Mike Tyson - Roy Jones Jr. Walka legend boksu na remis. "Żelazny Mike" gotowy na trylogię z Evanderem Holyfieldem?

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
26.06.2019 warszawamike tyson bokser mistrz swiata fot bartek syta
26.06.2019 warszawamike tyson bokser mistrz swiata fot bartek syta Bartek Syta
Pojedynek Mike’a Tysona z Royem Jonesem Jrem okazał się całkiem ciekawy, choć zabrakło nokautu oraz oficjalnego zwycięzcy. Lepiej zaprezentował się jednak starszy Tyson, który wkrótce może stoczyć kolejną walkę legend boksu. Albo, jak kto woli, "dziadków".

Niektórzy spodziewali się wielkich emocji, inni ordynarnego skoku na kasę. W rzeczywistości walka bokserskich legend sprzed lat, Mike’a Tysona (50-6, 44 KO) i Roya Jonesa Jra (66-9, 47 KO) była czymś pomiędzy. Zasady pojedynku miały maksymalnie zabezpieczyć zdrowie zawodników, którzy razem mają 105 lat (Tyson 54, Jones 51). Osiem skróconych, dwuminutowych rund, większe rękawice, przerwanie w przypadku poważniejszego rozcięcia, po ewentualnym nokdaunie dwie minuty na dojście do siebie zamiast liczenia do 10... Mimo tego dostępy pay-per-view sprzedawano w USA za niemal 50 dol., a pięściarze według doniesień mediów mieli podzielić między sobą 13 mln dol. (Tyson 10 mln, które obiecał oddać na cele charytatywne, Jones 3 mln). Były jednak momenty, w których serca kibiców mogły zacząć bić szybciej.

ZOBACZ TEŻ:

Zawdzięczali je głównie „Żelaznemu Mike’owi”, który zapewniał, że wejdzie do ringu, żeby zranić rywala i słowa dotrzymał. W pierwszej rundzie Jones Jr pokazał nieco magii z dawnych czasów, świetnie unikając ciosów Tysona. Obaj imponowali zresztą szybkością, której pozazdrościć mogą im o wiele młodsi pięściarze. Jones jako pierwszy opadł jednak z sił, dużo klinczował i unikał walki.

Nokdaunów nie było, a zgodnie z ustaleniami nie prowadzono też oficjalnych kart punktowych. Na nieoficjalnych padł remis: Christy Martin typowała 79:73 dla Tysona, Vinny Pazienza 80:76 dla Jonesa, a Chad Dawson 76:76.

Gdyby oceniać pojedynek rzetelnie, zwycięzcą powinien być Tyson, który zaprezentował się z naprawdę dobrej strony. Nie był też agresywną „Bestią”, zaprogramowaną na zniszczenie przeciwnika, a w razie niepowodzenia potrafiącą np. odgryźć mu kawałek ucha, jak Evanderowi Holyfieldowi. Kiedy nieprzepisowo uderzył Jonesa po gongu kończącym rundę, przeprosił rywala i czule go przytulił.

Rozbawił też fanów w wywiadzie po walce. Przerwał Jonesowi zapytanemu o to, czy nie bał się o swoje zdrowie i wypalił przed kamerami: „Ja się bałem o swoje! Nie walczyłem od 15 lat, on tylko od dwóch. Czemu nikt nie martwi się o moją du...?”.

Wszystko wskazuje na to, że Tyson nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Spekuluje się, że kolejną pokazową walkę może stoczyć ze wspomnianym już Holyfieldem, z którym w 1996 r. przegrał przez nokaut, a rok później po dyskwalifikacji. Negocjacje z obozem 58-latka trwają podobno już od dłuższego czasu.

Trwa głosowanie...

Czy Mike Tyson powinien wrócić do boksu?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Iga Świątek- szaleństwo i wielkie wyróżnienie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie