WTA Lugano. Iga Świątek walczyła i choć przegrała w finale...

WTA Lugano. Iga Świątek walczyła i choć przegrała w finale może być z siebie dumna. Jeden rekord Agnieszki Radwańskiej już pobiła

Zdjęcie autora materiału

Hubert Zdankiewicz

Sportowy24

Aktualizacja:

Sportowy24

Iga Świątek to ubiegłoroczna mistrzyni Wimbledonu

Iga Świątek to ubiegłoroczna mistrzyni Wimbledonu ©Bartek Syta

Iga Świątek dzielnie walczyła, ale przegrała 3:6, 6:3, 3:6 ze Słowenką Poloną Hercog w niedzielnym finale turnieju WTA w Lugano (WTA International, kort ziemny, pula nagród 250 tys. dol). Mimo porażki to i tak wielki sukces tenisistki z Warszawy, która zadebiutuje w poniedziałek w pierwszej setce rankingu WTA i zakwalifikuje się do wielkoszlemowego Roland Garros bez konieczności grania eliminacji. Przy okazji poprawiła jedno z osiągnięć Agnieszki Radwańskiej.
Iga Świątek to ubiegłoroczna mistrzyni Wimbledonu

Iga Świątek to ubiegłoroczna mistrzyni Wimbledonu ©Bartek Syta

- Czuję się wspaniale - mówiła przed niedzielnym finałem Iga Świątek. Miała ku temu powody, w bo w Lugano zaskoczyła wszystkich, nawet samą siebie. O tym, że 17-latka z Warszawy ma potencjał na to, by zaistnieć w światowym tenisie mówiło się i pisało od dawna...

CZYTAJ RÓWNIEŻ: IGĘ ŚWIĄTEK STAĆ NA WIELE, CHOĆ TO JESZCZE NIE KIM CLIJSTERS. NIE MA SENSU PORÓWNYWAĆ JĄ RÓWNIEŻ Z AGNIESZKĄ RADWAŃSKĄ

...
a jej juniorskie osiągnięcia, zwłaszcza wygrany w ubiegłym roku Wimbledon (w singlu - wcześniej wygrała Roland Garros w deblu) również pozwalały mieć nadzieję, że doczekamy się niebawem godnej następczyni Agnieszki Radwańskiej.

Jeden rekord Radwańskiej już pobity

Teraz te nadzieje jeszcze wzrosną, bo jedno osiągnięcie Radwańskiej Świątek już poprawiła. Swój pierwszy w karierze finał turnieju rangi WTA osiągnęła mając 17 lat i 10 miesięcy, co czyni ją najmłodszą polską tenisistką w historii, której się to udało. Agnieszka Radwańska, dla porównania, dokonała tego (2007 rok w Sztokholmie) mając 18 lat 4 miesiące, a Marta Domachowska (2004 rok w Seulu) 18 lat, 8 miesięcy.




Imponujący był również sposób, w jaki do niego dotarła, zwłaszcza półfinał z Czeszką Kristyną Pliskovą (siostra bliźniaczka Karoliny), w którym oddała rywalce tylko jednego gema (6:0, 6:1). Wcześniej pokonała m.in. 46. na świecie Słowaczkę Viktorię Kuzmovą.

- Jestem trochę zaskoczona, że zagram w finale, bo to mój pierwszy turniej WTA, który gram na bazie rankingu. Cały czas w siebie wierzyłam i mam nadzieję, że w niedzielę także zagram świetny mecz - przyznała Świątek., której rywalką w meczu o tytuł była 89. na świecie Słowenka Polona Hercog. - Widziałam ją podczas kilku turniejów WTA. Mój trener na pewno przekaże mi kilka praktycznych informacji - dodała Polka.

WTA Lugano. Deszcz i nerwy na korcie

W finale obie tenisistki musiały walczyć nie tylko ze sobą, ale również z pogodą. Na kort wyszły w bluzach i długich spodniach, bo w Lugano od rana było zimno, wietrznie i mokro, a z powodu deszczu pierwszy set został przerwany (przy prowadzeniu Hercog 3:2) na ponad godzinę.

Po przerwie lepiej rozpoczęła Słowenka. Polka nie potrafiła złapać właściwego rytmu gry, myliła się. W efekcie z 2:3 zrobiło się 2:5. Świątek nie składała broni i udało jej się jeszcze odrobić część strat - obroniła trzy piłki setowe i przełamała rywalkę. W kolejnym gemie zmarnowała jednak łatwą piłkę na 4:5 i po chwili Hercog wykorzystała trzecią piłkę setową.

W przerwie po pierwszym secie na korcie pojawił się trener Świątek Piotr Sierzputowski. Nie bez powodu, bo jego podopieczna sprawiała wrażenie lekko rozchwianej emocjonalnie. Widać było, że bardzo chce wygrać debiutancki finał WTA. Interwencja pomogła, bo w drugim secie Polka zaczęła grać lepiej.

Słowenka zaczęła co prawda od mocnego uderzenia, bo wygrała gema do zera, kończąc go w dodatku asem serwisowym. Świątek odrobiła jednak straty, a po chwili przełamała rywalkę, by... znów przegrać gema do zera. Tym razem przy własnym podaniu. Przegrywając 2:3 Polka znów poprosiła o rozmowę z trenerem. Pomogło, bo rozstrzygnęła tę partię na swoja korzyść.




Trzeci set zaczął się od prowadzenia Świątek 2:0 i wydawało się, że to ona ma teraz więcej szans na zwycięstwo. Hercog odrobiła jednak stratę, a później ponownie przełamała Polkę i objęła prowadzenie 4:2. Później 5:2. Tej straty 17-latka z Warszawy już nie odrobiła, choć walczyła do końca. Przegrywając 3:5 zdołała obronić pierwszą piłkę meczową, ale przy drugiej wyrzuciła forhend w aut.

Gratulacje od Martiny Hingis

- Nie wiem od czego zacząć, nie mam doświadczenia. Dziękuję wszystkim, ten tydzień był dla mnie wspaniały. Gratulacje Polona, zagrałaś wspaniale. Ciężko gra się z kimś, kto ma taki topspin - zwróciła się do rywalki Świątek, która mimo porażki ma powody do zadowolenia. Nie tylko dlatego, że występu w Lugano osobiście gratulowała sama Martina Hingis.

Pierwszy w karierze finał turnieju WTA zapewnił jej nie tylko 21,4 tys dol (Hercog zgarnęła 43 tys), ale przede wszystkim awans do pierwszej setki rankingu WTA (od poniedziałku będzie 88. rakietą świata). To oznacza, że będzie mogła wystąpić pod koniec maja w wielkoszlemowym Roland Garros bez konieczności przebijania się przez kwalifikacje.

Po zwycięstwie w juniorskim Wimbledonie czas na karierę seniorki. Świątek: Chciałabym wygrać wszystkie Wielkie Szlemy oraz złoto olimpijskie

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Wyniki

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Sportowy24 na Facebooku