US Open. Toksyczny związek Sereny Williams z kortami w Nowym...

US Open. Toksyczny związek Sereny Williams z kortami w Nowym Jorku. Amerykanka zepsuła swoim zachowaniem wielki dzień Japonce Naomi Osace

Zdjęcie autora materiału

Hubert Zdankiewicz

Sportowy24

Aktualizacja:

Sportowy24

Po meczu żadna z finalistek nie wyglądała na szczęśliwą

Po meczu żadna z finalistek nie wyglądała na szczęśliwą ©AP/Associated Press/East News

Przegrać, obrazić sędziego i sprawić by rywalka przepraszała za zwycięstwo - to potrafi chyba tylko Serena Williams. Po sobotnim finale US Open, więcej niż o zwycięstwie Naomi Osaki mówiło się i pisało o fatalnym zachowaniu Amerykanki.
Po meczu żadna z finalistek nie wyglądała na szczęśliwą

Po meczu żadna z finalistek nie wyglądała na szczęśliwą ©AP/Associated Press/East News

Nowy Jork kocha Serenę Williams, a Serena Williams kocha Nowy Jork - to wiemy od dawna. Nie tylko dlatego, że wygrany w 1999 roku US Open był pierwszym (z 23) wielkoszlemowym tytułem w pełnej sukcesów karierze Amerykanki. Młodsza z sióstr może potknąć się w Melbourne, Paryżu czy Londynie, ale w Nowym Jorku od lat jakby wstępują w nią nowe siły.

Dość powiedzieć, że jej dorobek w dziewięciu ostatnich startach w US Open, to cztery zwycięstwa, dwa finały i trzy półfinały. A gdyby nie dwie absencje (w 2010 roku przeszkodziła jej kontuzja, a rok temu ciąża i poród) jej dorobek byłby zapewne jeszcze bardziej imponujący.

Piłka w gardle, hejterka i tylko kara w zawieszeniu

Problem w tym, że związek Sereny z Nowym Jorkiem bywa również czasem toksyczny, bo na żadnym innym turnieju Wielkiego Szlema (i chyba nie tylko) nie oglądaliśmy tylu skandali z udziałem Amerykanki. To tu w 2009 roku, podczas przegranego półfinału z Belgijką Kim Clijsters groziła sędzi liniowej, że „wsadzi jej piłkę do gardła”. Powód? Pani Shino Tsurubuchi miała czelność wywołać jej (w dodatku słusznie) błąd stóp.

- Odwróć głowę, jeśli kiedykolwiek zobaczysz mnie idącą korytarzem, bo jesteś poza jakąkolwiek kontrolą. Totalnie poza kontrolą. Jesteś hejterką, a twoje wnętrze jest równie nieatrakcyjne - usłyszała od Williams Eva Asderaki, prowadząca ze stołka jej przegrany finał z Australijką Samanthą Stosur. Wyprowadził ją z równowagi punkt przyznany karnie rywalce.

Amerykanka próbowała zmobilizować się wówczas do walki krzycząc „come on” po jednym z uderzeń. Problem w tym, że Stosur odbiła jej zagranie, a według regulaminu zabronione są jakiekolwiek okrzyki w trakcie wymiany. Decyzja greckiej sędzi była więc w pełni uzasadniona. Nie dla Sereny, która zagroziła na koniec, że Asderaki „po raz ostatni siedzi na stołku na turnieju” i „nigdzie na świecie nie poprowadzi już meczu”. Po ostatniej piłce nie podała jej także ręki.

Nie brak było wówczas opinii, że gdyby nie była to Williams, to konsekwencje byłyby znacznie bardziej surowe, bo w obu przypadkach groziła jej dyskwalifikacja i wykluczenie z kolejnych turniejów Wielkiego Szlema. Poddała się jednak dobrowolnie karze, więc skończyło się na wyroku w zawieszeniu i grzywnie.

Sprawa ucichła, choć np. Shino Tsurubuchi twierdzi, że do dziś nie doczekała się przeprosin, bo nie uznaje za takie drukowanego listu, jaki wysłał do niej kilka miesięcy później jeden z członków sztabu Sereny.

Osaka stała obok i płakała




Kolejny wybryk Amerykanki oglądaliśmy w ostatnią sobotę, w finale z Naomi Osaką. Zdenerwował ją - jak zwykle - sędzia. W drugim gemie drugiego seta Carlos Ramos ukarał Williams ostrzeżeniem za tzw. coaching (niedozwolona podczas meczu komunikacja werbalna i niewerbalna trenera z graczem), a na telewizyjnych powtórkach widać było, że faktycznie miał on miejsce. Potwierdził to zresztą później Patrick Mouratoglou (bronił się, że takie zachowanie jest powszechne praktyka wśród trenerów). - Nie oszukuję, żeby wygrać. Wolałabym przegrać - broniła się Williams, ale sędziego nie przekonała.




