Lech Poznań zdał najważniejszy egzamin w tym sezonie PKO Ekstraklasy. Trener Maciej Skorża: Nikt nie myśli, że jesteśmy już mistrzem Polski

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
Lech Poznań po meczu w Warszawie świętował na murawie ze swoimi kibicami.
Lech Poznań po meczu w Warszawie świętował na murawie ze swoimi kibicami. Adam Jankowski
Udostępnij:
Lech Poznań pokonał Legię Warszawa na jej stadionie i tym samym zdał najtrudniejszy egzamin w tym sezonie. Kolejorz udowodnił, że jest w stanie być lepszy od mistrza Polski i przełamał Łazienkowską, gdzie przegrał aż siedem ostatnich spotkań ligowych z rzędu. Ekipa Macieja Skorży odpowiedziała Rakowowi Częstochowa i Lechii Gdańsk w najlepszy możliwy sposób, co pozwala poznaniakom utrzymać pozycję lidera PKO Ekstraklasy, którą na chwilę stracili po ostatniej serii gier.

- Za nami trudne i wymagające spotkanie. Cieszę się przede wszystkim z mentalnej postawy drużyny, bo ten mecz miał różne fazy. Udało nam się nie stracić pozytywnej energii i dobrego nastawienia. Team spirit był na odpowiednim poziomie i to jest niezbędne, aby wygrać z Legią przy Łazienkowskiej. Prezentowaliśmy się tak do ostatniej minuty meczu. Jedna i druga drużyna miała swoje okazje, ale wydaje mi się, że my mieliśmy ich więcej. Potrafiliśmy jedną z nich wykorzystać i wygrać. Dalej widzę, że nie wszystko funkcjonowało tak, jak powinno. Graliśmy czasem nerwowo. Mam na myśli momenty, kiedy Legia stwarzała zagrożenie pod naszą bramką. Wtedy powinniśmy "wypychać" przeciwnika i nie zawsze udało się to zrobić. Nie chcę jednak marudzić i wybrzydzać. Chcemy być coraz lepsi, choć jeszcze przed nami sporo pracy do wykonania. W niedzielę się cieszymy, ale szykujemy się do kolejnego starcia z Wisłą Płock - skomentował to spotkanie Maciej Skorża, który kiedy ostatni raz wygrał z Lechem przy Łazienkowskiej z Legią (2015 rok przyp. red.), to wtedy z Kolejorzem został mistrzem Polski.

Lech Poznań pokonał demony czyhające przy Łazienkowskiej - "Wokół Bułgarskiej"

Do mistrzostwa jeszcze droga daleka

Za Lechem Poznań 1/3 sezonu ligowego. Kolejorz na tym etapie ma najwięcej punktów w lidze, najwięcej strzelonych goli (23) i najmniej straconych (6) z całej stawki. Może skupić się na lidze, bo nie wiąże grania w niej z występami w europejskich pucharach, a nad Legią, która ma na koncie tyle porażek, co Lech straconych goli, ma obecnie 15 punktów przewagi. Maciej Skorża jednak już w pierwszej wypowiedzi zaznaczył, że "do wykonania jest jeszcze dużo pracy". Słychać, że trener twardo stąpa po ziemi i taki przekaz idzie do drużyny. Nawet po w pełni zasłużonej wygranej z mistrzem Polski na jego terenie, gdzie Lech po zdobytej bramce oddał Legii piłkę, ale ta nie potrafiła zrobić z nią nic sensownego. Podopieczni Czesława Michniewicza oddali na bramkę Kolejorza tylko jeden celny strzał, co już w pewien sposób charakteryzuje Lecha - sczególnie w meczach na własnym boisku. Warto wspomnieć, że Lech do tej pory we wcześniejszych spotkaniach wyjazdowych zawsze w tym sezonie tracił gola, a przy Łazienkowskiej udało się mu zachować czyste konto.

- To jest 11. kolejka, a przed nami pewnie jeszcze wiele trudnych momentów w tym sezonie. Nikt w szatni nie myśli, że jesteśmy już mistrzem Polski. To byłoby kompletnie nierozsądne. Nie ma takiego myślenia u nas. Jest pełna pokora i skupienie na pracy - komentował dalej Maciej Skorża.

