Lotto Ekstraklasa. Ojrzyński, Vuković, Zieliński, czyli nowa...

Lotto Ekstraklasa. Ojrzyński, Vuković, Zieliński, czyli nowa miotła lekiem na całe zło

Zdjęcie autora materiału

Michał Skiba

Sportowy24

Aktualizacja:

Sportowy24

Lotto Ekstraklasa. Ojrzyński, Vuković, Zieliński, czyli nowa miotła lekiem na całe zło

©Andrzej Banas / Polska Press

Nowi trenerzy i powiew treneskiej świeżości w Lotto Ekstraklasie, czyli poruszenie szkoleniowej karuzeli to coś, co doskonale znamy. - Zawodnicy potrzebują nowego bodźca. A kto go może dać? Nowy trener. Jeśli wcześniej był asystentem, to zna problematykę. Jeśli jest nowy, to wszyscy walczą, bo mają białą kartę - mówi Maciej Murawski, były piłkarz m.in. Legii Warszawa, a obecnie ekspert telewizji Canal Plus.
Lotto Ekstraklasa. Ojrzyński, Vuković, Zieliński, czyli nowa miotła lekiem na całe zło

©Andrzej Banas / Polska Press

Trener Leszek Ojrzyński zasłynął kiedyś w Podbeskidziu z muzycznej motywacji. Po pierwszym treningu w Bielsku, w którym piłkarze nie wykazali zbyt dużej determinacji, zamknął ich w szatni i puścił składankę kilkunastu zamordystycznych hitów rapowych. I tak po 40 minutach słuchania - na murawie zaczęły lecieć iskry. Teraz trener Ojrzyński ratuje Wisłę Płock. Na razie bardzo efektownie, płocczanie wygrali dwa ligowe mecze z rzędu i opuścili strefę spadkową. Być może znowu pomogła hip-hopowa składanka?

Jak to jest w Polsce z efektem nowej miotły? Już były prezes PZPN Grzegorz Lato - po zwolnieniu Leo Beenhakkera - głowił się i stwierdził, że nowa miotła może będzie inaczej zamiatała. A jak inaczej, to zazwyczaj lepiej.

- Nie zawsze, ale często. Pierwszy przykład w tym sezonie to AS Monaco, gdy przyszedł Thierry Henry. Wybitny piłkarz i asystent trenera Roberto Martineza w reprezentacji Belgii, a musiał odejść i szybko wrócił Leonardo Jardim. Nie zawsze ta miotła działa. Co się dzieje w szatni, gdy coś nie działa i nie funkcjonuje? Zawodnicy potrzebują nowego bodźca. Najczęściej daje go nowy trener. Jeśli wcześniej był asystentem, to wie, kto jest niezadowolony i kto zasługuje na szansę. A jeśli przychodzi nowa twarz, to każdy się mobilizuje, jest biała karta. Przeciwnik, który przyjeżdża do klubu, w którym zmienia się trener, nie wie czego się spodziewać, nawet jeśli ludzie w środowisku się znają. Nikt nie lubi grać przeciwko zespołom, które zmieniły trenera - mówi Maciej Murawski, były kadrowicz, piłkarz wielu klubów ekstraklasy, obecnie ekspert telewizji Canal Plus.

Wspomniana Wisła Płock, Legia Warszawa, która wygrywa świeżością i sercem Aleksandara Vukovicia, nawet Arka Gdynia zapunktowała. Na razie najgorzej na zmianie trenera wyszedł Lech Poznań. W dodatku zadziwia trener Dariusz Żuraw, który na konferencjach prasowych nie zaraża entuzjazmem. Mimo że rozgrywki się jeszcze nie skończyły, to powrót do ligi trenera Adama Nawałki okazał się największym rozczarowaniem tego sezonu.

- Już na mundialu było widać, że nie ma błysku w tej pracy. Nie było widać drużyny, pomysłu, jak wykorzystać potencjał. Oczywiście Lech Poznań to jest inna skala, inni piłkarze. Inny rywal co tydzień. W ostatnim okresie pracy Nawałki w reprezentacji nie widziałem czegoś, co spowodowało, żebym uznał, że to jest coś - dotyk trenera. Zespół nie potrafił zyskać przewagi w elementach taktycznych. Potwierdziło się to w Poznaniu. Lech nie grał spektakularnie. Może było kilka zwycięstw, ale poznaniacy nie porywali. Nawet ten mecz 6:0 z Sosnowcem, to nie była taka miazga. Wynik nie odzwierciedlał wydarzeń. Jesienią Nawałkę broniły wyniki, wiosną nie było gry, ani wyników. Młodzi chłopcy wcale nie byli mocno wprowadzani, Kamil Jóźwiak nagle został odsunięty. Widać było, że Lech nie ma pewności siebie. W meczu z Koroną Kielce (0:0) widziałem Lecha, który bał się przegrać. Jeśli wychodzisz na boisko i boisz się przegrać, to meczu nigdy nie wygrasz. Ty musisz czuć wiarę w siebie. Można grać o remis, ale trzeba mieć tę pewność. Strach przed porażką sprawił, że był mocno zaciągnięty ręczny hamulec. Bez odwagi, ryzyka podejmowania trudnych decyzji. Wtedy jesteś nijaki, a jakbym był kibicem, to nie chciałbym oglądać takich zespołów. Drużyny pokroju Lecha i Legii, które mają duże budżety, muszą być wyraziste - mówi Murawski.

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Dziwny komentarz z mojej strony

q (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Tak na przykładzie Cracovii i jej dwóch trenerów. Najpierw Jacek Zieliński. Objął klub o kilka dni za późno. Pierwszy mecz wygrał już po trzech dniach. Do końca sezonu na ogół wysoko wygrywał, tyle...rozwiń całość

Tak na przykładzie Cracovii i jej dwóch trenerów. Najpierw Jacek Zieliński. Objął klub o kilka dni za późno. Pierwszy mecz wygrał już po trzech dniach. Do końca sezonu na ogół wysoko wygrywał, tyle że już w dolne połowie tabeli. Kolejny sezon z finiszem bodaj na 4 miejscu. W następnym coś się wypaliło. Niemniej sukcesy błyskawiczne tylko po nieco odmiennym ułożeniu zespołu. Przypadek drugi trener obecny. Początki trudne, w bieżącym sezonie po ośmiu kolejkach czerwona latarnia. A potem najdłuższa od 1948 roku seria wygranych meczów. I wygrywane mecze z drużynami teoretycznie silniejszymi, łącznie z ograniem mistrza, a następnie lidera tabeli. Zupełnie inne historie dwóch dobrych trenerów. Wniosek jest oczywisty - nie należy do każdego przykładać tej samej miarki. Sukces może się pojawić od razu, a może dopiero po jakimś czasie. A niewątpliwie oprócz warsztatu i intuicji trenera ważna jest też jego charyzma. No i czasami trzeba poczekać na sukces.zwiń

Wyniki

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Waszym zdaniem

Kto zostanie siatkarskim mistrzem Polski 2018/19?