Została nadzieja i wola walki do końca - europejscy pucharowicze przed meczami rewanżowymi

Kaja Krasnodębska
Kaja Krasnodębska
Zaktualizowano 
Mimo że w pierwszym meczu F91 Dudelange było od Legii po prostu lepsze, Mateusz Wieteska (z tyłu) nie traci nadziei i prosi o wsparcie kibiców.
Mimo że w pierwszym meczu F91 Dudelange było od Legii po prostu lepsze, Mateusz Wieteska (z tyłu) nie traci nadziei i prosi o wsparcie kibiców. Bartek Syta
Przed rewanżami w Lidze Europy Legia potrzebuje wsparcia, Lech chce zagrać jak ostatnio z Zagłębiem, a Jagiellonia czuje się lepsza od przeciwnika.

- Wierzę, że wybrałem właściwego człowieka. Zgadzając się objąć zespół już teraz, a nie po meczu w Luksemburgu, udowodnił swój charakter. Tego właśnie potrzebujemy - podczas wtorkowej prezentacji Ricardo Sa Pinto prezes Dariusz Mioduski nie krył, że przed nowym szkoleniowcem Legii bardzo ciężki debiut. W debiucie poprowadzi nowych podopiecznych w równie ważnym, co trudnym starciu. Stawką będzie awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Europy, który niesie za sobą także poważną dawkę pieniędzy.

- Myślę, że cały kraj powinien nam kibicować w pucharach, bo reprezentujemy Polskę. Jedziemy po awans i na tym będziemy się skupiali, a nie na ludziach, którzy gadają różne rzeczy o nas. Chcemy przejść dalej, niczego innego sobie nie wyobrażam - mówił z kolei obrońca Wojskowych Mateusz Wieteska.

W kolejnej rundzie mistrz Polski zmierzyłby się z armeńskim Alaszkertem Erywań lub przedstawicielem Rumunii CFR 1907 Cluj. Na razie bliżej jest jednak F91 Dudelange. Mistrz Luksemburga nie tylko wygrał w pierwszym meczu 2:1 (honorową bramkę zdobył Carlitos), ale był po prostu lepszą drużyną. Zdominował Wojskowych na ich terenie, miał przewagę w posiadaniu piłki i liczbie oddanych strzałów. Na korzyść gospodarzy nie przemawiało praktycznie nic.

W rewanżu ich szansą zdaje się być nowy trener oraz dobry nastrój po wyjazdowej wygranej z Piastem. Niedzielny mecz zakończył się wynikiem 3:1, ale trzeba pamiętać, że gliwiczanie przez ponad 45 minut grali w „dziesiątkę” i mimo to potrafili stworzyć sobie groźne sytuacje. Bohaterem tamtego starcia został Artur Jędrzejczyk, który jednak nie został zgłoszony do Ligi Europy. Nie wystąpi także pauzujący z powodu czerwonej kartki Inaki Astiz i sprowadzony z Lechii Gdańsk Paweł Stolarski.

Sa Pinto ma więc małe pole manewru. Za nim dopiero kilka treningów z zespołem, a w rewanżu może skorzystać ze składu wybranego przez Aleksandara Vukovicia. Serb pozostał w sztabie szkoleniowym i w zaplanowanym na godzinę 20 meczu będzie wspierał Portugalczyka. - Mam bardzo dobre przeczucia odnośnie Legii. Oglądając mecz w Gliwicach, zobaczyłem drużynę idącą w dobrym kierunku: piłkarze bardzo chcieli wygrać, walczyli o każdą piłkę. Podobało mi się to, że wierzyli i walczyli do końca - powiedział nowy trener.

Walczyć do końca muszą też piłkarze Jagiellonii. Oni, w przeciwieństwie do Legii, która wcześniej odpadła ze słowackim Spartakiem Trnawa w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, zachwycili w poprzedniej rundzie. Przed własną publicznością pokonali Rio Ave 1:0, by na wyjeździe zremisować 4:4. Po raz pierwszy od lat polski zespół zdołał strzelić tyle bramek na wyjeździe, po raz pierwszy w historii wyeliminował portugalskiego przeciwnika.