Po sześciu latach piłkarze Lecha Poznań wygrali w lidze z Legią w Warszawie. Złotą i jedyną bramkę w klasyku ligi zdobył pięknym strzałem z woleja Mikael Ishak. Odwieczny rywal zagrał bardzo przeciętnie, a Kolejorz czekał na swoją szansę i skrzętnie ją wykorzystał. Podopieczni Macieja Skorży mają już 15 punktów przewagi nad stołeczną jedenastką, pozostają też liderem i są na dobrej drodze do tytułu mistrza Polski, choć mistrzowie Polski mają dwa zaległe mecze. Szampańskich nastrojów nie zmącił nawet niewykorzystany karny w doliczonym czasie gry. Strzał Szweda obronił bramkarz Legii.Zobacz oceny piłkarzy Lecha Poznań za mecz z Legią --->

Lech Poznań pokonał Legię Warszawa 1:0. Oceniamy piłkarzy Ko...

Efekty tej pracy już widać

Maciej Skorża słusznie mówi, że jego zespół ma jeszcze co poprawiać. Trener Lecha ma zapewne na myśli taką drużynę jak Raków Częstochowa, który od dłuższego czasu potrafi prezentować określony poziom w PKO Ekstraklasie i pracował na to przez dłuższy czas z jednym trenerem. Lecz nie jest też tak, że efektów tej wykonanej pracy nie widać. Dobrze obrazuje to postęp w elemencie stałych fragmentów gry - szcególnie w defensywie.

Zobacz też: Lech Poznań strollował akcję Legii Warszawa. Jakub Kamiński, Filip Bednarek i Bartosz Salamon w koszulce z wynikiem i datą meczu

Mówi się, że to najłatwiejszy sposób do zdobycia bramek przez słabsze zespoły, a to był jeden z największych problemów Kolejorza w zeszłym sezonie, chociażby wspominając ten traumatyczny dla kibiców mecz ze Stalą Mielec (1:2), gdzie lechici tracili koncentrację i kuriozalne gole po wrzutach z autu. Sam trener przyznawał po meczu, że nigdy w żadnym prowadzonym przez niego zespole nie poświęcał tyle czasu w mikrocyklu treningowym na ten aspekt gry w piłkę nożną. Efekt? Lech jest jedynym zespołem w lidze, który nie stracił jeszcze gola w ten sposób (nie licząc rzutów karnych).

- Pracujemy nad tym od początku sezonu. Wiedzieliśmy, jak słaby to był punkt naszej drużyny w poprzednich rozgrywkach. Świetną pracę wykonuje mój sztab na czele z Maciejem Kędziorkiem i Dariuszem Dudką, którzy odpowiadają za ten aspekt i na pewno widać progres w tym elemencie. Drużyna czuje się pewniej, kiedy przeciwnik ma stały fragment i to mnie bardzo cieszy - mówił o tym Maciej Skorża.

Szczelna defensywa, poprawa mentalności i wielowariantowość w ataku

Nie można zapomnieć też o poprawie gry defensywnej całej drużyny, która lepiej organizuje się w obronie, a defensorzy grają zdecydowanie bliżej siebie. Nie ma tam zbędnej paniki. Dodatkowo widoczna jest poprawa mentalności i determinacji zespołu, która potrafi już odwracać losy meczu (Górnik Zabrze - z 0:1 na 3:1, czy powrót do meczu z Rakowem - z 0:2 do 2:2 lub Pogonią, grając z dziesiątkę - z 0:1 do 1:1 w ostatnich minutach). To było słabą stroną Lecha, a teraz na zawodników Skorży każdy musi uważać do ostatniej minuty.

Dla kibiców obu zespołów klasyk rozegrany 17 października - Legia Warszawa - Lech Poznań przy Łazienkowskiej - miał ogromne znaczenie, nie tylko dla ligowej tabeli. Legia chciała się przełamać, wrócić do walki o mistrzostwo Polski, zrzucić Lecha z fotela lidera i pokazać, że mimo gry na trzech frontach, ma zespół, który surowo potrafi skarcić pretendenta. Lech natomiast miał się dowiedzieć, czy ma już drużynę, będącą w stanie przerwać hegemonię Legii, która potrafi wytrzymać presję i ma odpowiednią jakość, by walczyć o najwyższe cele. Kolejorz w przeszłość rozgrywał przy Łazienkowskiej dobre mecze, ale... W ostatnich dwóch sezonach wychodził w Warszawie na prowadzenie, ale nie potrafił "dowieźć" korzystnego wyniku do końca. Dwa razy podał tlen Legii, która po wygranej z Lechem rozpoczynała marsz w górę tabeli. Lecz do trzech (lub kilku) razy sztuka. Wreszcie Kolejorz zrobił swoje. Postawił kropkę nad i. Pozbawił jednocześnie Legię nadziei, że ten sezon będzie taki jak poprzednie. Doprowadził ją do wściekłości (starcie Lopeza z Ishakiem), po meczu sobie z niej zadrwił (wychodząc w koszulkach z wynikiem), ale najważniejsze jest to, iż zbudował nad nią taką przewagę, że w stolicy rozpoczęły się już dyskusje nad zmianą trenera. A to może oznaczać, że czas Czesława Michniewicza w Legii dobiega końca, bo skończyła się wiara w jego magiczną moc i to, że jest w stanie odwrócić losy tego sezonu ligowego. Oto nasze wnioski po niedzielnym klasyku.Zobacz nasze wnioski dotyczące Lecha Poznań po wygranej w Warszawie --->

