Polska - Chiny 79:76. Polacy lepsi od gospodarzy w horrorze w Pekinie. Nie dali się pełnej hali i sędziom!

Tomasz KuczyńskiZaktualizowano 
A.J. Slaughter  i trener Mike Taylor.
A.J. Slaughter i trener Mike Taylor. Łukasz Kaczanowski
W drugim swoim meczu w mistrzostwach świata w Chinach polscy koszykarze wygrali z gospodarzami po dogrywce 79:76 (15:25, 24:10, 18:19, 15:18, dogr. 7:4). Biało-Czerwoni są już pewni awansu do czołowej "16" turnieju, czyli do drugiej fazy grupowej! Najwięcej punktów dla Polski zdobyli Mateusz Ponitka - 25 i A.J. Slaughter - 22,

Oba zespoły przystąpiły do poniedziałkowego meczu mając na koncie po wygranej – Polska z Wenezuelą, a Chiny z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Przed spotkaniem Chiny – Polska, Wenezuela pokonała Wybrzeże Kości Słoniowej 87:71.

Hala w Pekinie pękała w szwach i wśród 19 tys. widzów tylko gdzieniegdzie widać było kibiców reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni nie ulegli presji i od początku starali się dotrzymywać kroku gospodarzom. Po rzucie za trzy punkty Arona Cela Polska prowadziła 5:4.

Jednak w pierwszej kwarcie „trójki” były bronią Chińczyków. W ten sposób trafiły nawet dwie wieże gospodarzy, byli koszykarze NBA – Jianlian Yi i Zhou Qi. W sumie na sześć prób trafili cztery razy, a Polacy tylko raz w siedmiu przymiarkach. Biało-Czerwoni przegrali pierwszą kwartę 15:25.

Sygnał do odrabiania strat zaraz po przewie dał Mateusz Ponitka – Polacy mieli już tylko 5 punktów do Chińczyków, 22:25. Jednak gospodarze ponownie wypracowali przewagę, którą mieli po pierwszej kwarcie – 23:33.

Chiński zespół szybko miał pięć przewinień, co groziło rzutami wolnymi Polaków każdym następnym faulu. Drużyna Mike’a Taylora przyśpieszyła grę. Po rzucie za trzy punkty najmłodszego zawodnika mistrzostw świata Aleksandra Balcerowskiego było już tylko 32:35. W hali zrobiło się tak cicho, że słychać było doping polskich kibiców. Chińczykom nie pomogła przerwa wzięta przez ich trenera. Dwa razy trafił A.J. Slaughter, a do tego Ponitka dołożył akcję 2+1 i do szatni Polacy schodzili z prowadzeniem 39:35. Polska wygrała tę kwartę 24:10, a Ponitka miał na koncie 15 punktów.

Jak można było się spodziewać Chińczycy wyszli zmobilizowani na drugą połowę i szybko wyrównali 39:39. Zespoły poszły na wymianę ciosów i prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Chińczycy stracili jednak jednego ze swych liderów Ailuna Guo, który miał pięć przewinień.

Wreszcie Polacy zdołali wypracować przewagę – Balcerowski trafił spod kosza, do tego A.J. Slaughter rzucił za trzy punkty i było 55:48. Trzecia kwarta skończyła się prowadzeniem Biało-Czerwonych 57:54.

Po koszu Ponitki Polka na początku czwartej kwarty miała pięć punktów przewagi – 59:54. Do końca meczu było jeszcze daleko, choć nadzieja na zwycięstwa była coraz większa.

Na pięć minut przed końcem Polska prowadziła tylko 61:60. Trener Taylor nie krył pretensji wobec sędziów, którzy wcześniej nie zauważyli faulu na Damianie Kuligu.

Kiedy było trochę ponad cztery minuty do ostatniej syreny Chińczycy przejęli prowadzenie po „trójce” Zhao Rui – 61:63.

Ponitka znów starał się wziąć na swoje barki odpowiedzialność za zdobywanie punktów. Gdy było jeszcze 2,29 min grania, jednak nie trafił dwóch wolnych i było 63:65. Kolejną okazję do wyrównania miał A.J. Slaughter, trafił raz – 64:65.

