Liga Mistrzów. Diabelskie szczęście United w Turynie,...

Liga Mistrzów. Diabelskie szczęście United w Turynie, słoniowa pamięć Jose Mourinho - media środowym meczu Juventus - Manchester

Jakub Niechciał

Sportowy24

Aktualizacja:

Sportowy24

Jose Mourinho

Jose Mourinho ©ANSA/Associated Press/East News

LIGA MISTRZÓW (7.11.2018). Fantastyczny gol Cristiano Ronaldo i dwie bramki gości w końcówce - środowy mecz Juventusu z Manchesterem United obfitował w sytuacje, które media i kibice mogli zapamiętać na długo. Zapamiętali jednak głównie zachowanie Jose Mourinho.
Jose Mourinho

Jose Mourinho ©ANSA/Associated Press/East News

Po końcowym gwizdku sędziego portugalski szkoleniowiec wbiegł na płytę boiska i z ironicznym uśmiechem przyłożył sobie dłoń do ucha. Następnie rozejrzał się wokół, jakby chciał zapytać kibiców Juventusu, czy przypadkiem nie chcieliby mu coś jeszcze powiedzieć.




Miał powody do zadowolenia, bo jego zespół miał w środę iście diabelskie szczęście. Przez trzy czwarte meczu zdecydowaną przewagę mieli gospodarze i gdyby ich gracze mieli lepiej ustawione celowniki spokojnie mogli (i powinni) zdobyć więcej bramek. Bramkarza Manchesteru najpierw uratował jednak słupek (strzelał Sami Khedria) i poprzeczka (Paulo Dybala). Później w dogodnych sytuacjach fatalnie pudłowali Miralem Pjanic i Juan Cuadrado.

W rezultacie prowadzili tylko 1:0, po fantastycznym golu Cristiano Rolando (strzał z woleja tuż przy słupku), który w końcu doczekał się swojej pierwszej bramki w tej edycji Ligi Mistrzów. Mimo wszystko wydawało się, że Juventus utrzyma ten wynik do końca meczu.

W ostatnich minutach przycisnął jednak Manchester i przyniosło to efekt. Najpierw z rzutu wolnego dokładnie przymierzył Juan Mata, a później, po dośrodkowaniu i zamieszaniu w polu karnym, piłkę wepchnął do własnej bramki Leonardo Bonucci (część mediów trafienie przypisało Alexowi Sandro).

Nie popisał się w tej akcji również bramkarz gospodarzy Wojciech Szczęsny, który jednak zrehabilitował się kilka minut później, powstrzymując w sytuacji sam na sam Marcusa Rashforda.

Później do akcji wkroczył Mourinho, do którego natychmiast ruszyli z pretensjami piłkarze Juventusu. Pomogło to o tyle, że Portugalczyk przerwał w końcu swój "występ" i przy akompaniamencie przeraźliwych gwizdów udał się do szatni. - Nie powinienem się tak zachować, z chłodną głową bym tego nie zrobił, ale przez cały mecz obrażana była moja rodzina. Także rodzina Interu, więc zareagowałem w taki właśnie sposób - bronił się później szkoleniowiec United.

Manchester United pokonał Juventus, Mourinho prowokował kibiców "Starej Damy". "To, co oni robili, było obraźliwe, a nie moje przyłożenie ręki do ucha"


Włoskie media nie mają jednak wątpliwości, że zrobił to z premedytacją. W latach 2008-2010 prowadził przecież znienawidzony w Turynie Inter Mediolan. Już wówczas dochodziło do medialnych zgrzytów pomiędzy nim, a Juve. Swojego czasu Mourinho w niewybredny sposób nabijał się m.in. z ówczesnego trenera Starej Damy Claudio Ranieriego.

"Mourinho nie zapomina" - podsumował zachowanie Portugalczyka włoski dziennik „Corriere dello Sport”. "To wszystko wydawało się zbyt łatwe dla Juventusu, który prowadził do 86 minuty dzięki bramce Cristiano Ronaldo. Był już pewny awansu, wyluzował się i... przegrał. A Jose Mourinho mógł triumfować" - czytamy w tekście.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Wyniki

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Waszym zdaniem

Kto zostanie mistrzem Polskiej Ligi Koszykówki 2017/18?