Australian Open. Anett Kontaveit przetrwała kanonadę Igi Świątek. Polka walczyła do końca, ale odpadła w 1/8 finału

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
DAVID GRAY/AFP/East News
Trochę więcej spokoju i kilku wygranych piłek więcej - tyle zabrakło Idze Świątek do pokonania Anett Kontaveit i awansu do ćwierćfinału Australian Open. Polka walczyła jak lwica, a w trzecim secie nie zniechęciło jej nawet prowadzenie rywalki 5:1. Ostatecznie przegrała 7:6(4), 5:7, 5:7, ale autentycznie zaimponowała swoją postawą. Nie tylko polskim kibicom.

- Ma 18 lat, a już wie, jak robić wszystko. Potrafi uderzać forhendem i bekhendem, biega w kółko, gra slajsy i dropszoty - chwali młodą Polkę słynny Mats Wilander. - Cori Gauf, Świątek i Bianca Andreescu to najlepsze przedstawicielki nowej generacji zawodniczek. One są bardzo młode, a już świetne. Kompletne jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne, technicznie potrafiące wszystko. Jeśli jeszcze bardziej zaczną się bawić tenisem i jeszcze mocniej uwierzą w siebie, to w kluczowych momentach będą coraz częściej podejmować dobre decyzje i będą osiągać coraz więcej - dodał trzykrotny zwycięzca Australian Open, obecnie ekspert Eurosportu.

Szwed mówił to jeszcze przed meczem Świątek z Kontaveit, ale po jego zakończeniu na pewno nie zmienił zdania, bo Polka zagrała naprawdę dobrze. Estonka, która w trzeciej rundzie dosłownie zdeklasowała rozstawioną z numerem szóstym Szwajcarkę Belindę Bencić (6:1, 6:1), musiała wspiąć się na wyżyny swoich możliwości, by pokonać naszą tenisistkę.

Naprawdę niewiele brakowało zresztą, by i tak przegrała, a jej gest z końcówki trzeciego seta, gdy w bezsilnej złości cisnęła rakietą o kort, mógłby wystarczyć za cały komentarz. To Polka wygrała (po tie-breaku) pierwszego seta. W drugim prowadziła z przełamaniem 2:0. To jednak nic w porównaniu z tym, co działo się w trzeciej partii. Świątek zaczęła ją fatalnie, a seria błędów (również podwójnych przy serwisie) wyprowadziła Estonkę na prowadzenie 3:0, a później 5:1.

Wydawało się, że jest po meczu, ale Polka nie składała broni. Zaczęła w końcu grać lepiej i trafiać i w efekcie doprowadziła do wyrównania. Kto wie, jakby się zakończyło to spotkanie, gdyby przy prowadzeniu Kontaveit 6:5 trochę nie poniosła jej fantazja. Zabrakło naprawdę niewiele...

Mimo porażki Świątek może opuścić Melbourne z wysoko podniesionym czołem (został jej jeszcze występ w mikście z Łukaszem Kubotem). W swoim pierwszym turnieju od sierpnia ubiegłego roku (US Open, później leczyła kontuzję) 18-latka z Warszawy zaprezentowała się lepiej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Wygrała trzy mecze, nie tracąc w nich seta (6:3, 6:2 z Timeą Babos, 6:3, 7:5 z Carlą Suarez Navarro i 7:5, 6:3 z Donną Vekić). Pokazała w nich w dodatku naprawdę dobry tenis. Grała odważnie, ofensywnie, to ona dyktowała warunki na korcie, a w meczu z Kontaveit pokazała nawet zagranie, jakiego nie powstydziłby się Nick Kyrgios. Wygrała w dodatku ten punkt.

- Myślę, że zawodniczki z nowej fali zaczynały wiedząc, że nigdy nie będą uderzyły tak mocno jak siostry Williams, więc nauczyły się wszystkiego, żeby mogły wygrywać wszechstronnością. Iga na pewno od najmłodszych lat pracowała tak, by nie być zawodniczką jednowymiarową - to znów słowa Wilandera. Nie wypada się nie zgodzić.

1/8 finału Australian Open to drugi taki wynik Igi Świątek w Wielkim Szlemie. W ubiegłym roku dotarła równie daleko podczas Roland Garros. Jeśli młodą Polkę ominą kontuzje i nadal będzie pracować nad sferą mentalną (w Melbourne towarzyszyła jej psycholog sportu Daria Abramowicz), to już niebawem czwarta runda będzie normą, a nie tylko miłą niespodzianką. A może coś więcej...

Transmisje z Australian Open na antenach Eurosportu i w Eurosport Playerze

Zdaniem Wojciecha Fibaka w US Open zwyciężą... Iga Świątek i Novak Djoković. "Liczymy na naszą młodą gwiazdę"

ZOBACZ TEŻ:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3