reklama

Chiński kocioł rozproszony! Polacy po wojnie nerwów awansują do pierwszej 16 MŚ!

Rafał HydzikZaktualizowano 
11.09.2018 gdansk.  hala ergo arena. sala treningowa.   reprezentacja  polski w koszykowce mezczyzn.  trening przed meczami eliminacyjnymi z wlochami i chorwacja. nz. mike taylor - trener fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki
11.09.2018 gdansk. hala ergo arena. sala treningowa. reprezentacja polski w koszykowce mezczyzn. trening przed meczami eliminacyjnymi z wlochami i chorwacja. nz. mike taylor - trener fot. karolina misztal / polska press/dziennik baltycki Karolina Misztal
Reprezentacja Polski pokonała gospodarzy mundialu, Chińczyków 79:76, tym samym zapewniając sobie awans do pierwszej 16 turnieju.

- Mają przewagę nie tylko parkietu, ale i całego narodu – mówił przed meczem selekcjoner Mike Taylor, pijąc do olbrzymiego zainteresowania basketem w kraju gospodarzy mistrzostw. - To są zdecydowanie najlepsze mecze. Po to się trenuje, by grać przy pełnych trybunach, żywiołowym dopingu – wtórował mu siedzący w studiu TVP Maciej Zieliński. Rzeczywiście, Cadillac Arena w Pekinie wypełniła się po same brzegi. 19 tysięcy kibiców, prawdziwy kocioł sprzyjający gospodarzom. - Ostatecznie na parkiecie jest nas po pięciu – zauważył doświadczony rozgrywający biało-czerwonych, Łukasz Koszarek.

Przed meczem na ustach wszystkich analityków były dwa nazwiska – Yi Jianlian i Qi Zhuo, dwie chińskie wieże. Obaj środkowi, mierzący kolejno 213 i 217 centymetrów są niezwykle groźną bronią lubującego w twardej podkoszowej grze trenera Nana Li. Już w starciu z Wybrzeżem Kości Słoniowej udowodnili, że na własnej ziemi celują wysoko. Grający za ich plecami Ailun Guo zebrał w tym meczu 9 asyst. Choć Chińczycy nie weszli w turniej z takim impetem, jak sami by chcieli, bez większych nerwów dopisali sobie pełną pulę punktów. - Szanuję wszystkich, ale nie da się ukryć, że teraz czeka nas mecz z trudniejszym przeciwnikiem – zapowiedział Li Nan.

Już pierwsze punkty Jianlana wznieciły ogromną wrzawę na trybunach. Były zawodnik NBA od początku meczu imponował skutecznością. Nawet nie wchodząc pod kosz, czego od nich oczekiwano, Chińczycy trafiali z obwodu. W tym elemencie byli znacznie lepsi od biało-czerwonych (67 do 14 proc. na ich korzyść). Pierwsza kwarta zakończyła się przekonującym prowadzeniem gospodarzy, 25:15.

W drugą kwartę świetnie wszedł lider ofensywy Polaków, Mateusz Ponitka. To za jego sprawą zaczynała topnieć przewaga Chińczyków. Na przerwę zszedł mając w swoim dorobku 15 punktów. W tej części gry to właśnie Polacy dyktowali tempo, zmuszali rywali do błędów i przewinień – już od połowy kwarty gospodarze grali z pięcioma faulami, przy jednoczesnej czystej karcie biało-czerwonych. Nie udało się tego jednak w pełni wykorzystać. Zaledwie z 69 proc. skutecznością Polacy punktowali z linii osobistych. Swoje pierwsze punkty na tych mistrzostwach, trójką z łuku zdobyła wielka nadzieja kosz kadry, Aleksander Balcerowski. Jego „oczka” i dwa celne rzuty z półdystansu A.J. Slaughtera wysunęły Polaków na pierwsze prowadzenie - w przerwie na tablicy widniał wynik 39:35.

W trzeciej kwarcie obie drużyny znacząco spuściły z tempa. Kluczowym momentem dla Polaków było czwarte przewinienie Guo, efektem czego rozgoryczony Chińczyk siadł na ławce rezerwowych. W tej części to Polacy częściej oddawali faule. Pod oboma koszami bardzo mocno walczył Damian Kulig, który dotąd na mistrzostwach spisywał się poniżej oczekiwań. Środkowy Polskiego Cukru Toruń na swoim koncie miał trzy przewinienia, a Adam Hrycaniuk aż cztery.

