Dziekanowski: Lechia jest solidna i konsekwentna, ale Legia ma chyba większy potencjał [analiza przed rundą finałową Lotto Ekstraklasy]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Carlitos
Carlitos Bartek Syta
- Jeszcze miesiąc temu można było mieć wątpliwości, czy Legia będzie w stanie przeszkodzić Lechii w zdobyciu mistrzostwa. Dziś to całkiem realne - mówi przed startem rundy finałowej Lotto Ekstraklasy były reprezentant Polski Dariusz Dziekanowski. - Lech sam sobie zaszkodził - dodaje.

Siedem kolejek i (prawie) wszystko może się jeszcze wydarzyć. Gdy 1 kwietnia (co niektórzy wzięli początkowo za primaaprilisowy żart) z posadą w Legii żegnał się w niesławie (po kompromitującej porażce 0:4 z Wisłą Kraków) Ricardo Sa Pinto, stołeczny zespół był co prawda wiceliderem, ale miał pięć punktów straty do prowadzącej Lechii Gdańsk. Wydawało się, że drużyna Piotra Stokowca będzie w dobrej sytuacji przed rundą finałową, bo od tego sezonu po raz pierwszy dorobek punktowy drużyn nie jest dzielony po 30. kolejce.

Przejęta awaryjnie, przez duet Aleksandar Vuković - Marek Saganowski, Legia wygrała jednak trzy mecze. Lechia z kolei złapała zadyszkę i w efekcie oba zespoły mają na starcie identyczny dorobek punktowy.

- Zwolnienie Sa Pinto sprawiło, że w Warszawie zrobiło się normalniej, spokojniej. Przełożyło się to na lepsze wyniki - mówi były piłkarz stołecznej drużyny Dariusz Dziekanowski, którego zdaniem to właśnie Legia ma dziś większe szanse na mistrzowski tytuł.

- Nie skreślam oczywiście Lechii, bo zasłużenie jest na pierwszym miejscu. Nie gra może zbyt widowiskowo, ale jest solidna, konsekwentna do bólu, a to sprawia, że wykrzesuje więcej ze swoich piłkarzy. Ma Flávio Paixão, który mimo swoich 35 prawie lat wciąż jest w czołówce ligowych strzelców. Ma zdolnego Lukáša Haraslína i piłkarzy, którzy wcześniej grali poniżej swoich możliwości. Teraz za to zdali sobie sprawę, że grając solidnie, mogą wiele w naszych ligowych realiach zdziałać. Faktycznie mogą, więc mistrzostwo Lechii ani trochę mnie nie zdziwi. Wydaje mi się jednak, że Legia ma więcej atutów, większy potencjał. Tyle że do tej pory jeszcze go w pełni nie wykorzystuje - dodaje Dziekanowski.

Za plecami tej dwójki o podium powalczy Piast Gliwice, któremu zagrozić może jednak Cracovia. - W ostatnim czasie gra lepiej niż Lechia. Podobnie, również solidnie i konsekwentnie, a od strzelania ma Airama Cabrerę. To może wystarczyć - uważa Dziekanowski.

Autsajderami w grupie mistrzowskiej mają być Pogoń Szczecin i Lech Poznań, a ten ostatni to chyba największe rozczarowanie tego sezonu.

Gdy jesienią ubiegłego roku w Poznaniu zatrudniono Adama Nawałkę, wydawało się, że były selekcjoner reprezentacji Polski jest właśnie tym brakującym ogniwem, które sprawi, że drugi najbogatszy klub w Polsce zacznie wreszcie grać na miarę swoich możliwości. Jak wiemy, tak się nie stało. Niewiele zresztą brakowało, by Lech kończył sezon w rundzie spadkowej, bo nad dziewiątą Wisłą Kraków (która z kolei zaimponowała wiosną nie tylko swoim kibicom) ma po 30. kolejce tylko punkt przewagi.

- Lech sam sobie zaszkodził. Najpierw zatrudniono tam trenera, o którym każdy wie, jakie ma metody pracy i jaką osobowość. A później działacze uznali, że wizja tego trenera nie pasuje do Lecha. Ja bym zaryzykował stwierdzenie, że to oni nie pasowali do trenera, bo takie zachowanie jest nieodpowiedzialne i nie można wszystkiego tłumaczyć słabymi wynikami. Lech po odejściu Nawałki nie zaczął grać lepiej - uważa Dziekanowski, nawiązując do faktu, że - w przeciwieństwie do Legii - w Poznaniu nie nastąpił efekt nowej miotły.

W grupie spadkowej pewnym kandydatem do opuszczenia ekstraklasy wydaje się być Zagłębie Sosnowiec. Zdaniem Dziekanowskiego, drugim spadkowiczem może być Miedź Legnica. - Mówię tak, biorąc poprawkę na liczbę zagranicznych piłkarzy, jaka tam występuje. Dla mnie to kuriozum, zatrudnić tylu obcokrajowców i mieć problem z utrzymaniem się w lidze - mówi.

Bogusław Kaczmarek: Ekstraklasa powinna się nazywać "3xL i cała reszta", bo Legia, Lechia i Lech spełniają wszystkie wymogi, jeżeli chodzi o zawodową piłkę

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Swoboda ze swoją Barbie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24