Podbeskidzie 1:4 Raków. Tragedia w jednym akcie. Raków zdeklasował beniaminka

Przemysław Drewniak
Przemysław Drewniak
Radość Rakowa, smutek Podbeskidzia. Taki obrazek dominował w piątkowy wieczór w Bielsku-Białej Łukasz Klimaniec
W piątkowym meczu 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy Raków Częstochowa pokonał na wyjeździe Podbeskidzie Bielsko-Biała 4-1. Wszystkie bramki padły w pierwszej połowie, a goście aż trzykrotnie trafiali do siatki z rzutów karnych. Drużyna Marka Papszuna wygrała już trzeci ligowy mecz z rzędu.

Podbeskidzie 1:4 Raków. Tragedia w jednym akcie. Raków zdeklasował beniaminka

To był koszmarny wieczór dla obrońców Podbeskidzia. Już pierwsze trzy kolejki Ekstraklasy, w których beniaminek stracił aż osiem goli, pokazały, że bronienie dostępu do własnej bramki to jego pięta achillesowa. Nikt jednak nie spodziewał się, że to, co najgorsze, przyjdzie dopiero w starciu z Rakowem Częstochowa. Drużyna Marka Papszuna bezlitośnie wykorzystała słabości gospodarzy, którzy tylko w pierwszej połowie sprokurowali aż... trzy rzuty karne!

Początek nie zapowiadał takiego rozwoju wydarzeń, bo to bielszczanie otworzyli wynik meczu. Pierwszy kwadrans kolejki przyniósł być może najładniejsze trafienie weekendu w Ekstraklasie - po pięknej zespołowej akcji i podaniu Bartosza Jarocha piekielnie mocno zza pola karnego uderzył Tomasz Nowak, a piłka wpadła do bramki tuż przy słupku.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA Z MECZU PODBESKIDZIE - RAKÓW

Przez głowy wielu kibiców Podbeskidzia zapewne przeszła myśl, że być może po ponad czterech latach wreszcie uda się wygrać mecz w Ekstraklasie. Nic bardziej mylnego. Preludium do katastrofy, jaką przeżyli Górale w drugiej części pierwszej połowy, było ostre wejście Macieja Wilusza w nogę debiutującego w wyjściowym składzie gospodarzy Maksymiliana Sitka. Sędzia ukarał obrońcę Rakowa tylko żółtą kartką, co wzbudziło kontrowersje, a młodzieżowiec nie był już w stanie kontynuować gry. Jego miejsce zajął na skrzydle nominalny środkowy pomocnik, Filip Laskowski, co znacznie osłabiło dynamikę ataków Podbeskidzia i częściowo rozsypało plan trenera Krzysztofa Bredego.

Raków wykorzystał przetasowanie w szeregach rywala i ruszył do ataku - odzyskał pewność, inicjatywę w posiadaniu piłki i wkrótce zaczął wykorzystywać niedostatki w grze obronnej Górali. Zaczęło się od zagrania ręką w polu karnym Kacpra Gacha. Dosyć przypadkowego, sędziowie potrzebowali aż kilku minut, by po analizie VAR podjąć decyzję, ale ostatecznie słusznie uznali przewinienie, a z jedenastu metrów nie pomylił się Petr Schwarz.

Kwadrans później kolejny błąd Gacha znów pozwolił Rakowowi przeprowadzić skuteczną akcję. Lewy obrońca w prosty sposób stracił piłkę na własnej połowie, Fran Tudor inteligentnym podaniem przerzucił ją nad obroną rywali, a Marcin Cebula w sytuacji sam na sam z Martinem Polackiem zachował zimną krew i dał swojej drużynie prowadzenie. Od tego momentu na murawie rządził już tylko Raków. Goście jakby zyskali pewność, że tego wieczora nic złego im się już nie stanie.

Pierwszą połowę zwieńczyło prawdopodobnie najgorsze pięć minut w karierze Jarocha, który - jak na ironię - wrócił do składu, by zagwarantować obronie Podbeskidzia więcej pewności niż młodzieżowiec Szymon Mroczko. Debiut w wyjściowym składzie w roli kapitana Górali w Ekstraklasie nie mógł mu się ułożyć gorzej. W krótkim odstępie czasu Jaroch przegrał dwa kluczowe pojedynki i w efekcie sfaulował w polu karnym Igora Sapałę i Patryka Kuna. Kolejne dwie jedenastki - Schwarz na 3-1, Vladislavs Gutkovskis na 4-1. - Nie przystoi nam popełniać takich błędów na poziomie Ekstraklasy. Nie możemy grać tak nieodpowiedzialnie w obronie. Musimy to wszystko przemyśleć. Takie łatwe straty przechodziły w pierwszej lidze, ale w tej lidze już nie. Czeka nas bardzo pracowity czas - nie owijał w bawełnę trener Brede.

Piłkarze Rakowa już w przerwie mogli zameldować swojemu trenerowi wykonanie zadania, bo Podbeskidzie nie było już w stanie zaprezentować żadnych argumentów pozwalających myśleć o odrobieniu strat. - W drugiej połowie kontrolowaliśmy mecz, można jedynie żałować, że nie zdobyliśmy kolejnej bramki, choć mieliśmy ku temu okazje. Cieszę się z dojrzałości naszego zespołu, który cały czas się rozwija. Idziemy w dobrym kierunku - podkreślił trener Papszun.

Bielszczanie chcieliby iść śladami Rakowa, który w zeszłym sezonie jako beniaminek wprowadził do Ekstraklasy powiew świeżości i z miejsca stał się solidnym ligowcem. Póki co obie drużyny dzieli jednak różnica klas. A częstochowianie w kolejnym spotkaniu pokazują, że na początku sezonu są w gazie. Trzecim zwycięstwem z rzędu umocnili się w czołówce tabeli.

Podbeskidzie Bielsko-Biała 1-4 Raków Częstochowa

Bramki Tomasz Nowak 13' - Petr Schwarz 21' (k.), 40' (k.), Marcin Cebula 34', Vladislavs Gutkovskis 45' (k.)

Podbeskidzie: Martin Polaček - Bartosz Jaroch, Aleksander Komor, Milan Rundić, Kacper Gach - Maksymilian Sitek (19' Filip Laskowski), Rafał Figiel (57' Desley Ubbink), Michał Rzuchowski, Tomasz Nowak (57' Gergo Kocsis), Karol Danielak (75' Łukasz Sierpina) - Kamil Biliński (74' Marko Roginić).

Raków: Jakub Szumski - Kamil Piątkowski, Tomas Petrášek, Maciej Wilusz - Fran Tudor (86' Daniel Bartl), David Tijanić (86' Ben Lederman), Petr Schwarz (82' Giannis Papanikoláou), Igor Sapała, Marcin Cebula (72' Ivi López), Patryk Kun - Vladislavs Gutkovskis (82' Sebastian Musiolik)

żółte kartki: Jaroch - Petrasek, Wilusz.

sędziował: Damian Sylwestrzak (Wrocław)

widzów: 4397

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Kościoły zdrowego ciała, siłownie obeszły przepisy

Wideo

Materiał oryginalny: Podbeskidzie 1:4 Raków. Tragedia w jednym akcie. Raków zdeklasował beniaminka - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3