Camele i ułańska fantazja, czyli początki Polaków na Dakarze

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Camele i ułańska fantazja, czyli początki Polaków na Dakarze
Camele i ułańska fantazja, czyli początki Polaków na Dakarze Orlen Team
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Prawie 50 Polaków w historii brało udział w Rajdzie Dakar, najtrudniejszej tego typu imprezie na świecie. Na podium stanęło niewielu. Grono może powiększyć się w tym roku.

W 1977 r. Thierry Sabine zgubił się na pustyni w rejonie Tenere podczas Rajdu Abidżan-Nicea. Został odnaleziony dopiero po kilku dniach. Wtedy przyszło mu do głowy, że bezdroża Afryki to idealne miejsce, by zmierzyć się z naturą i własnymi słabościami. I tak Francuz wymyślił rajd znany dziś jako Dakar, a pierwszy zorganizowano w 1979 r. Przez wiele edycji kierowcy ruszali z Paryża, a meta była w Dakarze. Sabine w żadnej nie wziął udziału jako zawodnik. Zginął w kraksie helikoptera podczas burzy piaskowej w trakcie Dakaru w 1986 r.

Na pierwszą polską załogę trzeba było czekać jeszcze trzy lata. Za kierownicą Jelczów usiedli Adam Chmielewski i Feliks Gaca. O ile polska myśl techniczna sprawdziła się w europejskiej części, o tyle poddała się afrykańskim bezdrożom i obie ciężarówki nie ukończyły rywalizacji. To udało się rok później Adamowi Koperowi za kierownicą auta Land Rover Defender.

- Firmie Camel zostały jakieś pieniądze w Polsce i Jugosławii. I wymyślili, że niewykorzystany budżet przeznaczą na Paryż-Dakar - opowiadał w rozmowie z autorem bloga „AutoArchiwum”. - Wszystko było załatwiane na wariata, miesiąc przed startem rajdu. PZM pozałatwiał mi wizy, no i pojechałem. Nie znałem swojego partnera z załogi, jugosłowiańskiego kierowcy Filipowicza. Już na początku były awantury, bo on chciał stale prowadzić, a układ miał być taki, że jedziemy na zmianę, jeden etap ja, jeden on. (...) W tej sytuacji w sprawę włączył się wysoko postawiony gość z Camela, który ustalił, że jedziemy na zmianę, raczej na dojechanie do mety niż na osiągnięcie wysokiej pozycji - dodał czterokrotny rajdowy mistrz Polski.

W 2000 r. do gry weszli polscy motocykliści - Jacek Czachor, Marek Dąbrowski, Dariusz Piątek i Piotr Więckowski. Do mety nie dotarł tylko ten ostatni, natomiast dwaj pierwsi uzyskali status legend. - Na samym początku jechaliśmy w nieznane, w Polsce nie było kogo się poradzić. Nie wiedzieliśmy, jak korzystać z roadbooka. Nasz sprzęt był nieprzystosowany. Niosła nas ułańska fantazja - wspominał niegdyś Czachor, który przejechał 12 kolejnych edycji (w 2008 r. rajd został odwołany z powodu zagrożenia atakami terrorystycznymi), Dąbrowski opuścił tylko jedną. Z kolei w 2014 r. zamienili jednoślady na samochód i zajęli siódme miejsce.

Spośród blisko 50 Polaków, którzy brali udział w Dakarze, największe sukcesy odnieśli Krzysztof Hołowczyc i Rafał Sonik. Pierwszy podczas dziesięciu edycji jeden raz wygrał etap, a w swoim ostatnim (na razie?) starcie w 2015 r. zajął trzecie miejsce. Drugi pięciokrotnie stał na podium, w tym jeden raz na najwyższym stopniu, odbierając statuetkę beduina. Choć pierwszym, który machał ze szczytu biało-czerwoną flagą, został w 2012 r. Dariusz Rodewald, czyli mechanik w załodze ciężarówki prowadzonej przez Holendra Gerarda de Rooya (sukces powtórzyli w 2016 r.).

Na dwa etapy przed końcem tegorocznej edycji największe szanse na podium mają w kategorii SSV Aron Domżała i Maciej Marton. Załoga Monster Energy Can-Am dziesiąty etap zakończyła na dziesiątym miejscu, a w klasyfikacji generalnej zajują trzecie. Tuż za nimi są Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk (który w 2018 r. był trzeci, pilotując Francuza Claude’a Fourniera) z Energylandia Rally Team. Brat Michała, Marek, jest dziewiąty. W jego pojeździe na prawym fotelu siedzi Rafał Marton, czyli pilot Adama Małysza w latach 2012-15 i ojciec Macieja.

Czwarte miejsce w kategorii samochodów utrzymali Jakub Przygoński i Timo Gottschalk. Załoga Orlen Teamu (który wystawia ekipy już 22. rok z rzędu) w środę zajęła piąte miejsce. Swoją drogą, 35-letni Polak to także „legenda” Dakaru. W latach 2009-2015 brał w nim udział na motocyklu. Po wypadku i problemach z kręgosłupem przesiadł się do auta. Najwyżej, dwa lata temu, był czwarty. Natomiast w 2014 r. zajął szóste miejsce, najlepsze z polskich motocyklistów jak dotąd.

I już wiadomo, że w tym roku żaden nie poprawi jego wyniku. Maciej Giemza, Adam Tomiczek i Jacek Bartoszek wycofali się z rywalizacji z powodu kontuzji odniesionych w wypadkach. W grze pozostał debiutant Konrad Dąbrowski - 19-letni syn Marka - ale jedzie w okolicach 30. miejsca. Szósty w rywalizacji quadowców był Kamil Wiśniewski, który na to samo miejsce awansował w „generalce”.

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie