MKTG Sportowy i Gol - pasek na kartach artykułów

Tony Meier, bohater Kinga: Walczyliśmy bez względu na to, jak nam szło

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Tony Meier w trakcie 2. półfinału Kinga ze Spójnią Stargard.
Tony Meier w trakcie 2. półfinału Kinga ze Spójnią Stargard. Andrzej Szkocki/Polska Press
King Szczecin w pełni wykorzystał atut swojego parkietu i po dwóch meczach półfinałowej serii ze Spójnią Stargard prowadzi. Czy już w czwartek zakończy rywalizację i będzie się cieszył z miejsca w finale?

Pierwszy mecz szczeciński King wygrał 104:86, a w poniedziałkowy wieczór musiał się dużo bardziej napracować, by zwyciężyć Spójnię 78:72.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni ze zwycięstwa. Za nami trudna druga połowa, ale walczyliśmy bez względu na to, jak nam szło. Wygrywamy trudne końcówki, więc to jest bardzo pozytywne. Mamy dobrą energię, a w chwilach słabszych nie zwieszamy głów – mówił Meier.

Bez wątpienia Tony Meier był jednym z bohaterów spotkania. Jego trójka i akcja dwa plus jeden dała Kingowi bezpieczną przewagę w końcówce.

- Dla mnie nie ma znaczenia, kiedy rzucam. Końcowe momenty nie różnią się od tych na początku czy w środku spotkania. Staram się grać tak samo. To drużyna daje mi wiarę i pewność siebie. Chcę utrzymywać odpowiedni poziom, wierzę w swoją skuteczność – mówił Meier.

Amerykanin przyznał, że po meczu w szatni Kinga nawet nikt się specjalnie nie cieszył, ale już myślano o czwartkowym meczu w Stargardzie.

- Czeka nas ciężka bitwa. Będzie to najtrudniejszy mecz, jaki dotychczas rozegraliśmy ze Spójnią odkąd gram dla Kinga. Trudna hala do walki, głośna publika, specyficzne kosze. Spójnia rzuci na nas wszystko co ma. Musimy być mentalnie i fizycznie gotowi. Oby seria zwycięstw Kinga w Stargardzie trwała, ale nawet jeśli nie uda się wygrać w czwartek, to musimy zachować spokój, bo wciąż będziemy mieli dobrą sytuację. Do finału brakuje nam jednego zwycięstwa – mówił Tony Meier.

I pewnie można oczekiwać, że w czwartek będzie jeszcze inne spotkanie, niż te dwa rozegrane w Szczecinie.

- Drugi mecz był inny od pierwszego. Baliśmy się jeszcze bardziej niż dwa dni temu. Spójnia nie jest taka słaba, by przegrywać z nami 20 punktami i to pokazała. Niby pod koniec drugiej i na początku trzeciej kwarty mieliśmy kontrolę, ale szalone rzuty Devona Danielsa wpadały i odwróciły przebieg spotkania. Było nerwowo, złapała nas niemoc w ataku na początku IV kwarty. Takie zapaści się przytrafiają, ale mamy kulturę wygrywania. Ktoś to musiał przełamać i dziś Tony to zrobił – podkreślał Arkadiusz Miłoszewski, trener Kinga.

Jakie nowe elementy dostrzegł szkoleniowiec w grze Spójni?

- Spójnia wyciągnęła wnioski z naszych przewag na rozegraniu, zmienili obronę, ale i my zareagowaliśmy. Każdy coś dołożył. Andrzej Mazurczak miał tylko 2 punkty, ale zanotował też 8 asyst. Wygraliśmy kolektywem. Nie chcę wyróżniać nikogo, bo każdy coś dołożył i… zepsuł – mówił trener. - Na czwartek musimy dołożyć kolejne elementy do naszej gry. Ja jestem otwarty na udoskonalanie naszej gry, rozmawiamy z zawodnikami i asystentem. Często ulegam ich namowom, ale wtedy naciskam, by udowodnili, że mieli rację. Na pewno będziemy szukać kolejnych pomysłów na nasz kolejny mecz.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Wyjazd reprezentacji Polski z Hanoweru na mecz do Hamburga

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Tony Meier, bohater Kinga: Walczyliśmy bez względu na to, jak nam szło - Głos Szczeciński

Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24