Lech - Legia 0:0. Szlagier Ekstraklasy rozczarował. Bez bramek mimo okazji w drugiej połowie

Tomasz Dębek
Lech - Legia
Lech - Legia Szymon Starnawski /Polska Press
W szlagierze PKO BP Ekstraklasy Legia Warszawa bezbramkowo zremisowała w Poznaniu z Lechem. Wojskowi na sześć kolejek przed końcem sezonu mają 8 punktów przewagi nad wiceliderem.

Mimo pandemii, pustych trybun i fatalnej formy Lecha Poznań (do niedzielnego spotkania przystępował z 11 miejsca w tabeli) mecz Kolejorza z Legią Warszawa tradycyjnie wzbudził ogromne emocje. Starcia dwóch najlepszych polskich drużyn ostatnich lat nie doczekał Dariusz Żuraw. Zastąpi go Maciej Skorża, w przeszłości trener zarówno stołecznej (2010-12), jak i poznańskiej (2014-15) drużyny. On klasyk obejrzał jednak z trybun, a zespół poprowadził tymczasowy szkoleniowiec, Janusz Góra.

ZOBACZ TEŻ:

Pierwsza połowa do wielkich widowisk nie należała. Padły zaledwie dwa celne strzały, po jednym dla obu drużyn. Zgodnie z tradycją - z 11 ostatnich spotkań aż 9 wygrywali gospodarze - w ofensywie przeważał Lech. Kolejorz też zagrał ustawieniem 3-5-2 i prawie bezbłędnie wyłączył z gry największe zagrożenia legionistów, czyli wahadłowych Filipa Mladenovicia i Josipa Juranovicia oraz najlepszego strzelca ligi Tomasa Pekharta.

- Legia to dobry zespół, ale nie koncentrowaliśmy się na tym, żeby ich zatrzymać. Dla kibiców może być to średnio atrakcyjny mecz, z boiska czuję, że jest dużo taktyki i odpowiedzialności jeden za jednego. Mimo tego udało nam się stworzyć kilka sytuacji. Z minuty na minutę zyskujemy coraz większą pewność siebie - podkreślał w przerwie przed kamerami TVP Sport Tymoteusz Puchacz.

- Nie wiedzieliśmy do końca, czego spodziewać się po Lechu. Rywale wyszli dobrze, trudno się przeciwko nim gra. Mamy przewagę w środku pola, ale nie jest tak widoczna, jakbyśmy tego chcieli. Nie udaje nam się kreować wielu sytuacji bramkowych. Po przerwie gra powinna się jednak otworzyć - dodał w rozmowie z Canal+ Sport Bartosz Slisz.

ZOBACZ TEŻ:

W drugiej połowie faktycznie zrobiło się ciekawiej. Obie strony popełniały błędy, co skutkowało groźnymi sytuacjami. Blisko szczęścia był Pekhart, po drugiej stronie boiska Jakuba Kamińskiego w ostatniej chwili zatrzymał Artur Boruc. Niewiele do otworzenia wyniku zabrakło też Mateuszowi Wietesce, Mikaelowi Ishakowi i Daniemu Ramirezowi.

Choć okazji nie brakowało, ostatecznie hit kolejki zakończył się bezbrakowym remisem. To pierwszy podział punktów w warszawsko-poznańskiej rywalizacji od września 2014 roku. Ostanie 0:0 w meczach Lecha z Legią widzieliśmy z kolei prawie dekadę temu, w październiku 2011 roku.

ZOBACZ TEŻ:

Mimo remisu w stolicy Wielkopolski legioniści mają aż osiem punktów przewagi nad grupą pościgową. Pogoń Szczecin i Raków Częstochowa nie odpuszczają, choć wydaje się, że pozostała im już tylko walka o wicemistrzostwo Polski. Dla obu drużyn byłby to jednak i tak największy sukces w historii (Pogoń była już druga w lidze w 1987 i 2001 r., Raków poprzeczkę zawieszoną ma na ósmym miejscu). W weekend jedni i drudzy zdobyli komplet punktów.

– To bardzo ważne zwycięstwo. Po ostatniej kolejce grupa pościgowa się do nas zbliżyła. Chcieliśmy zmazać porażkę 0:4 w Warszawie. Tamten mecz na nie wyszedł, daliśmy plamę. Teraz trzeba patrzeć na siebie. Zostało sześć kolejek. Trudno spodziewać się, by Legia straciła przewagę. Ale w piłce wiele może się wydarzyć, jakieś szanse zawsze są – przekonywał po meczu z Wisłą Płock (2:0) obrońca Pogoni Jakub Bartkowski.

ZOBACZ TEŻ:

Po piętach Portowcom depcze Raków, który ma cztery punkty straty, ale jeden mecz zaległy. W poprzedniej kolejce częstochowianie nie zagrali ze Stalą Mielec z powodu dużej liczby zakażeń koronawirusem. Mimo problemów zdrowotnych udało im się w piątek wrócić na murawę i pokonać na wyjeździe Wisłę Kraków 2:1.

Częstochowianie grają na dwóch frontach, w środę o godz. 17.30 zmierzą się z Cracovią w półfinale Fortuna Pucharu Polski. Pierwszym finalistą została Arka Gdynia, która 7 kwietnia pokonała po rzutach karnych Piasta Gliwice.

Trwa głosowanie...

Kto zostanie mistrzem Polski 2020/21?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

EURO 2020: Kiedy zagramy, jeśli awansujemy?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
paprykarz

W Warszawie nie było 4:0 tylko 4:2, o co chodzi?

Dodaj ogłoszenie