Challenger ATP Pau. Finał nie dla Janowicza, łodzianin przegrał z półfinalistą Roland Garros. Kubot i Melo wygrywają w Acapulco

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Jerzy Janowicz
Jerzy Janowicz Andrzej Szkocki/Polska Press
Dopiero Ernests Gulbis znalazł sposób na rozpędzonego Jerzego Janowicza i pokonał Polaka w finale turnieju ATP Challenger Tour we francuskim Pau. Mimo porażki łodzianin ma powody do zadowolenia. Podobnie jak Łukasz Kubot, który triumfował w Acapulco.

Gdy pod koniec ubiegłego roku Jerzy Janowicz potwierdził swój powrót do zawodowego grania, sceptyków nie brakowało. Wymuszony zdrowiem 26-miesięczny rozbrat z tenisem nie wpłynął jednak na formę łodzianina aż tak źle, jak można było się spodziewać (obawiać). Na razie to tylko challengery, ale to co pokazał w ubiegłym tygodniu (w w swoim trzecim starcie po powrocie) daje nadzieję, że nie minie dużo czasu, a znów zobaczymy Janowicza w turniejach rangi ATP i Wielkich Szlemach. To oczywiście tylko gdybanie, bo różnie może być, niemniej cieszmy się z tego co jest. A zatem...

Półfinalista Wimbledonu z 2013 roku zaczynał rywalizację w Pau jako 1039. tenisista świata. Kończy ją jako 461., bo o tyle powinien, mniej więcej, awansować w najbliższy poniedziałek w rankingu ATP. Wszystko za sprawą znakomitej postawy łodzianina, który w drodze do finału odprawiał z kwitkiem kolejnych wyżej sklasyfikowanych rywali. Najpierw 222. na świecie Czecha Zdenka Kolara (6:4, 7:5), potem 173. reprezentanta gospodarzy Maxime’a Janviera (6:4, 6:4). Do ćwierćfinału awansował, pokonując 6:4, 6:7(5), 6:3 Włocha Lorenzo Giustino (153. ATP). Półfinał wywalczył, pokonując 6:3, 6:3 innego Francuza, Hugo Greniera (250. ATP). Do finału awansował po zwycięstwie 6:4, 6:7(6), 7:6(7) nad CzechemJirim Veselym (71. ATP).

W decydującym meczu nie dał rady Gulbisowi (3:6, 4:6), a o losie obu setów za każdym razem decydowało jedno przełamanie. Były to pierwsze w całym turnieju przegrane gemy serwisowe Janowicza, który w poprzednich meczach radził sobie w tym elemencie znakomicie. Zdarzało się, że potrafił zaserwować ponad 20 asów.

Tym razem nie wyszło, ale przegrał z nie byle kim. 31-letni Gulbis czasy świetności ma już za sobą (w dniu finału był 220. na świecie), ale w tenisa grać potrafi. Łotysz udowodnił to choćby w 2014 roku, dochodząc do półfinału Roland Garros.

Lepiej poradził sobie w niedzielę Łukasz Kubot, który razem z Brazylijczykiem Marcelo Melo wygrał turniej w Acapulco W finale pokonali 7:6(6), 6:7(4), 11-9 najlepszą obecnie parę deblową na świecie, Kolumbijczyków: Juana Sebastiana Cabala i Roberta Faraha.

od 7 lat
Wideo

Tomasz Pawlak - Dolnośląska Kraina Rowerowa

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24