Były trener Kerber o Świątek i Radwańskiej: Iga ma charakter...

Były trener Kerber o Świątek i Radwańskiej: Iga ma charakter do tego, by zajść wysoko. Agnieszka jeszcze wróci na kort

Zdjęcie autora materiału

Hubert Zdankiewicz

Sportowy24

Aktualizacja:

Sportowy24

04.04.2018 warszawa zlote tarasy multikino spotkanie z agnieszka radwanska ktora zagrala na konsoli z fanami nz agnieszka radwanska fot. szymon starnawski
1/12
przejdź do galerii

04.04.2018 warszawa zlote tarasy multikino spotkanie z agnieszka radwanska ktora zagrala na konsoli z fanami nz agnieszka radwanska

fot. szymon starnawski / polska press ©Szymon Starnawski /Polska Press

Iga Świątek ma głowę do tego, żeby zajść wysoko. Może skończyć sezon w czołowej 50. na świecie - uważa Paweł Ostrowski, oceniając szanse juniorskiej mistrzyni Wimbledonu na zaistnienie w seniorskim tenisie. Były trener Marty Domachowskiej i Niemki Angelique Kerber jest ponadto zdania, że na kort wróci jeszcze kiedyś Agnieszka Radwańska, która pod koniec 2018 roku zakończyła tenisową karierę.
Jakiego 2019 roku możemy spodziewać się w polskim tenisie?
Pełnego sukcesów. Mówię to śmiertelnie poważnie. Iga Świątek dobrze zaczęła rok. Nie przeszła co prawda kwalifikacji w Auckland, ale zaprezentowała się z dobrej strony. Teraz zwycięsko zaczęła eliminacje Australian Open. Pokazała charakter w meczu z Olgą Danilović. Była w nim dwie piłki od porażki, ale potrafiła się obronić i wygrać. To co prawda dopiero początek, ale z własnego doświadczenia wiem, jak trudne są kwalifikacje na Wielkim Szlemie. W 2008 roku obserwowałem je w Melbourne z bliska, jako trener Marty Domachowskiej.

Domachowska je wtedy przeszła, a potem dotarła w Melbourne do 1/8 finału.
I zaraz pewnie pan zapyta, czy Igę Świątek stać na to, by powtórzyć to osiągnięcie? (śmiech).

Powinienem?
Pomarzyć nie zaszkodzi, ale spokojnie, ona przecież dopiero zaczyna rywalizację na najwyższym poziomie, a tenis juniorski i seniorski to dwie zupełnie różne bajki. Niemniej ja w nią wierzę.

Na co ją stać?
Byłoby wielkim sukcesem, gdyby udało jej się wejść w tym roku do pierwszej 50 na świecie [aktualnie jest 178. - red.]. A jak wejdzie do setki, to też będzie fantastycznie.

Ma do tego wystarczające umiejętności?
Ma do tego głowę, a w kobiecym tenisie głowa to podstawa. Umiejętności są oczywiście ważne, ale największym argumentem jest psychika, a Iga już nieraz pokazywała nam, że potrafi uciec spod noża, jak w meczu z Danilović. Robi to w dodatku na własnych warunkach, bo nie czeka aż rywalka popełni błąd, tylko sama gra agresywnie, do końca i zaczyna jej to wychodzić. Nie boi się, nie ma w niej respektu przed wyżej sklasyfikowanymi rywalkami i tą młodzieńczą fantazją jest w stanie nadrobić ewentualne braki techniczne czy taktyczne.

Dużo ich jeszcze ma?
Kolokwialnie mówiąc, wyjdzie w praniu. Musimy poczekać aż jej obecny poziom gry zderzy się z tymi starszymi i teoretycznie lepszymi zawodniczkami. Wtedy zobaczymy, co można ewentualnie dołożyć. Jeżeli w tenisie Igi jest jakaś dziura, to te stare wyjadaczki na pewno ją znajdą. Jak już jednak mówiłem, ja w nią wierzę. Jest pewna siebie, po-układana. Ma ponadto wokół siebie mądrych ludzi. Finansowo też jest zabezpieczona.

Nie do końca. Jej ojciec mówił nam pod koniec roku, że mogłoby być lepiej.
Zawsze może być lepiej, bo na tym etapie kariery się inwestuje. Konfitury są potem. Ale skoro stać ją na to, żeby jeździć po świecie z dwójką trenerów, to nie jest źle. Warte podkreślenia jest również to, że wszyscy w jej teamie są głodni sukcesów, bo nie tylko Iga walczy o swoją przyszłość. Jej trenerzy również. Piotr Sierzputowski jest teraz na podobnym etapie, co ja byłem przed laty z Domachowską. Tyle że mnie nie pozwolono dokończyć tego, co razem zaczęliśmy, bo otoczenie Marty miało inne koncepcje. W teamie Świątek skłonności do takich dramatycznych zwrotów akcji póki co na szczęście nie ma.

Nie będą jej ciążyć porównania do Agnieszki Radwańskiej?
Takie porównania nie mają sensu, bo to dwie kompletnie różne tenisistki. Iga zresztą się nimi nie przejmuje. W wywiadach powtarza, że szanuje Agnieszkę, ale nazywa się Świątek, a nie Radwańska i to bardzo dobre podejście. Podobnie robił Kamil Stoch, gdy porównywano go do Adama Małysza.

Trochę chyba jednak szkoda, że Agnieszki nie ma już na kortach? Pomoc starszej koleżanki rodaczki mogłaby się Idze przydać.
A kto powiedział, że Radwańska jeszcze nie wróci?

Wszyscy tak mówią. Z jej ojcem i sztabem szkoleniowym na czele.
A ja, przewrotnie, pozwolę sobie mieć na ten temat inne zdanie. Myślę, że Agnieszka długo na tej sportowej emeryturze nie wytrzyma, choć pewnie teraz wydaje jej się, że o niczym innym bardziej nie marzyła. Wróci, trzeba tylko na to poczekać. Agnieszka potrzebuje czasu. Musi odpocząć, zregenerować się, pojeździć na nartach, potańczyć z gwiazdami. Zostać mamą. Prędzej czy później zatęskni jednak za tenisem. Wróci, za rok, dwa - otwarta pozostaje tylko kwestia, w jakim charakterze. Czy po prostu pogra sobie pokazówki, bo na pewno znajdą się chętni, żeby zapłacić za to, by znów zobaczyć Agnieszkę na korcie. Na tle tych wszystkich wyrobniczek z rakietami ona jest unikatowa, jedyna w swoim rodzaju. A być może zechce wrócić w pełnym wymiarze, wypoczęta, zregenerowana. A wtedy kto wie, może nawet wygra w końcu turniej Wielkiego Szlema.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Wyniki

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Sportowy24 na Facebooku