Puchar Polski. Lechia Gdańsk wciąż walczy o dublet. Górnik Zabrze przegrał u siebie 1:2

Kaja Krasnodębska
Kaja Krasnodębska
Lechia Gdańsk zwyciężyła na wyjeździe z Górnikiem i awansowała do połfinału Pucharu Polski
Lechia Gdańsk zwyciężyła na wyjeździe z Górnikiem i awansowała do połfinału Pucharu Polski Przemyslaw Swiderski
Walka na dwóch frontach nie wpływa negatywnie na formę podopiecznych Piotra Stokowca. Liderująca w Lotto Ekstraklasie Lechia Gdańsk pokonała na wyjeździe Górnika Zabrze i awansowała do półfinału Pucharu Polski. Gole dla gości strzelali Michał Mak i Tomasz Makowski.

Hrubieszów, Legionowo i Katowice odwiedzili w drodze do ćwierćfinału piłkarze Górnika Zabrze. W końcu losowanie przyniosło im mecz u siebie. Ciężko było jednak o optymizm - podopiecznym Marcina Brosza przypisano aktualnego lidera Lotto Ekstraklasy Lechię Gdańsk. Mimo to na trybunach nie pojawił się komplet, a wręcz przeciwnie - biorąc pod uwagę także przyjezdnych z Trójmiasta na stadionie zasiadło 8462 osoby.

Jesus Jimenez, Kamil Zapolnik, Szymon Matuszek i Łukasz Wolsztyński swoimi bramkami zapewnili zabrzanom zwycięstwo z Rozwojem Katowice w 1/16. Tym razem walkę o kolejną rundę w wyjściowym składzie rozpoczął tylko pierwszy z nich. Zimowa rewolucja w kadrze Górnika sprawiła, że również w Pucharze pojawiło się sporo nowych nazwisk. To nie debiutujący w tych rozgrywkach Ioannis Mystakidis czy Valeriane Gvilia zapewnili emocje na początku spotkania, a doskonale znani w Polsce Jesus Jimenez oraz Igor Angulo.

Hiszpanie, którzy otrzymywali piłki z drugiej linii, ostrzeliwali bramkę Zlatana Alomerovicia. Bramkarz, który ostatnio pełni w Lechii rolę zmiennika Dusana Kuciaka, zachowywał się jednak bez zarzutu. Świetnymi interwencjami po próbach kapitana gospodarzy uratował swój zespół przed stratą gola. A z początku było bardzo blisko niespodzianki - Górnik, nawet bez Szymona Żurkowskiego w składzie, bardzo ofensywnie wszedł w ten mecz. Podczas gdy Martin Chudy momentami mógł się nudzić, kolejne ataki skrzydłami sprawiały defensorom Lechii spory kłopot.

A nie powinny - Piotr Stokowiec, który stoi przed szansą na zdobycie mistrzostwa Polski, nie odpuścił walki w Pucharze. Względem sobotniej wygranej 1:0 z Wisłą Kraków poza bramką dokonał właściwie tylko jednej roszady. Zamiast zasiadającego na ławce Konrada Michalaka, na skrzydle pojawił się Michał Mak. I okazało się to strzałem w dziesiątkę, bowiem właśnie pomocnik dał gdańszczanom prowadzenie. Po serii akcji zabrzan, gościom wystarczył jeden szybszy kontratak,by pokonać Chudego.

Cała akcja Lechii zaczęła się od straty Macieja Ambrosiewicza, który zastępował zmagającego się z lekkim urazem Żurkowskiego. Dla reprezentanta Polski U-21 to pierwszy występ w 2019 roku. Poza tym nie popełniał większych błędów, ale po przerwie Brosz zdecydował się zwiększyć siły w ofensywie. Zdjął niespełna 21-letniego zawodnika i w jego miejsce wpuścił Ishamela Baidoo oraz Łukasza Wolsztyńskiego. Boisko opuścił bowiem Mystakidis. Grek nie radził sobie z aktywnym Tomaszem Makowskim czy Filipem Mladenoviciem.

Ten ostatni w poprzednich spotkaniach był jedną z najjaśniejszych postaci na boisku, tym razem nie wyróżniał się pośród innych gdańszczan. Lechia, prowadząc 1:0 nie rzuciła się do ataku, a starała spokojnie kontrolować grę. Mocniej w ofensywie powalczyła na początku drugiej połowy, później wszystko wróciło do obrazu gry z końcówki pierwszej części spotkania i na boisku toczył się wyrównany bój dwóch równorzędnych ekip.

I jednych i drugich momentami brakowało z przodu. Kompletnie niewidoczny był Artur Sobiech, o czym może świadczyć fakt, że autorem najgroźniejszej próby Lechii okazał się Błażej Augustyn. Defensor otrzymał podanie od wpuszczonego po godzinie gry Michalaka. Skutecznie interweniował jednak Chudy. To nie udało mu się kilka minut później, gdy z bliska na bramkę uderzał Makowski. Młody pomocnik podwyższył prowadzenie tym samym uspakajając grę.

Największe brawa po tym meczu zbierać mógł jednak Alomerović, który również w końcówce popisał się solidnymi interwencjami po próbach Angulo czy Wolsztyńskiego. Niegdyś w ekstraklasie bez problemu bronił rzuty karne, tym razem przy jedenastce nie podołał próbie hiszpańskiego kapitana zabrzan. Ten jednak nie miał powodów do radości.

Po ostatnim gwizdku to Lechia mogła cieszyć się z awansu. Po Wiśle Kraków, Resovii oraz Bruk-Bet Termalice Niecieczy teraz wyeliminowała z Pucharu Polski ekstraklasowca z Zabrza. Teraz w spokoju może obserwować kolejne trzy ćwierćfinałowe spotkania. Je zaplanowano na drugi tydzień marca.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24
Dodaj ogłoszenie