James Washington (TBV Start Lublin): Trzeba się z nami liczyć

KKZaktualizowano 
fot. Wojciech Szubartowski
Rozmawiamy z Jamesem Washingtonem, koszykarzem TBV Startu Lublin. W sobotę o godz. 12.35 jego drużyna zmierzy się w hali Globus z Polpharmą Starogard Gdański.

W poprzedniej kolejce powróciliście do ligowych rozgrywek w dobrym stylu, pokonując w Gliwicach miejscowe GTK. Jak ten mecz wyglądał z twojej perspektywy?
To było udane spotkanie w naszym wykonaniu, zarówno w ataku, jak i ofensywie. Dobrze komunikowaliśmy się ze sobą i wysłaliśmy wiadomość do pozostałych ligowych rywali, że wróciliśmy w dobrej formie i trzeba się z nami liczyć. Mamy za sobą dobrze przepracowaną krótką przerwę w rozgrywkach i jesteśmy gotowi na kolejne wyzwania.

Przerwa w lidze pomogła wam nabrać sił i skupić się na pozostałej części sezonu?
Szczerze mówiąc to żałowaliśmy, że nie zakwalifikowaliśmy się do walki o Puchar Polski, tak jak w zeszłym sezonie. Ale cóż, mieliśmy czas na oczyszczenie głów i pracę nad poprawą pewnych elementów w naszej grze. Dopracowywaliśmy zagrywki oraz boiskowe zachowania. Dostaliśmy też trochę wolnego, dzięki czemu dobrze się zregenerowaliśmy. Osobiście miałem możliwość pojechania do domu w Stanach Zjednoczonych i spotkania z rodziną. Teraz nadszedł czas na weryfikację tego, co udało nam się poprawić w trakcie niedawnej przerwy. Do końca sezonu zostało 10 kolejek i zobaczymy w jakim miejscu jesteśmy.

Często myślicie i rozmawiacie na temat rywalizacji o udział w fazie play-off, czy też staracie się skupiać tylko na każdym najbliższym meczu?
Skłamałbym, gdybym nie powiedział, że nie myślę o play-offach, ponieważ od początku sezonu były one jednym z moich głównych celów. Ale jako profesjonalista, który gra w koszykówkę od ośmiu lat, wiem, że najlepiej jest koncentrować się na najbliższym przeciwniku i robić wszystko krok po kroku. Każdego dnia staram się dobrze pracować dla mojego zespołu na treningach, a potem przekładam to na mecze. Teraz czekamy na starcie z Polpharmą i liczymy na kolejne zwycięstwo.

Jak układa się twoja współpraca z Joe Thomassonem? Wielu obserwatorów ligi twierdzi, że to głównie od waszej dyspozycji będzie zależeć, czy zagracie w play-offach.
Kiedy Joe podpisał kontrakt w Lublinie, to wszyscy porównywali go do Chavaughna Lewisa, który grał z nami w zeszłym sezonie. Może i oni mają wiele wspólnych cech jako zawodnicy, ale jednak bardzo się różnią. To, co bardzo lubię w Joe, a wiele osób tego nie zauważa, to fakt, że nie jest samolubnym graczem i ma mentalność zwycięzcy. Wiem, że będzie zawsze walczył na parkiecie do samego końca, zarówno w obronie, jak i ataku. Tego się od niego oczekuje, więc cieszymy się, że możemy na niego liczyć. A ewentualny awans do play-offów zależy od wysiłku całego zespołu.

Macie już dawno za sobą nieudany początek sezonu?
Zawsze łatwo jest mówić w ten sposób tuż po wygranym meczu (śmiech). Myślę, że kiedy zanotujemy sześć lub siedem zwycięstw z rzędu to będziemy mogli tak stwierdzić. Wiemy, o co walczymy i postaramy się to zrealizować.

Jak można scharakteryzować waszego najbliższego rywala?
Mają świetnego trenera, który kiedyś prowadził Stelmet, bardzo skupia się na detalach i dysponuje młodą, dobrze poukładaną drużyną. Wiemy, na kogo szczególnie trzeba uważać. Ich rozgrywający Justin Bibbins to nowicjusz, który prezentuje się jakby był zawodowcem od co najmniej pięciu lat i notuje średnio niemal 20 punktów na mecz. Rzucający Tre Bussey także ma świetne statystyki. Czeka nas naprawdę ciekawy mecz z rywalem, który zdołał awansować do Pucharu Polski, będącym w dobrej dyspozycji przez większość sezonu.

Zgodzisz się, że liga jest w tym sezonie jeszcze ciekawsza niż w ubiegłym?
Zdecydowanie tak. Wiele wariantów jest jeszcze możliwych. Myślę, że zarówno kibice, jak i eksperci śledzący Energa Basket Ligę, zapytani o to kto zostanie mistrzem Polski, mogliby wskazać cztery lub nawet pięć różnych zespołów, w zależności od preferowanego przez siebie stylu koszykówki. Rywalizacja wciąż jest otwarta. Wiadomo, że Stelmet czy Anwil oraz Arka są mocne, ale są także inne silne drużyny. Naprawdę ciężko przewidzieć dalszy scenariusz. Mamy marzec, więc teraz każdy powinien grać swoją najlepszą koszykówkę i zobaczymy, kto utrzyma formę na finiszu rozgrywek.

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Wideo

Materiał oryginalny: James Washington (TBV Start Lublin): Trzeba się z nami liczyć - Kurier Lubelski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3