Michał Sokołowski dostał przewinienie techniczne, skończyło się jednym osobistym dla Chin plus piłką dla nich. Oba zespoły trafiły po „trójce” i było 67:69 na minutę przed końcem.

Nerwy rządziły na parkiecie. Sokołowski chybił rzut, po drugie stronie boiska sędziowie odgwizdali faul ofensywny. Trener Taylor wziął czas na 32 sekundy przed końcem. A.J. Slaughter nie trafił za trzy punkty… Qi Zhou wykorzystał jeden wolny – 67:70.

Na 12,5 sekundy przed końcem Ponitka trafi dwa wolne – 69:70 i gospodarze wzięli czas.

Sędziowie odgwizdali faul problematyczny, po którym Chiny prowadziły 72:69 (trafione dwa wolne). Następnie Slaughter był faulowany przy rzucie za trzy punkty, ale sędziowie zdecydowali o dwóch rzutach (7,2 sek. - 72:71 dla gospodarzy).

Polacy przejęli piłkę i na 4,2 sek. Ponitka miał stanąć na linii rzutów wolnych. Zerwana została jednak siatka w koszu, dlatego mecz jeszcze się przedłużył. Trzeba było poczekać na pojawienie się ekipy z drabiną. Ponitka trafił tylko raz i mieliśmy dogrywkę!

Dodatkowy czas gry był kontynuacją wojny nerwów. Przy remisie 76:76, Kulig trafił na 78:76. Gospodarze nie zdążyli w ciągu 5 sekund wprowadzić piłki do gry i ją stracili!

Tym razem Ponitka rzucał wolne, gdy było 9,7 sek. do końca. Trafił raz – 79:76. Na 6,1 sek. piłka była w rękach Chińczyków, którzy nie zdołali trafić za trzy!

W ostatnich meczach grupy A, 4 września, Polska zagra z Wybrzeżem Kości Słoniowej (godz. 10 czasu polskiego), a Chiny z Wenezuelą (godz. 14).

Chiny – Polska 76:79 (25:15, 10:24, 19:18, 18:15, dogr. 4:7)

Chiny: Yi Jianlian 24, Qi Zhou 10, Zhelin Wang 10, Rui Zhao 9, Jiwei Zhao 7, Xiaouchuan Zhai 7, Ailum Guo 6, Minghui Sun 3, Shuo Fang 0, Junfei Ren 0, Abudushalamu Abudurexiti 0.

Polska: Mateusz Ponitka 25, A.J. Slaughter 22, Aaron Cel 7, Damian Kulig 6, Aleksander Balcerowski 6, Adam Waczyński 4, Adam Hrycaniuk 4, Michał Sokołowski 3, Dominik Olejniczak 2, Łukasz Koszarek 0.

polecane: FLESZ: Decydujące mecze kadry w eliminacjach Euro 2020

Wideo

Materiał oryginalny: Polska - Chiny 79:76. Polacy lepsi od gospodarzy w horrorze w Pekinie. Nie dali się pełnej hali i sędziom! - Dziennik Zachodni

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 4

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

C
Cudaczek
2 września, 17:13, Gość:

Krew się gotuje jak sędziowie kantowali. Wszystko jak na dłoni w powtórkach . Taki przywilej niestety gospodarzy, poza tym miliardy oglądających = miliardy $ Nie zmienia to faktu ,że sędziów out z zawodu

Takich sędziów to dożywotnio zdyskwalifikować za drukowanie meczu. To tylko w Chinach możliwe ale dzisiaj Niebiosa sprzyjały i Chińczyków za kanty pokonali waleczni rycerze z Polski

G
Gość
2 września, 17:13, Gość:

Krew się gotuje jak sędziowie kantowali. Wszystko jak na dłoni w powtórkach . Taki przywilej niestety gospodarzy, poza tym miliardy oglądających = miliardy $ Nie zmienia to faktu ,że sędziów out z zawodu

A Prezes Startu na trybunach w Chinach zamiast sklejać sklad na ekstraklasę

...tez tam byłem

pompa...i kto za to płaci

G
Gość

Krew się gotuje jak sędziowie kantowali. Wszystko jak na dłoni w powtórkach . Taki przywilej niestety gospodarzy, poza tym miliardy oglądających = miliardy $ Nie zmienia to faktu ,że sędziów out z zawodu

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3