Lech Poznań okazał się zasłużenie lepszy od Legii Warszawa. ...

Nie można zapomnieć też o ataku. Widać to, co było dostrzegalne za poprzedniej kadencji trenera Macieja Skorży w Poznaniu, czyli wymienność pozycji w ataku i szybkie przenoszenie akcji z defensywy do ofensywy, bez wymiany zbędnej liczby podań i pasywnego posiadania piłki. Do tego szkoleniowiec może liczyć na jakościowych zmienników z ławki. Z niej w niedzielę wszedł m.in. Dani Ramirez, na którym rywale dopuścili się faulu w polu karnym. Jedenastki co prawda Ishak nie wykorzystał, ale i tak obok Pedro Rebocho był jednym z dwóch najlepszych piłkarzy na boisku.

- Myślę, że po tym niestrzelonym karnym przybyło mi siwych włosów i ubyło dwa lata życia. Mogliśmy zamknąć mecz i być spokojniejsi. Miałem pretensje wtedy o nierozważne faule, które napędzały niebezpieczne akcje rywali. Tego mogliśmy uniknąć, ale dobrze, że skończyło się dla nas tak, jak się skonczyło - uśmiechał się trener.

Lech, wygrywając z Legią w stolicy, zdał najtrudniejszy egzamin w tym roku kalendarzowym. Przed nim w piątek o godz. 20.30 starcie przy Bułgarskiej z Wisłą Płock, która w tym sezonie w sześciu rozegranych meczach na wyjeździe zaliczyła sześć porażek i w stolicy Wielkopolski zagra bez jednego ze swoich liderów - Jakuba Rzeźniczaka, który jest na to spotkanie zawieszony. Później Kolejorza czeka seria meczów z teoretycznie niżej notowanymi rywalami (Stal Mielec czy Górnik Łęczna). Do końca roku lechici zagrają jeszcze osiem spotkań w lidze i wyjazdowy mecz Pucharu Polski z Unią Skierniewice.

Do Warszawy na mecz z Legią przy Łazienkowskiej zjechało blisko 1800 kibiców Kolejorza, którzy podróżowali do Warszawy aż 17 wagonami, które łącznie liczył około pół kilometra długości! I zapewne nikt z nich nie żałuje tego wyjazdu. Po zwycięskim spotkaniu 1:0 przez ekipę Macieja Skorży - pierwszy raz w lidze od 2015 roku na stadionie Legii - piłkarze Lecha Poznań poszli wraz z kibicami cieszyć się ze zwycięstwa pod ich sektor. Takich obrazków jest coraz więcej w tym sezonie! Kibice Kolejorza cieszyli się wraz z piłkarzami po meczu z Legią --->

Lech Poznań cieszył się z kibicami po zwycięstwie w Warszawi...

PKO Ekstraklasa. Lech Poznań liderem, Legia Warszawa ledwie nad strefą spadkową, a między nimi dystans piętnastu (!) punktów. Przy Łazienkowskiej niedzielny hit padł łupem Kolejorza (1:0). Zobaczcie, jak widowisko skomentowali internauci. Oto najlepsze memy. Przejdź do galerii --->

W stolicy minus 15. MEMY o meczu Legia Warszawa - Lech Pozna...

PKO Ekstraklasa. Komplet widzów obejrzał mecz przy Łazienkowskiej. Legia Warszawa jako mistrz Polski przegrała z pretendetem do tytułu, liderującym Lechem Poznań 0:1. W drugiej połowie ultrasi obu zespołów zaprezentowali oprawy. Zobaczcie je na zdjęciach.

"Ślepnąc od świateł". Oprawy Legii i Lecha na meczu w Warsza...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie