśnie miłość i przywiązanie do klubu zasłania oczy. To właśnie wam doskwiera mniejszościowi.

D
Dziad Borowy

Brakuje porządnego prezesa z krwi i kości któremu dobro klubu leży na sercu a nie tylko kasa która przesłania oczy...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3