TCS: Bischofshofen, wyniki. Ryoyu Kobayashi zdobywa...

TCS: Bischofshofen, wyniki. Ryoyu Kobayashi zdobywa Wielkiego Szlema, Kubacki czwarty

Zdjęcie autora materiału

Michał Skiba

Sportowy24

Aktualizacja:

Sportowy24

TCS: Bischofshofen, wyniki. Ryoyu Kobayashi zdobywa Wielkiego Szlema, Kubacki czwarty

©eastnews

Po pierwszej serii był czwarty, ale wytrzymał presję. Szesnaście lat czekał Sven Hannawald, by zaprosić do klubu zwycięzców wszystkich czterech konkursów Turnieju Czterech Skoczni Kamila Stocha. Kto by rok temu przypuszczał, że następny do stolika dosiądzie się Ryoyu Kobayashi. Japończyk miał w Austrii słabnąć, a odjechał rywalom.
TCS: Bischofshofen, wyniki. Ryoyu Kobayashi zdobywa Wielkiego Szlema, Kubacki czwarty

©eastnews

Kto spodziewał się eksplozji formy 22-latka? Właśnie Sven Hannawald! - Zachwycił mnie w Igrzyskach Olimpijskich w Pjongczangu. W kwalifikacjach pobił rekord skoczni i to był dla mnie najlepszy skok w imprezie. Może nawet w sezonie - tłumaczył „Hanni”, który dla Eurosportu komentuje wszystkie konkursy i kwalifikacje 67. TCS.

Niedzielne show na początku skradł Dawid Kubacki. W kwalifikacjach skoczył 145 metrów , o pół metra pobił dotychczasowy rekord skoczni Andreasa Wellingera sprzed dwóch lat.
Ustalony również w kwalifikacjach. Kobayashi w ostatnim skoku przed konkursem skoczył 131,5 metra, ale przy kompletnej ciszy na górze. Kubackiemu wiało z prędkością metr na sekundę pod narty. W pierwszej serii osiągnął 138 metrów, ale w drugiej serii skoczył 130 m. Dało mu to podium konkursu, ale w klasyfikacji generalnej TCS dał się dogonić Stephanowi Leyhe. W drugiej serii nie było mocnych na Kobayashiego, który w dosyć przeciętnych warunkach skoczył 137,5 metra i wygrał czwarty konkurs TCS.

Kobayashi uniknął dołączenia do niechlubnego klubu... Japończków, którzy wygrali pierwsze trzy konkursy imprezy, ale w Bischofshofen już nie królowali. Yukio Kasaya w 1972 r. zaskoczył wszystkich, bo po skakaniu w Innsbrucku wrócił do Sapporo, by przygotować się do Igrzysk Olimpijskich, kompletnie odpuszczając rywalizację w Bischofshofen, a miał nad drugim Ingolfem Morkiem ponad 50 punktów przewagi. W 1998 roku presji nie wytrzymał Kazuyoshi Funaki, który czwarty konkurs przegrał z Svenem Hannawaldem. Skoczków, którym pętały się nogi przed historycznym wyczynem było więcej. Aż ośmiu.

W sobotę najwięksi pesymiści stwierdzili, że normalne skakanie w niedzielę będzie niemożliwe. Prognozy okazały się jednak trafne i po godzinie dwunastej śnieg przestał padać tak intensywnie, jak w sobotę, gdy do skutku nie doszły treningi i kwalifikacje. Sytuacja była napięta. Na pytania dotyczące kiepskiej organizacji sobotnich wydarzeń w Bischofshofen dyrektor Pucharu Świata Walter Hofer reagował bardzo agresywnie. - Takie opady śniegu nie zdarzają się często, pamiętam jednak zawody, którym towarzyszyły podobne warunki. Na przykład w mistrzostwach świata w 1999 roku, gdy konkurs na skoczni dużej też odbywał się w Bischofshofen. Choć wydaje mi się, że wtedy aż tak intensywnie to nie było. To, co działo się na górze, przypominało mi trochę Sapporo, gdzie potrafi spaść naprawdę - mnóstwo śniegu. Skoczkowie są w sumie do tego przyzwyczajeni - tłumaczy Martin Schmitt, ekspert Eurosportu, kiedyś wybitny skoczek.

Zawodnicy są również przyzwyczajeni, że ostatni akord Turnieju Czterech Skoczni odbywa się bez skakania w systemie K.O. Już po raz dziewiąty w historii nie było rywalizacji w parach na Paul-Ausserleitner- Schanze Wszystko przez sobotni śnieg. Jeszcze o szóstej rano w dniu konkursu skocznią zajmowały się dwa ratraki i nie wyglądało to zbyt dobrze. Gdy opady ustały, podczas sesji treningowej pojawiła się mgła i lekka odwilż. Mimo tych wszystkich problemów - Watlter Hofer nie musiał odkurzać rozbiegu, jak miało to miejsce klika lat temu. Skocznia im. Paula Asseitnera doczekała się nowych torów lodowych. 127-metrowy najazd kosztował aż 500 tysięcy euro.


Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Wyniki

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Sportowy24 na Facebooku