Były trener Angelique Kerber o US Open: Kobiecy tenis się...

Były trener Angelique Kerber o US Open: Kobiecy tenis się zmienia, Agnieszce Radwańskiej będzie coraz trudniej odnaleźć się w tych realiach

Zdjęcie autora materiału

Hubert Zdankiewicz

Sportowy24

Aktualizacja:

Sportowy24

Wielka brytania londyn wimbledon 04 07 2017drugi dzien turnieju na trawiastych kortach wimbledonuna zdjeciu agnieszka radwanska ktora pokonala serbke

Wielka brytania londyn wimbledon 04 07 2017 drugi dzien turnieju na trawiastych kortach wimbledonu na zdjeciu agnieszka radwanska ktora pokonala serbke jelena jankovic 7-6 6-0 fot. andrzej szkocki / polska press ©Andrzej Szkocki/Polska Press

- Kobiecy tenis przestaje być monotematyczny. Już nie wystarczy tylko łupać z głębi kortu. Dziewczyny więcej potrafią i więcej ryzykują, a to nie są dobre warunki do gry dla Agnieszki Radwańskiej - mówi Paweł Ostrowski, były trener Angelique Kerber i Alicji Rosolskiej, która w tegorocznym US Open dotarła do finału miksta. Ostrowski komentuje również deblowy finał Łukasza Kubota i Marcelo Melo. - Jeszcze bardziej utwierdzi ich w przekonaniu, że to co robią razem ma sens - mówi.
Wielka brytania londyn wimbledon 04 07 2017drugi dzien turnieju na trawiastych kortach wimbledonuna zdjeciu agnieszka radwanska ktora pokonala serbke

Wielka brytania londyn wimbledon 04 07 2017 drugi dzien turnieju na trawiastych kortach wimbledonu na zdjeciu agnieszka radwanska ktora pokonala serbke jelena jankovic 7-6 6-0 fot. andrzej szkocki / polska press ©Andrzej Szkocki/Polska Press

Zaskoczyła Pana była podopieczna?
I tak i nie. Nie, bo zawsze wiedziałem, że Alicja (Rosolska - red) ma potencjał i wielki talent deblowy. Nie ma w Polsce tenisistki lepiej grającej przy siatce, niż ona. Z drugiej jednak strony ten potencjał nie szedł u niej w parze z wynikami. Długo mógłbym wymieniać mecze, które przegrała przede wszystkim we własnej głowie. Wiele z nich widziałem z bliska, bo byłem przecież jej trenerem przez pięć lat. Ten finał US Open oznacza, że wreszcie zaczęła grać na miarę swoich możliwości. Oby jak najdłużej. Ona ma już co prawda 32 lata, ale w debla i miksta może pograć jeszcze długo.

Do finału US Open w deblu dotarł Łukasz Kubot.
I bardzo dobrze, bo on i Marcelo Melo wrócili w ten sposób z tenisowych zaświatów. Ten sezon był w ich wykonaniu dość kiepski, zwłaszcza w Wielkim Szlemie, bo z tego co pamiętam przed Nowym Jorkiem nigdzie nie dotarli dalej, niż do ćwierćfinału, co jest zdecydowanie poniżej ich ambicji i możliwości.

To w tenisie dość częsty przypadek, że po roku pełnym sukcesów kolejny jest słabszy.
To prawda. Dobrze się jednak stało, że osiągnęli ten finał. Podobało mi się, że są konsekwentni i nie kombinują jak nie idzie. W takiej sytuacji często dochodzi do jakichś roszad, nagłych zmian partnerów, rozstań i powrotów. Oni za to spokojnie robili swoje i to przyniosło efekt, bo finał US Open to ogromny sukces. Niezależnie od tego, jak wyraźnie go przegrali. To ich jeszcze bardziej utwierdzi w przekonaniu, że to co robią razem ma sens.

A to co zrobiła w damskim finale Serena Williams miało sens?
W jej przypadku nastąpił przerost chęci nad możliwościami. Za bardzo chciała wygrać, a jak się za bardzo chce to się nigdy nie wygra. Z kolei Naomi Osaka zagrał rewelacyjnie, kompletnie bez kompleksów. Nie działały na nią wszystkie gierki Sereny obliczone na wybicie jej z uderzenia. Nie dała się wciągnąć w rywalizację poza kortową. Rozegrała to kompletnie na zimno, zupełnie jakby to był jej dziesiąty wielkoszlemowy finał, a nie pierwszy.

Za to po meczu rozpłakała się i przepraszała kibiców za to, że wygrała.
To prawda, ale na meczu była wybitnie twarda. Jak tylko widziała jakąś szansę to z niej korzystała. To młoda dziewczyna, więc być może te wszystkie myśli i emocje towarzyszące pierwszemu wielkoszlemowemu finałowi dotarły do niej dopiero po meczu. Zdała sobie w końcu sprawę, że wygrała US Open i pokonała przy tym wielką mistrzynię. Swoją idolkę z dzieciństwa...

