Damian Podleśny: Słowa uznania dla zespołu

Kaja Krasnodębska
Damian Podleśny: Bohaterem jest cały zespół, nie ja
Damian Podleśny: Bohaterem jest cały zespół, nie ja Tomasz Bołt/Polskapresse
Walcząc w dziewięciu, nasi piłkarze z pola musieli pracować jeszcze ciężej, biegać jeszcze szybciej, dawać z siebie jeszcze więcej. To, że mimo tego nie straciliśmy gola, a koniec końców zwyciężyliśmy to efekt świetnej postawy całej drużyny. Także słowa uznania dla zespołu - powiedział po pucharowym spotkaniu z Piastem jeden z bohaterów Damian Podleśny.

Odkąd stanąłeś w bramce Lechii, ta nie straciła jeszcze gola.
Bardzo się z tego cieszę. To już drugi mecz w tym tygodniu, który zakończyłem z czystym kontem. Nie mogę jednak powiedzieć, że to tylko moja zasługa. To efekt ciężkiej pracy całego zespołu. Przede wszystkim linia obrony spisała się na medal – rozegrali dwa naprawdę świetne spotkania, bardzo mi pomagając i poniekąd sprawiając, że ja często nie musiałem interweniować. Często hamowali akcje Piasta, czy w niedzielę Jagiellonii, zanim powstało jeszcze jakiekolwiek zagrożenie pod moją bramką. Bardo dobrze mi się z nimi współpracuje, co chyba widać patrząc na końcowe rezultaty. I to napawa optymizmem przed kolejnymi meczami.

Uważasz, że dobra postawa w starciu z Piastem zapewni Ci plac w kolejnych spotkaniach?
Myślę, że tymi dwoma meczami pokazałem, że zespół może na mnie liczyć. Starałem się zaprezentować z jak najlepszej strony i moją grą podziękować trenerowi Nowakowi za zaufanie, które otrzymałem. Czy w weekend ponownie na mnie postawi? Nie chcę się wypowiadać na ten temat, bo zarówno Łukasz Budziłek jak i Vanja Milinković-Savić to zawodnicy o ogromnych umiejętnościach. Tutaj w Lechii na każdej pozycji mamy sporą konkurencję, również na bramce. Rywalizacja trwa i jak to mówią, dopóki piłka w grze wszystko może się zdarzyć. Chciałbym wystąpić przeciwko Termalice, jednak to czy ostatecznie w wyjściowym składzie pokażę się ja czy ktoś inny, to okaże się dopiero w niedzielę.

Czujesz się bohaterem dzisiejszego spotkania?
Bohaterem jest cały zespół, nie ja. Wszyscy dołożyli swoją cegiełkę to tego, że awansowaliśmy. A nie było to łatwe dla nas spotkanie. Wręcz przeciwnie – Piast postawił nam bardzo wysoką poprzeczkę, rywali rozegrali naprawdę dobry mecz. Do tego trzeba pamiętać, że przez długi czas mieli przewagę dwóch zawodników. Walcząc w dziewięciu, nasi piłkarze z pola musieli pracować jeszcze ciężej, biegać jeszcze szybciej, dawać z siebie jeszcze więcej. To, że mimo tego nie straciliśmy gola, a koniec końców zwyciężyliśmy to efekt świetnej postawy całej drużyny. Także słowa uznania dla zespołu.

Rzuty karne to chyba ogromny stres, zwłaszcza dla bramkarza?
To z pewnością spore emocje, ale myślę, że stresu nie było. Na treningach przygotowujemy się do nich i stając to spotkań w ramach Pucharu Polski bierzemy pod uwagę, że mogą nadejść. Nie zaskoczyło nas to, byliśmy gotowi na taką ewentualność.Trzeba jednak pamiętać, że rzuty karne to właściwie loteria – można ćwiczyć je długimi godzinami, ale tak naprawdę czasem wystarcza trochę szczęścia. Tym razem dopisało ono nam. Cieszę się, że udało mi się obronić jeden i tym samym pomóc zespołowi. Ale to właśnie jest moja praca.

We wrześniu zgrupowanie kadry U-21. Fakt, iż grasz w pierwszym składzie Lechii sprawi, że Marcin Dorna postawi na Ciebie w kolejnych meczach?
To już decyzja trenera Dorny. Ja ze swojej strony cieszę się, że udało mi się już złapać już dwa pełne mecze z rzędu. Jakby udało się zagrać jeszcze w niedzielę, to już w ogóle byłby szczęśliwy. Wtedy czułbym już ten rytm meczowy, który jest bardzo ważny by ustabilizować formę. W reprezentacji jest jednak trzech bramkarzy i żaden z nas nie jedzie na zgrupowanie po to, aby siedzieć na ławce. Jest Bartłomiej Drągowski, który teraz wyjechał do Włoch, ale i Jakub Wrąbel, który na wypożyczeniu do Olimpii wreszcie występuje regularnie między słupkami. Rywalizacja będzie więc ogromna i tak naprawdę rozstrzygnie się dopiero podczas samego zgrupowania.

Masz z tyłu głowy, że w przyszłym roku w Polsce odbędą się Mistrzostwa Europy?
Pod okiem Marcina Dorny trenuję już od dłuższego czasu. Nie opuszczam kolejnych zgrupowań i staram się na nich pokazać z jak najlepszej strony. Powołania, które konsekwentnie otrzymuje to efekt tej ciężkiej pracy. Chciałbym otrzymać je również na te Mistrzostwa Europy. To ogromna impreza, na której pokażą się najlepsi zawodnicy w moim wieku. Dodatkowo odbywają się w naszym kraju, co tylko jeszcze mocniej będzie nas motywować. Bardzo chcę tam zagrać i można powiedzieć, że występ tam to jeden z moich głównych celów na ten sezon.

Wideo

Materiał oryginalny: Damian Podleśny: Słowa uznania dla zespołu - Gol24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie