Novak Djoković skłamał po przylocie do Australii? Kolejny zwrot w aferze z jego zatrzymaniem na granicy

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Póki co Djoković trenuje w Melbourne przed Australian Open
Póki co Djoković trenuje w Melbourne przed Australian Open fot. KELLY DEFINA/AFP/East News
Udostępnij:
Decyzją sądu Novak Djoković opuścił w poniedziałek ośrodek dla imigrantów i zdążył już nawet pochwalić się zdjęciami z pierwszego treningu na kortach Melbourne Park. Okazuje się jednak, że to jeszcze nie koniec jego problemów.

Na jaw wychodzą coraz to nowe fakty, stawiające go niestety w niezbyt dobrym świetle. Najnowszy jest taki, że Djoković skłamał w deklaracji podróży, którą musiał wypełnić po przylocie do Australii - tak przynajmniej wynika z dokumentów opublikowanych m.in. przez dziennikarza „New York Timesa" Bena Rothenberga. Serb poinformował w nich, że nigdzie nie podróżował przez ostatnie dwa tygodnie przed pojawieniem się w Melbourne. Okazało się to nieprawdą, bo w międzyczasie trenował w hiszpańskiej Marbelli.

Wątpliwości budzi również pozytywny wynik testu na koronawirusa, który miał umożliwić mu wjazd do Australii ze statusem ozdrowieńca (wcześniej mówiło się o chorobie stanowiącej przeciwwskazanie do zaszczepienia się).

Dopytywany przez zagranicznych dziennikarzy brat tenisisty potwierdził na poniedziałkowej konferencji prasowej w Belgradzie, że dziewięciokrotny mistrz Australian Open o zakażeniu Covid-19 dowiedział się 16 grudnia (wyzdrowiał dopiero 22). Nie chciał za to wyjaśnić, dlaczego Djoković w kolejnych dniach udzielał się mimo to publicznie, wziął m.in. udział w ceremonii wręczenia nagród dla dzieci w Novak Tennis Center, wystąpił w sesji zdjęciowej dla "L'Equipe" i oglądał z trybun mecz koszykówki (wszystko w zamkniętych pomieszczeniach i bez maseczki). Pytanie na ten temat zakończyło przedwcześnie konferencję.

Wątpliwości pojawiły się również co do samego wyniku testu. Wspomniany już[bRothenberg podważył jego wiarygodność, skanując wydrukowany na teście kod QR[/b]. Jak ujawnił, przeniosło go na stronę internetową pokazującej, że jego wynik był... negatywny. Godzinę później Rothenberg spróbował ponownie i tym razem był już pozytywny. "Kto psuje tę stronę?" - zastanawiał się Amerykanin na "Twitterze"...

Z identycznym skutkiem przetestowali wspomniany kod również dziennikarze niemieckiego tygodnika „Der Spiegel". Sugestia za każdym razem była jasna.

Kontrowersje związane z testem i złożenie fałszywego oświadczenia mogą bardzo zaszkodzić Djokoviciovi. Już wcześniej mówiło się, że mimo korzystnego dla siebie wyroku sądu Serb może być zmuszony do opuszczenia Australii, decyzją tamtejszego ministra ds. imigracji Alexa Hawke'a (ma takie uprawnienia). Ten na razie zwleka z jej podjęciem, nie chcąc działać pod wpływem emocji. Nadal realny (choć chyba coraz mniej) jest jednak scenariusz, w którym Serb ostatecznie nie zagra w Melbourne. Co więcej - deportacja wiązałaby się również z trzyletnim zakazem wjazdu do Australii.

Australian Open rozpocznie się w poniedziałek, 17 stycznia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Sportowy 24
Dodaj ogłoszenie