Krzysztof Hołowczyc nie przestaje myśleć o Rajdzie Dakar. Wciąż chce go wygrać

Tomasz Biliński
Krzysztof Hołowczyc dziesięć razy startował w Rajdzie Dakar. Najwyżej był trzeci (w 2015 r.).
Krzysztof Hołowczyc dziesięć razy startował w Rajdzie Dakar. Najwyżej był trzeci (w 2015 r.). Andrzej Szkocki/Polska Press
Cokolwiek zmienia się w życiu Krzysztofa Hołowczyca, to chęć startu i rywalizacji o zwycięstwo w Rajdzie Dakar nie słabnie. - Ale w rajdowej układance najważniejszy jest budżet, nad którym ciężko pracuję - zapowiedział 56-letni kierowca.

Krzysztof Hołowczyc, mimo że ostatni raz w Rajdzie Dakar brał udział w 2015 r., to wciąż najlepszy polski kierowca samochodu w historii najbardziej wymagającego rajdu na świecie. To wtedy jedyny raz w swojej karierze stanął na podium, zajmując trzecie miejsce. Blisko powtórzenia tego wyczynu w tym roku był Jakub Przygoński, który był czwarty i zapowiedział poprawę wyniku w kolejnych edycjach. Niewykluczone, że będzie musiał rywalizować właśnie z „Hołkiem”.

- Chęci startu są, mój poziom ciągle jest dobry, bo jak wsiadam w rajdówkę terenową, to szybkość mam odpowiednią. Fizycznie też wszystko działa, a nawet parę rzeczy się naprawiło po różnych awariach. Ale najważniejszy w rajdowej układance jest budżet - podkreślił Hołowczyc, zaznaczając, że interesuje go tylko taki udział, w którym stać by go było na zwycięstwo.

- Przed Dakarem nigdy nie powiem, że go wygram, bo to sport. Jednak stojąc na starcie, muszę mieć pewność, że fizycznie i sprzętowo jestem na to gotowy. Jeśli by mi na tym nie zależało, to w każdej chwili mogę jechać, ręką machać, przeżywać, w piasku ryja pokazywać, ale nie o to chodzi - wyjaśnił zdobywca Pucharu Świata FIA w rajdach terenowych w 2013 r.

Żeby liczyć się w walce o zwycięstwo w Rajdzie Dakar w kategorii samochodów, dobrze mieć przynajmniej milion euro, czyli ponad cztery miliony złotych. To koszty nie tylko konkurencyjnego samochodu, lecz także jego przygotowanie, kilkutygodniowe testy, gaże dla zespołu.

- Wciąż mam dobre kontakty z X-Raidem, więc mój budżet nie musi być ogromny, ale jakiś musi być. W każdym razie ciężko nad nim pracuję. Jednak w obecnej sytuacji sponsorskiej, jaka jest w naszym kraju, to nie jest łatwe. Jeśli by mi się udało, to chciałbym pojechać w najbliższej edycji. Tym bardziej że niemal wszyscy mamy równe szanse - ocenił Hołowczyc, mając na myśli przeniesienie rajdu do Arabii Saudyjskiej.

To nowy rozdział w historii imprezy. W latach 1979-2007 odbywała się w Afryce (w 2008 r. też miała się tam odbyć, ale została odwołana z powodu zagrożenia terrorystycznego), a w 2009-2019 w Ameryce Południowej.

– Rajd w Arabii bardziej będzie przypominał edycje afrykańskie. Jestem spokojny o tę zmianę, bo wzięli się za nią fantastyczni ludzie. A kraj? W Ameryce ciężko już było utrzymać wysoką trudność trasy. Podczas ostatniej edycji zawodnicy jeździli po pustyni w tą i z powrotem. Przed nami duży kraj i duże możliwości. I budżet, który dla Saudyjczyków nie jestem problemem. Lekkie obawy mam jedynie o różnice kulturowe. Ale może w jakimś stopniu Dakar będzie elementem, który zmieni nastawienie Arabów do świata, na przykład kobiet, które też biorą udział w rajdzie. O bezpieczeństwo się nie boję. Kiedy trzeba, Arabowie potrafią pokazać się światu z dobrej strony – stwierdził Hołowczyc, który dziesięć razy startował już w Dakarze, trzy w Afryce i siedem w Ameryce.

Pierwszy Rajd Dakar w Arabii Saudyjskiej odbędzie się w dniach 5-17 stycznia 2020 r.

Rajd Dakar w Arabii Saudyjskiej. "W tej imprezie, jak w żadnej innej, istotą jest odkrywanie"

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24