Marian Kmita: Sportowa teoria względności (Felieton)

Marian Kmita, dyrektor Polsatu SportZaktualizowano 
brak
Wystarczyły dwa nieudane mecze reprezentacji Polski w piłce nożnej, a już wiesza się psy na Jerzym Brzęczku i jego kadrze. Wiesza się naszych chłopaków, choć wciąż są na pierwszym miejscu w eliminacyjnej grupie do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Na drugim biegunie, tym razem pozytywnych emocji, są nasi koszykarze, na których nikt specjalnie nie liczył, a dotarli do samego ćwierćfinału, zakończonych wczoraj w Chinach mistrzostw świata . Gdzieś po środku tych biegunowych zjawisk są nasi siatkarze i siatkarki, którzy od bez mała dwóch dekad przyzwyczaili nas, że ćwierćfinał wielkiej imprezy to dla Polaków… porażka. Jak zatem mierzyć dokonania naszych sportowców, jak być w tych ocenach sprawiedliwym?

Gry zespołowe to oczko w głowie każdego kibica, nie tylko w Polsce. Dominacja piłki nożnej nad resztą sportowego świata to też zjawisko oczywiste. Nic zatem dziwnego w tym, że oceny gry naszych piłkarzy i postawy trenera pozbawione są elementarnego spokoju i cierpliwości. Poza tym jesteśmy rozpuszczeni nie tak dawnymi sukcesami drużyny Adama Nawałki i ćwierćfinałem francuskich ME 2016. To z kolei przykład ćwierćfinału, który był, jest i będzie całkowicie obiektywnym sukcesem. Dlatego chcielibyśmy, aby drużyna Brzęczka grała tak samo dobrze jak tamta, ale zapominamy że nasze asy są o trzy lata starsze i lepiej już grać raczej nie będą, a nowych Robertów Lewandowskich nie widać.

To, że sporo słów krytyki spada teraz na Jerzego Brzęczka, też jest zrozumiałe. Pechowo dla niego, niemal równolegle - Jacek Nawrocki i Mike Taylor pokazali, że nawet z dalekiego od mistrzowskiego zestawu zawodników, można zbudować całkiem dobry zespół i odnosić z nim międzynarodowe sukcesy, bo takimi niewątpliwie są - czwarte miejsce naszych siatkarek na ME i wspomniany ćwierćfinał koszykarzy.

Jak zatem przebiega ta cienka linia, oddzielająca faktyczny sukces od domniemanej porażki i odwrotnie? Ano nie jest to proste. Czasami jest to tak jak z ulubionymi potrawami. Im jemy je rzadziej, tym bardziej smakują. Czasami jednak w oczekiwaniu na nie, można umrzeć z głodu.

Kibice polskiej koszykówki na swój kolejny ćwierćfinał musieli czekać całe dwadzieścia dwa lata, od ME 1997 r. W dniu w którym amerykański Pathfinder lądował na Marsie, drużyna Adama Wójcika, Maćka Zielińskiego i Dominika Tomczyka pokonała w meczu o VII miejsce zespół Turcji. Wtedy nic nie zapowiadało, że od tej pory polska koszykówka będzie się toczyć, ale tylko w dół. W tym samym roku drużyna Irka Mazura wygrała w Bahrajnie mistrzostwo świata juniorów i rozpoczęła się era powrotu, z całkowitego niebytu, polskiej siatkówki na europejskie i światowe salony. Od tamtej pory polskie siatkarki i siatkarze zdobyli kilkanaście poważnych medali na bardzo poważnych imprezach z dwukrotnym mistrzostwem świata chłopców Stefana Antigi i Vitala Heynena na czele. Cztery ćwierćfinały, do których polska męska drużyna dotarła na kolejnych turniejach olimpijskich w Atenach, Pekinie, Londynie i Rio de Janeiro powszechnie uznano za klęskę. Ot łaska pańska! Nie zmienia to faktu, że polska siatkówka to od dawna nasz towar eksportowy ze złotym znakiem jakości. A taki mecz, jak ten wczorajszy z Holandią na ME w Rotterda-mie, doskonale uzupełnia wysiłki naszego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w promowaniu tego, co w Polsce najlepsze. A obecność w hali prawie siedmiu tysięcy polskich kibiców to kolejny rekord świata, z którego powinniśmy być bardzo dumni. Nic tylko się cieszyć i liczyć na to, że jeśli można mieć polski patent na siatkówkę, to dlaczego nie na koszykówkę, piłkę ręczną, hokej na lodzie, rugby a nawet na… najtrudniejszą w drodze do sukcesu - piłkę nożną. Trzeba tylko chcieć, mieć mądry, realistyczny plan, który połączy środowiska, działać cierpliwie i skutecznie, a reszta to już tylko… kwestia teorii względności.

polecane: Pierwszy Polak połknął elektroniczną pigułkę

Wideo

Materiał oryginalny: Marian Kmita: Sportowa teoria względności (Felieton) - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3