Która swoim zachowaniem zepsuła jej tę wielką chwilę...
Tak jak mówiłem, Serena za bardzo chciała wygrać, a w efekcie napompowała się emocjonalnie. Nie koncentrowała się na samej grze, tylko na wszystkim wokół. Przegrywała, szukała winnego i znalazła go w osobie arbitra. To też się niestety zdarza. Nawet tak wielkim mistrzom.

Tyle, że to nie był jej pierwszy raz w Nowym Jorku. W przeszłości Serena też kłóciła się z sędziami i też nie przebierała przy tym w słowach, a jej nastrój udzielał się kibicom. Można odnieść chwilami wrażenie, że następuje jakaś niezdrowa interakcja pomiędzy nią, a publicznością.
Kibice w Nowym Jorku są specyficzni. Impulsywni, żywiołowi, z hamburgerami w rękach. Chwilami szowinistyczni, zwłaszcza gdy dopingują rodaczkę, a Serenę po prostu uwielbiają. Nie ma tam takiej atmosfery jak na Wimbledonie, gdzie tenis jest świętością i nikt nie waży się nawet kichnąć w trakcie wymiany. Na US Open jest wieczny harmider, smród fast foodów i przelatujące nad głowami samoloty. Nie dziwi mnie, że kibice tak reagowali. Nie mówię, że mi się to podoba, po prostu się nie dziwię.

Zwycięstwo Osaki to anomalia, czy znak, że w damskim tenisie następuje zmiana warty?
Na pewno nie wygrała przypadkiem. Ta dziewczyna ma wielki potencjał i jestem przekonany, że nie był to jej pierwszy i ostatni wygrany Wielki Szlem. A co do zmiany warty, to obserwując tegoroczne US Open można dojść do wniosku, że kobiecy tenis wreszcie idzie do góry. Coraz więcej dziewczyn zaczyna grać tenis w pełnym wymiarze. Poprawiły serwis, chętniej chodzą do siatki, grają woleje i drajw woleje. Zmieniają tempo i rotację piłek. Po prostu więcej potrafią. To dobra wiadomość dla tenisa, ale niekoniecznie dla Agnieszki Radwańskiej.

Dlaczego?
Chciałbym się oczywiście mylić, ale Radwańskiej będzie coraz trudniej, bo kobiecy tenis przestaje być monotematyczny. Już nie wystarczy tylko łupać z głębi kortu. Teraz za tym łupnięciem trzeba coraz częściej pójść do siatki. Do tego oglądamy coraz więcej mocnych uderzeń kątowych. Jeszcze nie tak dawno temu normą było bezpieczne granie metr od bocznej linii, żeby broń Boże czegoś przypadkiem nie popsuć. Kiedyś jak tenisistka zagrała kątowo raz na gema to było wydarzenie. Reszta to było łupanie w środek, aby mocniej. Teraz to się staje normą, bo te kątowe piłki, bite płasko tuż nad siatką, po prostu im wchodzą.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:Agnieszka Radwańska brylowała na PGE Narodowym, ale nie chciała mówić o swojej przyszłości

Skąd ta zmiana?
Myślę, że dziewczyny dostrzegły w końcu szansę na dobry wynik, jaką daje takie granie. Dlatego próbują tego coraz częściej. Coraz lepiej czują się w takich nieszablonowych rozwiązaniach meczowych. Podejmują ryzyko i coraz częściej im się to opłaca.

Sądzi Pan, że Radwańska może się w takiej rzeczywistości nie odnaleźć?
Będzie jej coraz trudniej, co do tego nie mam niestety wątpliwości. Tak jak Agnieszka tenisowo ma wszystko, tak coraz więcej dziewczyn nie tylko ma prawie to samo co ona, ale mają jeszcze oprócz tego atak, potężne serwisy. Coraz więcej z nich potrafi potężnie zaserwować, a nie tylko wprowadzić piłkę do gry. To nie są dobre warunki do gry dla Radwańskiej.

Agnieszka Radwańska wypadła z TOP 50 rankingu WTA. Wielki awans Igi Świątek

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Radwańska nawet coś tam grała ale zawze w ważnych momentach psychika jej siadała.

BOLEC (gość)

Zgłoś naruszenie treści

bo Radwańska skończyła się na Kill"em All, ewentualnie na Master of Puppets !!

To dobra dziewczyna był i mało piła, ale w tenisie się już niestety skończyła, teraz tam trzeba sporo siły a...rozwiń całość

bo Radwańska skończyła się na Kill"em All, ewentualnie na Master of Puppets !!

To dobra dziewczyna był i mało piła, ale w tenisie się już niestety skończyła, teraz tam trzeba sporo siły a Agnieszkę one już dawno opuściły, więc będzie teraz łomot zbierała i coraz niżej w rankingu spadała!zwiń

Wyniki

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Sportowy24 na Facebooku