Bez graczy nie ma wyników. I trenera De Giorgiego

Bez graczy nie ma wyników. I trenera De Giorgiego

Zdjęcie autora materiału
Tomasz Biliński

Aktualizacja:

Polska

Reprezentację Polski siatkarzy czekają zmiany.
1/7
przejdź do galerii

Reprezentację Polski siatkarzy czekają zmiany. ©sylwia dabrowa / polska press

Trener De Giorgi miał pracować z kadrą do igrzysk 2020. Przestał po dziewięciu miesiącach. - Następcą powinien być Polak - mówi Stanisław Gościniak, mistrz świata z 1974 r. i ostatni polski szkoleniowiec reprezentacji Polski.
Witam wszystkich. Jestem trenerem reprezentacji Polski. Bardzo dobrze dla mnie - tak, łamaną polszczyzną, włoski szkoleniowiec rozpoczął konferencję prasową 22 grudnia, na której został zaprezentowany przez PZPS. Czteroletnią umowę podpisał dwa dni wcześniej. Choć nadzieje były duże, podobnie jak zaufanie, to dziewięć miesięcy później został zwolniony. - Trener nie widział swojej winy w słabych wynikach naszej drużyny.
Zamiast uderzyć się w pierś, porażki tłumaczył zmianą pokoleniową. Decyzję o odwołaniu trenera była jednogłośna - tłumaczył po środowym zarządzie Polskiego Związku Piłki Siatkowej prezes Jacek Kasprzyk.

De Giorgi zastąpił Stephane’a Antigę. Miał pracować przynajmniej do igrzysk olimpijskich w Tokio w 2020 r. Plany zburzyły beznadziejne wyniki. Polska nie awansowała do turnieju finałowego Ligi Światowej (ósme miejsce), mistrzostwa Europy zakończyła na 10. miejscu (na 16 drużyn). W turnieju, którego przecież była gospodarzem, przegrała w barażu do ćwierćfinału (0:3 ze Słowenią).

- Od lat trzymam się stwierdzenia, obojętnie w jakiej dyscyplinie: gracze grają - zaznaczył mistrz świata z 1974 r. Stanisław Gościniak. - Jeżeli nie ma graczy, nie ma wyników. Takie „prawo” dyscyplin zespołowych, jak nie idzie, to zmienia się trenera. Nasza reprezentacja jest w trudnym okresie przejściowym. Stąd takie wyniki. Zresztą nie tylko w tym roku, bo i w poprzednim było kiepsko. Jak rozmawialiśmy w gronie kolegów, z którymi zdobyłem medal mistrzostw świata, to nie mieliśmy dobrych prognoz. Obecnie nie mamy siatkarzy, którzy mogą grać o medale. Nikogo nie chcę obrażać. Zwyczajnie trzeba pracować, by być lepszym - dodał 73-letni trener.

Pod wodzą De Giorgiego na brak pracy zawodnicy narzekać nie mogli. Krótko po zakończeniu sezonu ligowego rozpoczęli zgrupowanie w Spale. Łącznie spędzili tam ponad siedem tygodni. Niektórzy w tym upatrują przyczyn porażki, wskazując, że zespół był przemęczony.

- Zawsze chodzi o zawodników. Jeśli nie ma ich i atmosfery pracy, to wyniki są takie, jakie mamy. Nikt mnie nie przekona, że jest inaczej. Grałem w siatkówkę, trenowałem, nadal przy niej pracuję. Porażki nie wzięły się z niczego. Można się usprawiedliwiać mniejszymi lub większymi urazami. Ale jak czytam, że ktoś, robi sobie urlop, albo że żona urodziła dziecko... Prawdziwy sport jest sprawiedliwy. Jeśli uczciwie trenujesz, masz wyniki - podkreślił najlepszy rozgrywający MŚ 1974 r.

Ta praca miała być atutem De Giorgiego. Wygląda na to, że była jednym z argumentów, by odszedł. Pod znakiem zapytania stanęła kwestia, czy siatkarze po nieudanym okresie wciąż będą wierzyć w szkoleniowca. - Rozmawialiśmy z zawodnikami po mistrzostwach Europy. Żaden nie powiedział, żeby De Giorgi został. Część z nich wypowiedziała się tylko, że to związek powinien podjąć decyzję, co dalej. Stąd taka decyzja. Szkoda. Wydawało nam się, że De Giorgi, który poznał naszą ligę i dwa razy został mistrzem Polski z ZAKS-ą Kędzierzyn-Koźle, to będzie dobrym wyborem - podsumował szef PZPS Jacek Kasprzyk.

Z tym argumentem doboru trenera nie zgodził się Gościniak. Poza tym De Giorgi wcześniej nie prowadził żadnej narodowej drużyny. - Trzeba zwrócić uwagę na skład, jaki miał w ZAKS-ie. Dwóch świetnych Francuzów i Belga. Do tego PGE Skra Bełchatów i Asseco Resovia były w dołku. W tych najlepszych zespołach, gdzie kluby wydają miliony na zagranicznych graczy, trener jest menedżerem - ocenił.

Problemem może być teraz zerwana umowa. Kontrakt De Giorgiego ze związkiem miał obowiązywać do igrzysk olimpijskich w Tokio w 2020 r. Pierwsza weryfikacja pracy miała nastąpić za rok, po mistrzostwach świata. Gdyby wtedy osiągnięcia były niesatysfakcjonujące, obowiązywałby jedynie trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Tymczasem, według nieoficjalnych informacji, związek musi wypłacić De Giorgiemu odszkodowanie. Mówi się o mniej więcej 100 tys. euro, czyli rocznych zarobkach Włocha. To zresztą miało być argumentem za tym, by trenera jednak zostawić na stanowisku, bo sytuacja finansowa związku nie jest tak dobra jak jeszcze kilka lat temu.

Natomiast od czwartku, trzy lata po tym, jak Stephane Antiga doprowadził Polskę do mistrzostwa świata, trwają poszukiwania następcy „Fefe”. - Nie ustaliliśmy jeszcze zasad, w jaki sposób dokonamy wyboru. Jest za wcześnie, by mówić o terminach. Chyba wyczerpała się formuła trenera zagranicznego. Być może poszukamy Polaka z charyzmą, który w spokoju będzie pracował do igrzysk w 2020 r. - zapowiedział Kasprzyk.

Przed De Giorgim Biało-Czerwonych prowadziło czterech obcokrajowców (od 2005 r.). Ostatnim Polakiem był Gościniak. - I po igrzyskach w Atenach w 2004 r., z których odpadliśmy w ćwierćfinale, żaden z moich następców nie przeszedł tej fazy. Ciekawy jestem, kto zostanie nowym trenerem i jaką kadrę stworzy. To powinien być Polak. Mamy dobrych trenerów od szkolenia, którzy z młodzieżowymi drużynami osiągają sukcesy. Swojego kandydata mam, ale nie powiem kto to. Jeżeli już, to związkowi, o ile zapyta - stwierdził tajemniczo.

Wśród kandydatów są m.in. Piotr Gruszka, który przez ostatnie miesiące był asystentem De Giorgiego, a także trenujący kadrę kobiet Jacek Nawrocki.

Obserwuj autora artykułu na Twitterze

MAGAZYN SPORTOWY24 - ŁUKASZ KADZIEWICZ O TRENERZE DE GIORGIM I ŻYCIOWYCH BŁĘDACH

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Wyniki

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Sportowy24 na Facebooku