Piotr Franczak: Pokerzyści chcą płacić podatki w Polsce....

Piotr Franczak: Pokerzyści chcą płacić podatki w Polsce. Trzeba im to tylko umożliwić [WYWIAD]

Zdjęcie autora materiału
Tomasz Dębek

Aktualizacja:

Polska

Rząd złożył obietnice, a źródeł ich finansowania jest niewiele. Może w końcu sięgnie po pieniądze, które w normalnych krajach wpływają do budżetu z legalnej gry w pokera? - zastanawia się Piotr Franczak, przedsiębiorca i czołowy polski pokerzysta.
Piotr Franczak. Biznesmen, od lat prowadzący dynamicznie rozwijające się przedsiębiorstwa. Jego pierwszy duży festiwal pokerowy to WPT Praga w 2012 roku.

Piotr Franczak. Biznesmen, od lat prowadzący dynamicznie rozwijające się przedsiębiorstwa. Jego pierwszy duży festiwal pokerowy to WPT Praga w 2012 roku. Specjalista od turniejów z najwyższym wpisowym -25, 50, a nawet 100 tysięcy euro /dolarów. Założyciel pierwszego w Polsce profesjonalnego teamu pokerowego, Silent Sharks. Obok niego jego barwy reprezentują m.in. Dmitrij Urbanowicz, Jose Carlos Garcia i Wojciech „Łozo” Łozowski. ©Fot. Piotr Franczak/facebook

Jak można ubrać w słowa sytuację pokera w Polsce? Jest nielegalny, na granicy prawa, obłożony restrykcjami uniemożliwiającymi normalną grę?
Niedawno graliśmy w finale Polish Poker Series, więc nielegalny nie jest. Obłożono go natomiast abstrakcyjnym i absurdalnie wysokim podatkiem. Wiadomo, każdy narzeka na to, że podatki są zbyt wysokie. Ale w tym wypadku to nie jest zwyczajne marudzenie. 25-procentowy podatek od wygranej zabija sens gry. Nie uwzględnia tego, że we wcześniejszych turniejach gracz mógł notować straty. Poza tym jeśli wpłaca się 100 złotych wpisowego, a wygrywa 150 i z tego też trzeba oddać 25 procent, to jakiś absurd. Ten, kto wprowadzał takie rozwiązanie nie miał pojęcia na czym polega poker w odmianietexas hold’em.
To gra pomiędzy ludźmi, jak szachy. Pieniądze nie są w niej najważniejsze, dodają tylko smaczku, są dodatkowym motywatorem intelektualnej rywalizacji. Rozwiązanie prawne obowiązujące w Polsce są bezsensowne, głupie i do natychmiastowej poprawy.

Wyniki wyborów parlamentarnych dla zainteresowanych zmianą ustawy hazardowej były powodem do optymizmu czy wręcz przeciwnie?
Moim zdaniem sprawa pokera nie miała i wciąż nie ma barw politycznych. Było kilka ugrupowań, które starały się puszczać oczko do pokerzystów. Te działania były raczej koniunkturalne, miały za zadanie zyskać sobie przychylność środowiska. Moim zdaniem to bez sensu, nie jest to aż tak duża grupa ludzi, by mogła wpłynąć na wynik wyborów. Do tej pory nie było jednak woli politycznej by zmienić sytuację. Pytanie, czy pojawi się ona teraz. Wiemy, że w budżecie potrzebne są pieniądze. Nowy rząd złożył bardzo dużo obietnic społecznych, a ich faktycznych źródeł finansowania jest niewiele. W związku z tym być może będą chcieli wykorzystać pieniądze, które w każdym normalnym kraju wpływają do budżetu z legalnej gry. Nie mówię tylko o pokerze, ale też choćby zakładach bukmacherskich. Ludzie tak czy inaczej grają i będą grać. Kwestia jest taka, czy obniżymy podatek, pozwolimy grać w internecie i będziemy na tym zarabiać jak każdy inny kraj Unii Europejskiej, czy dalej będziemy udawać że problem nie istnieje. I tracić przez go olbrzymie pieniądze.
Polska jest jedną z potęg w pokerze turniejowym. Gramy na całym świecie, a wyczyny i zarobki najlepszych działają na wyobraźnię.
WYWIAD | JACEK KAPICA: W POLSCE ZAPADAJĄ JUŻ WYROKI DLA OSÓB GRAJĄCYCH U NIELEGALNYCH BUKMACHERÓW


Jacek Kapica, który w rządzie PO był wiceministrem finansów odpowiedzialnym za administrację podatkową, nie przejawiał woli dyskusji na temat regulacji pokera. Z jego następcą łatwiej będzie rozmawiać?
Pan Kapica miał swoją wizję. Znamy go jedynie z przekazów medialnych i wywiadów. Ale wydaje się, że zupełnie nie był nastawiony na dialog. Brakowało mu elastyczności, otwartości, mocno upierał się przy swoim zdaniu. A według mnie człowiek na takim stanowisku powinien szukać kompromisu. W Polsce jest kilkadziesiąt tysięcy, a może więcej osób grających w pokera regularnie. Ludzie z tego żyją, pokerzysta to zawód. Chcieliby płacić uczciwe podatki, pracować legalnie. Prawo spycha ich jednak do szarej strefy. A wcale nie musi tak być. Wydaje mi się, że w podobnej sytuacji są ludzie grający na Forexach. Zarabiają pieniądze - na zagraniczne konta - w internecie, obstawiając trendy rynkowe, waluty, akcje i tak dalej. Moim zdaniem wszystkie aktywności online powinny być obłożone 10-procentowym podatkiem dochodowym. Znam kilkudziesięciu polskich pokerzystów grających na bardzo wysokie stawki, jestem przekonany że chcieliby to robić legalnie. Wiele zyskałby na tym też Skarb Państwa. Nie mówię nawet o turniejach na żywo. Gram praktycznie cały czas i wszędzie. Jeżdżąc po świecie bez przerwy spotykam zagranicznych graczy, którzy pytają dlaczego nie organizujemy już festiwali pokerowych. Wspominają, jak świetnie bawili się przed laty w Warszawie. Jestem przekonany, że w tej chwili festiwal EPT w stolicy biłby rekordy popularności. Jest bezpiecznym miastem, ma bardzo dobrą bazę hotelową. A pokerzyści to zamożni ludzie - lubią wygodę, dobre jedzenie czy zwiedzanie zabytków. Tysiąc osób, które przyjechałyby na festiwal w Warszawie zabrałoby ze sobą przynajmniej drugie tyle osób towarzyszących. W budżecie pozostałyby podatki od ich wygranych, do tego zostawiliby bardzo dużo pieniędzy w formie opłat za usługi, VAT-u czy akcyzy. No i przede wszystkim to wielka promocja dla kraju. Gdyby tyle osób zobaczyło jak u nas jest pięknie, część z nich wróciłaby do Polski przy innej okazji.
1 3 4 »

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Wyniki

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Waszym zdaniem

Kto zostanie siatkarskim mistrzem Polski 2018/19?