Teraz podopieczni Ireneusza Mamrota chcą być lepsi od Belgów. Misja o tyle trudna, że w Białymstoku po wyrównanym spotkaniu nieco pechowo przegrali 0:1. - Ten mecz pokazał nam, że w Lidze Europy gra się zdecydowanie szybciej. Dobrze sobie poradziliśmy, tym bardziej szkoda wyniku. Nie odpowiada on temu, co działo się na boisku - stwierdził Martin Pospisil.

Trudno się z Czechem nie zgodzić. Jagiellonia miała więcej sytuacji, a przed stratą gola KAA Gent nieraz ratował bramkarz. Ekipa, w której występuje m.in. zawodnik sezonu 2016/2017 w Lotto Ekstraklasie Vadis Odjidja Ofoe, na jej tle nie prezentowała się dobrze. - Nie byliśmy taktycznie przygotowani, w rewanżu powinno to wyglądać lepiej. Zrobimy wszystko, aby teraz strzelić bramkę - w słowach Pospisila nie brakuje optymizmu. Kolejną jego dawkę mogło dać białostoczanom ligowe zwycięstwo nad Zagłębiem Lubin.

Swój weekendowy mecz wygrali także Belgowie, którzy pokonali Waasland-Breveren aż 4:1. Będący wciąż w przebudowie zespół (latem najlepsi zawodnicy odeszli do Ligue 1), coraz lepiej się ze sobą czuje, a kolejni gracze wracają do zdrowia.

- Jesteśmy w ciężkiej sytuacji, ale po pierwszym meczu zobaczyliśmy, że KAA Gent to nic specjalnego - przyznał Ivan Runje. - Sam myślałem, że są lepsi. Jeżeli w rewanżu zagramy na miarę naszych możliwości, strata jest do odrobienia.

Nieco większą stratę niż Jagiellonia, odrobić chce Lech. Jako jedyni z Polaków rozpoczynali od wyjazdu i przegrali w nim 0:2. Jedną z bramek zdobył Ruslan Malinovsky. Od miesiąca pomocnik strzelił gola w każdym meczu, a serii nie przerwał także w weekend przeciwko KV Oostende. Jak twierdzą Belgowie, KRC Genk powalczy w tym sezonie o mistrza, nie zamierza odpuścić sobie także Ligi Europy. Pokonanie Lecha wydaje się dla nich jedynie formalnością.

Kolejorz chce jednak walczyć. Podobna wygrana jak ostatnia z Zagłębiem Sosnowiec (4:0) wystarczyłaby mu do sprawienia niespodzianki. - Szkoda, że w europejskich pucharach nasza gra nie wygląda tak jak w ekstraklasie - przyznał Kamil Jóźwiak. - Przeciwko Genk nie zagraliśmy dobrze. W czwartek nie popełnimy tych samych błędów, nie składamy też broni. W piłce wszystko może się zdarzyć.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Została nadzieja i wola walki do końca - europejscy pucharowicze przed meczami rewanżowymi - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
sadasdasd

dodam tylko że nie mam żalu do reprezentacji ważne że byli i grali oczywiście milo by było jak by wyszli z grupy ale tutaj hejt im w niczym nie pomoże trzeba być murem za nimi i Ci co piszą że zjebali ok a jak wygląda wasze życie zawsze wam idzie po myśli a co do naszej ligi stadiony piękne kibiców jak na taki poziom multum kasy tez w lidze nie brakuje biedniejsze ligi grają w LM postawcie na Polaków a nie na reszte świata

a
asdasdasd

kibicowałem 20 lat mam już dość czekania na moment jak ten na euro przez 20 lat było tylko tyle to można nazwac sukcesem km przejechane tysiące wydane ciągle po d**** było lane a wiec szkoda mi d*** pierdziele nie ma sensu widzew legia w LM boże regularnie jedna drużyna powinna grac w grupowych tak jak reprezentacja co euro czy mistrzostwa swiata zraziłem się

p
podpis

Witam
Skąd przypuszczenie autora artykułu że Jaga czuje się lepsza od Gent?
Zespół z Belgii był uważany za faworyta od razu po losowaniu i nic się nie zmieniło.
Zespół z Białegostoku docenia klasę Gentu i zapewne powalczy o awans.

Jedyny zespół w Polsce który uważa się za lepszych to ten ,który obecnie toczy okrutne i krwawe boje z przedstawicielem Luksemburga.
Podobno na razie czują się najwspanialsi w Polsce ale to za mało,
więc pretendują do miana cudu galaktyki.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3