Jarosław Mroczek, prezes Pogoni Szczecin: "W klubie nie ma...

Jarosław Mroczek, prezes Pogoni Szczecin: "W klubie nie ma pomysłu, by zmienić Kostę Runjaica"

Zdjęcie autora materiału

Aktualizacja:

Głos Szczeciński

Jarosław Mroczek

Jarosław Mroczek ©Andrzej Szkocki

Nikt w Pogoni nerwowych ruchów nie ma zamiaru robić i to niezależnie od tego, jak głośno kibice będą krzyczeli czy hejtowali – zapewnia Jarosław Mroczek, prezes Pogoni Szczecin. Wokół klubu gorąco, bo Portowcy odpadli z Pucharu Polski po porażce 1:2 z drugoligowym KKS Kalisz.
Jarosław Mroczek

Jarosław Mroczek ©Andrzej Szkocki

Jakub Lisowski: Czy trener Kosta Runjaic w rozmowie z Panem lub zarządem klubu w jakiś sposób wytłumaczył wpadkę w Kaliszu?

Jarosław Mroczek, prezes Pogoni Szczecin: Nie mogę rozmawiać z Panem, a w zasadzie za Pana pośrednictwem z kibicami o tym, w jaki sposób my rozmawiamy w klubie. Trener przedstawi swoją ocenę na piątkowej konferencji prasowej, a ja mogę powiedzieć tylko tyle, że jako prezes, ale pewnie jak każdy kibic, miałem swoje emocje i byłem wściekły.
Ale gwarantuję, że wściekły był też trener. Przecież nikt nie spodziewał się takiego rozstrzygnięcia. Nawet jeśli teraz jest gorąco wokół trenera - wśród kibiców - to ja tego nie zmienię. Kibice mają takie prawo, ale w klubie nie ma pomysłu, by zmieniać szkoleniowca. Rozmawiamy na bieżąco, trener zna oczekiwania zarządu, a my wiemy, co się musi zmienić. Nikt tu żadnych nerwowych ruchów nie ma zamiaru robić i to niezależnie od tego, jak głośno kibice będą krzyczeli czy hejtowali. Wiem też, że jest duże grono kibiców, którzy w takiej sytuacji zachowują się przyzwoicie. Nie mówię, że chwalą nas za wszystko, także po porażkach, ale zachowują więcej spokoju. Dziś Ci, co tak głośno się złoszczą, to jeszcze jakiś czas temu całowaliby w stopy Kostę, bo wszystko, co trener robił przyjmowane było za najlepsze rozwiązanie. Obecnie zmienili front i uważają, że najlepiej znają się na piłce. Jeśli tak faktycznie jest to zapraszam do klubu, proszę pokazać kwalifikacje, wyłożyć pieniądze i zaczynamy współpracować. Ale na machaniu szabelką się to kończy.

Szkoleniowiec poniesie jakieś konsekwencje tej porażki?

Jakie? Nasz klub nie działa w ten sposób. Mielibyśmy mandat wystawić, premię odebrać? Jako Pogoń przechodziliśmy przez znacznie gorsze momenty w ostatnich sezonach – przypomnę okres po pracy trenera Skorży, czy początek kolejnego sezonu. Podnosiliśmy się, drużyna była chwalona i teraz też na to liczymy. Koszmar, że taka wpadka znów przytrafiła się nam w Pucharze Polski, w dodatku z drugoligową drużyną. Jest nam wstyd – mi, trenerowi, zawodnikom.

Spokojniejsi kibice, którzy nie nawołują do zmiany trenera, również dostrzegają to, że kuleje gra ofensywna zespołu. Proponują uzupełnić sztab o fachowca od ofensywy.

(śmiech) Pan naprawdę myśli, że ktoś przyjdzie i czarodziejską różdżką odmieni naszą grę? Na końcu układanki są zawodnicy, którzy muszą na boisku zrobić to, czego od nich się oczekuje. Każdy z naszych piłkarzy ma potencjał, ale musimy mieć cierpliwość. Gdybyśmy wygrali w Kaliszu 1:0 czy nawet 3:2 to takiego tematu by nie było. Spokojnie byśmy czekali aż Kamil Grosicki czy Piotr Parzyszek wrócą do swojej normalnej dyspozycji. Ale potknęliśmy się w sposób idiotyczny z drugoligową drużyną i raptem jest wypływ takich oczekiwań. Na rynku nie ma fachowców, którzy błyskawicznie wszystko by coś poprawili. My uważamy, że sztab trenerski jest bardzo dobry i trzeba z niego wyciągnąć maksimum, co pozwoli wejść nam na ścieżkę zwycięstw. Nie daję gwarancji, że to nam się uda, ale taką obraliśmy drogę. Na pewno nie myślimy o zwalnianiu, szukaniu na wariackich papierach nowych trenerów.

Trener Runjaic wciąż ma mocną pozycję? Czy Pan cały czas wierzy, że obecny sezon zakończy się sukcesem?

Poprzedni sezon zakończyliśmy na 3. miejscu w lidze po bardzo wielu latach. W tym sezonie cały czas jesteśmy na 3. lokacie i nic się jeszcze nie wali, a przez fachowców cały czas jesteśmy wysoko notowani. Jeśli przegramy 3-4 mecze pod rząd to wtedy zaczniemy się martwić, może dostrzeżemy, że nasz problem jest znacznie poważniejszy. Ale ja nie wierzę, że raptem będziemy przegrywać mecz za meczem. Dlatego odpowiadając wprost – trener Kosta ma nasze poparcie i cały czas w niego wierzymy. Rozmawiamy, często są to rozmowy burzliwe, ale cały czas gramy jako jeden zespół. Co prawda trener w Kaliszu wziął odpowiedzialność na siebie za porażkę, ale to były tylko słowa. Ja też mogę tak powiedzieć. I muszę z tym żyć.

Po meczu piłkarze też brali odpowiedzialność na siebie.

Byłbym zdziwiony, gdyby mówili inaczej i zrzucali na trenera odpowiedzialność. Ten wstyd to też ich wina. Ja uważam, że to są zbyt dobrzy piłkarze, zbyt wysoką klasę prezentują, by tego awansu nie wywalczyć. Nie twierdzę, że odpuścili, bo walczyli do końca. Przebiegli ok. 120 km, bardzo chcieli, ale za tym poszły też różne inne elementy w grze i zachowaniu na boisku, które nie powinny się przydarzyć drużynie.

Co ze sponsorem strategicznym Pogoni?

Nikt nie siedzi z założonymi rękami. Szukamy, ale nie poddamy się myśleniu, że potrzebujemy sponsora za wszelką cenę, czyli na znacznie gorszych warunkach dla klubu. Nie będziemy sprzedawać się tanio. Rozmów jest sporo, ale nie wiem, jak się zakończą. To nie są proste rozmowy, podjęliśmy decyzję, że nie chcemy wchodzić we współpracę ze spółkami Skarbu Państwa, bo czasami źle się to kończy. Kapitału majętnego w regionie nie ma tak wiele, nie wszyscy są zainteresowani rozmowami, ale cały czas szukamy. I jednocześnie rozwijamy klub oraz akademię. Dziś mamy ok. tysiąca dzieciaków w akademii czy 80 trenerów. Czasami jest nam ciężko, ale wierzymy, że po to zatrudniliśmy nowe osoby do poszukiwań i rozmów ze sponsorami, że wkrótce da to dobry efekt.

Rozmawiał Jakub Lisowski

Komentarze

Wyniki

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Sportowy24 na Facebooku