Na tym nie koniec, bo dwa gemy później Amerykanka roztrzaskała o kort rakietę po nieudanym zagraniu. Ramos ukarał ją za to drugim ostrzeżeniem i przyznał punkt Osace (Japonka zaczynała więc gema przy prowadzeniu 15-0). Później w dodatku, przy prowadzeniu Osaki 4:3, Williams zaatakowała słownie sędziego podczas zmiany stron. Nazwała go „kłamcą”, „złodziejem” i stwierdziła, że powinien ją przeprosić. Ten ukarał ją w efekcie trzecim ostrzeżeniem i przyznał rywalce gema.




Wściekła Williams wezwała na kort supervisora i sędziego turniejowego, ale ci po wysłuchaniu obu stron podtrzymali decyzje Ramosa. Efekt był taki, że końcówka meczu i początek ceremonii wręczania nagród toczyły się przy akompaniamencie gwizdów i buczenia, a arbiter zaraz po ostatniej piłce (Osaka wygrała 6:2, 6:4) opuścił kort eskortowany przez policję i sędziego turniejowego. Chwilę wcześniej przyglądał się z góry, jak Serena serdecznie ściska rywalką, bo jemu ręki nie podała.

Młodsza z sióstr ochłonęła dopiero podczas wręczania nagród, gdy poprosiła kibiców, by przestali w końcu buczeć i docenili wyczyn jej rywalki, dla której był to pierwszy (zapewne nie ostatni) wielkoszlemowy tytuł. Osaka stała w tym czasie obok i płakała (obie płakały). Odbierając puchar... przeprosiła kibiców.



Williams dolała jeszcze oliwy do ognia po meczu twierdząc, że zachowanie sędziego było... seksistowskie. Poparła ją dwukrotna mistrzyni Australian Open i była liderka rankingu WTA Wiktoria Azarenka. "Gdyby to był męski mecz, to tak by się nie stało. Po prostu nie" - napisała na Twitterze.




Władze WTA zapowiedziały, że przyjrzą się całej sytuacji.

Fibak broni Sereny

W pomeczowych komentarzach nie brak było opinii, że to jednak zachowanie Williams było skandaliczne. Bardziej wyrozumiali byli tylko ludzie bliżej związani z tenisem.

- Jeśli już ktoś zawinił, to Mouratoglou. Poza tym nie wierzę, że jakieś gesty z wypełnionych i głośnych trybun mogły Serenie w czymkolwiek pomóc. Sędzia nie musiał jej w tej sytuacji karać - stwierdził najlepszy przed laty polski tenisista Wojciech Fibak.

- Za bardzo chciała wygrać, a jak się za bardzo chce to często puszczają nerwy - ocenił Paweł Ostrowski, były trener Angelique Kerber i Alicji Rosolskiej, która również walczyła w sobotę o tytuł. W mikście. Niestety bez powodzenia, bo razem z Chorwatem Nikolą Mekticiem przegrała 6:2, 3:6, 9:11 z Amerykanką Betthanie Mattek-Sands i Brytyjczykiem Jamie’m Murray’em. W piątek, w finale debla, Łukasz Kubot i Marcelo Melo przegrali 3:6, 1:6 z Amerykanami Mike’m Bryanem i Jackiem Sockiem.

Naomi Osaka spełniła największe marzenie. 21-letnia Japonka pokonała Serenę Williams w finale US Open

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Aktualny ranking ATP

M Zawodnik Kraj Punkty
1. Novak Djoković (Serbia) 9135
2. Rafael Nadal (Hiszpania) 7480
3. Roger Federer (Szwajcaria) 6420
4. Alexander Zverev (Niemcy) 6385
5. Juan Martin del Potro (Argentyna) 5300
6. Kevin Anderson (RPA) 4810
7. Marin Cilić (Chorwacja) 4160
8. Dominic Thiem (Austria) 4095
9. Kei Nishikori (Japonia) 3750
10. John Isner (USA) 3155
...
88. Hubert Hurkacz (Polska) 635
176. Kamil Majchrzak (Polska) 291
528. Daniel Michalski (Polska) 8
531. Paweł Ciaś (Polska) 8
545. Michał Przysiężny (Polska) 7
=== Akt.: 7 stycznia

Aktualny ranking WTA

M Zawodniczka Kraj Punkty
1. Simona Halep (Rumunia) 6641
2. Andżelika Kerber (Niemcy) 5875
3. Karolina Woźniacka (Dania) 5436
4. Naomi Osaka (Japonia) 5270
5. Sloane Stephens (USA) 5023
6. Elina Switolina (Ukraina) 4940
7. Karolina Pliskova (Czechy) 4750
8. Petra Kvitova (Czechy) 4630
9. Kiki Bertens (Holandia) 4360
10. Daria Kasatkina (Rosja) 3415
...
86. Magda Linette (Polska) 718
154. Magdalena Fręch (Polska) 375
178. Iga Świątek (Polska) 326
268. Katarzyna Kawa (Polska) 191
288. Katarzyna Piter (Polska) 165
316. Urszula Radwańska (Polska) 133
345. Maja Chwalińska (Polska) 113
=== Akt.: 7 stycznia

Sportowy24 na Facebooku