Dwukrotnie z dystansu zapunktował Slaughter, a swoją cegiełkę dołożył debiutujący na MŚ Dominik Olejniczak. Przed ostatnią kwartą nadwyżka po stronie polskiej była zaledwie o punkt mniejsza, niż 10 minut temu – 57:54.

W decydującej kwarcie gołym okiem widać było zmęczenie po obu stronach - po pięciu minutach padło zaledwie dziesięć punktów. Mnożyły się niedokładności, a większość zawodników miała związane ręce przez przewinienia. Cztery minuty przed końcem po rzucie z dystansu Jiewia Zhao Polacy wypuścili prowadzenie, zmuszając Taylora do sięgnięcia po czas.

Przed szansą na wyrównanie stanął na linii osobistych Ponitka, jednak zmęczenie nie pozwoliło mu na zdobycie choćby punktu. Przy identycznym wyniku, w tej samej sytuacji stanął Slaughter. Amerykanin z polskim paszportem zdobył jedno "oczko". W tym pozornie prostym elemencie gry nieznacznie lepsi byli gospodarze (68 do 63 proc.). Minutę przed końcem po trójce dołożyli fenomenalni w tym meczu Yi i Slaughter. Obaj liderzy po zakończonej kwarcie mieli na swoich kontach kolejno 24 i 21 punktów.

14 sekund przed końcem na linii osobistych stanął Zhou, zdobywając jeden punkt. W prawdziwej wojnie nerwów po drugiej stronie boiska stanął Ponitka, punktując dwukrotnie. Jedno "oczko" dzielił obie drużyny na 12 sekund przed ostatnią syreną.

Finalne chwile czwartej kwarty to - czego w sporcie nie lubimy najbardziej - popisy trójki sędziowskiej. Bardzo wątpliwe przewinienie odgwizdane na Ponitce i dwa zamiast trzech rzutów wolnych dla faulowanego podczas rzutu z dystansu Slaughtera to decyzje trudne do zrozumienia.

Z czterema sekundami na zegarze po nieprawdopodobnej interwencji na kosz ruszył Ponitka i przy jednopunktowej stracie wywalczył faul. Podczas tej akcji zerwana została siatka przy chińskim koszu. Zgodnie z przepisami, mankament ten musiał zostać naprawiony, co znacząco wyhamowało tempo końcówki. Jeden punkt najlepszego strzelca biało-czerwonych, zdobyty przy wrzawie 19 tysięcy gardeł doprowadził do dogrywki.

Slaughter, Waczyński, Ponitka, Kulig i Hrycaniuk - taką piątkę desygnował Taylor na ostatnie 5 minut. Rzuty osobiste Ponitki i wejście na kosz Kuliga rozproszyły chiński kocioł, kibice zaczęli już wychodzić z sali. 79:76 - taki wynik pokazała tablica wyników wraz z ostatnią syreną. Polacy awansowali do górnej szesnastki mistrzostw świata! Ten mecz z całą pewnością zapisze się złotymi zgłoskami w annałach polskiej koszykówki.

Chiny - Polska 76:79 (25:15, 10:24, 19:18, 18:15, 4:7)
Chiny: Yi 24, Zhou 10, Wang 10, Zhao 9, Zhai 7, Zhao 7, Guo 6, Sun 3.
Polska: Ponitka 25, Slaughter 22, Cel 7, Balcerowski 6, Hrycaniuk 4, Waczyński 4, Sokołowski 3, Olejniczak 2.

Peter Schmeichel z wizytą w Polsce

Wideo

Materiał oryginalny: Chiński kocioł rozproszony! Polacy po wojnie nerwów awansują do pierwszej 16 MŚ! - Gazeta Wrocławska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

K
K.

Serce, chęć walki, zangażowanie i 5 Polskich koszykarzy przeciwko milionom chińczyków. Przypominają się najlepsze lata wrocławskiej koszykówki. Aspro, WKS, to było czasy! Sędziowanie do dno, za taki pokaz nieuczciwości należy się eliminacja dożywotnia sędziów.

j
jarock

Pokonali Chińczyków i sędziów ! Mecz przejdzie do historii polskiego kosza.

P
Pozdro

Fantastyczny mecz

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3