Mistrzowie remisów wywieźli z Bułgarskiej niespodziewane zwycięstwo. Lech Poznań gorszy od Piasta, po bezmyślnym faulu Ishaka

Bartosz Kijeski
Bartosz Kijeski
Lech Poznań przegrał drugi mecz z rzędu na własnym stadionieZobacz zdjęcia z meczu --->
Lech Poznań przegrał drugi mecz z rzędu na własnym stadionieZobacz zdjęcia z meczu --->Adam Jastrzębowski
Gdy Piast Gliwice gra swój mecz, z dużą dozą prawdopodobieństwa można obstawić remis. Tak było jednak do 86. minuty meczu, gdy bramkarza Lecha Poznań pokonał z rzutu karnego Patryk Dziczek, który w tym sezonie z jedenastek się nie myli. Kolejorz przegrał z gliwiczanami 0:1 (0:0) i zanotował drugą z rzędu porażkę na własnym stadionie.

Spotkanie Lecha Poznań z Piastem Gliwice był ostatnim akordem grania przy Bułgarskiej w 2023 roku. Było one poprzedzone obchodami 105. rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego, którego główna część przypadnie 27 grudnia. Piłkarze obu ekip wychodzili między szpalerem rekonstruktorów - powstańców wielkopolskich z grupy Bellum oraz ułanów - Piętnastacy z 15 Pułku Ułanów Poznańskich oraz z Oddziału Terenowego im. 17 Pułku Ułanów Wielkopolskich PKK 2001 - 2022 i przy akompaniamencie Marsylianki Wielkopolskiej, pieśni patriotycznej napisanej w 1919 roku, dla uczczenia pierwszej rocznicy wybuchu powstania. Z tej okazji lechici wystąpili w wyjątkowych koszulkach, których kolor był wzorowany na mundurach Powstańców.

Jeśli chodzi o aspekty czysto piłkarskie, to w porównaniu do poprzedniego meczu z Arką Gdynia w Pucharze Polski, John van den Brom przeprowadził dwie zmiany. Na bramce ponownie zobaczyliśmy Bartosza Mrozka, natomiast za Dino Hoticia wystąpił Ali Gholizadeh.

Nieskuteczność kapitana Lecha Poznań

Początek meczu to przewaga Lecha Poznań, który kontrolował wydarzenia na boisku. W pewnym sensie miał pomysł na grę, co było widać gołym okiem, a nie było to takie oczywiste w ostatnich tygodniach, jak nie miesiącach. Pierwszą kombinacyjną akcję przeprowadziła para Velde - Gholizadeh, lecz ostatnie podanie Irańczyka zostało przyblokowane przez obrońcę Piasta. Później dwukrotnie głową próbował Antonio Milić, ale jego próby padały łupem Karola Szymańskiego, który ma na swoim koncie występ w barwach Kolejorza.

Goście przez pierwszy kwadrans byli bezzębni i jedynie, na co było stać Piastunki, było uderzenie z dystansu Michała Chrapka, które zakończyło się rykoszetem i rzutem rożnym. Kolejne minuty upłynęły pod twardą grą, po której wiele pracy mieli fizjoterapeuci Piasta, a po jednym ze starć rozciętą głowę miał Arkadiusz Pyrka.

Bardzo nieskuteczny w niedzielne popołudnie był Mikael Ishak. Szwed miał maksymalnie rozregulowany celownik, a jeden ze strzałów kapitana Lecha przeleciał dobre 5 metrów od bramki. Widać było, że godzina 12.30 to zbyt wczesna pora na rozgrywanie meczów.

W 39. minucie Piast zatrudnił Bartosza Mrozka do pracy, lecz golkiper Kolejorza był czujny przy strzale Damiana Kądziora. Dwie minuty później świetną indywidualną akcją popisał się Velde, który "nawinął" Pyrkę, lecz finalizacja akcji pozostawiała wiele do życzenia i obie ekipy schodziły na przerwę przy stanie 0:0.

Karny, który przerwał passę remisów

W drugiej połowie Piast bardzo rzadko bywał na połowie Lecha, który starał się już nawet siłą woli wepchnąć piłkę bramki. W Kolejorzu zabrakło zdecydowania i trafnych wyborów. W momencie, gdy można było oddać strzał, wybierano podanie i odwrotnie. W dobrej sytuacji w 63. minucie spotkania znalazł się Filip Marchwiński. Po uderzeniu Radosław Murawskiego z okolic 20. metra piłka trafiła do ofensywnego pomocnika Niebiesko-Białych, jednak ten, zamiast zdecydować się na finalizację, nieudolnie przyjął futbolówkę.

Im dłużej trwał ten mecz, tym większe było prawdopodobieństwo, że ktoś, kto oglądał ten mecz w domu przed telewizorem, mógł delikatnie przymknąć oko. Na boisku nie działo się nic. Piast wykorzystywał okazję do gry na czas, a lechitom brakowało już pomysłu, czym można zaskoczyć gliwiczan w tym spotkaniu.

W 78. minucie sędzia Karol Arys otrzymał na słuchawkę sygnał, że jeden z zawodników Piasta był faulowany w polu karnym. Sytuacja dla arbitrów nie była jednak klarowna, bo najpierw trzeba było sprawdzić, czy piłkarz gości nie był przypadkiem na pozycji spalonej. Sędziowie sprawdzali tę sytuację z dobre 5. minut, po czym Arys wskazał na wapno. Głównym winowajcą został Mikael Ishak, który w bezmyślny sposób popchnął zawodnika Piasta. Do futbolówki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Patryk Dziczek i pokonał Mrozka pewnym strzałem.

Lech rzucił swoją całą moc do ataku. Kolejorz domagał się nawet dwóch rzutów karnych, jednak arbiter pozostawał nieugięty, a Piast wywiózł trzy punkty z Poznania. To druga porażka poznaniaków na włansym obiekcie z rzędu, natomiast goście przerwali passę sześciu meczów z remisem.

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Mistrzowie remisów wywieźli z Bułgarskiej niespodziewane zwycięstwo. Lech Poznań gorszy od Piasta, po bezmyślnym faulu Ishaka - Głos Wielkopolski

Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24