Trener Maciej Musiał: Roszady w wyjściowym składzie na plus, największe brawa dla Wojciecha Szczęsnego

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
Wojciech Szczęsny (z lewej) i spółka w drugim kolejnym meczu MŚ 2022 zachowali czyste kontro strat
Wojciech Szczęsny (z lewej) i spółka w drugim kolejnym meczu MŚ 2022 zachowali czyste kontro strat EPA/PAP
- Zagraliśmy zdecydowanie lepiej niż w meczu z Meksykiem, wykorzystaliśmy swój potencjał piłkarski, który przecież mamy – podkreślił po trener Garbarni Kraków Maciej Musiał po sobotnim meczu Polska – Arabia Saudyjska (2:0) w mistrzostwach świata w Katarze.

Nasza reprezentacja odniosła pierwsze zwycięstwo na katarskim mundialu. Jak pan ocenia jej występ, zwłaszcza w kontekście wcześniejszego, zremisowanego bezbramkowo, spotkania z Meksykiem?

Ocena jest pozytywna, bo wygraliśmy mecz, który tak naprawdę musieliśmy wygrać. Przed mistrzostwami, myśląc o wyjściu z grupy, zakładaliśmy, że zwycięstwo w tym spotkaniu będzie koniecznością. Wiadomo, że wygrana Arabii Saudyjskiej w pierwszej kolejce sprawiła, iż zaczęliśmy bardziej doceniać ten zespół. Ten mecz pokazał jednak, że nie jest to aż tak mocna ekipa, jakby wskazywało na to jej zwycięstwo z Argentyną. A my zagraliśmy lepiej niż z Meksykiem, więc trzeba się cieszyć z tych trzech punktów.

Zanim „Biało-czerwoni” objęli prowadzenie i z nim zeszli do szatni na przerwę, przeżywali sporo trudnych chwil na boisku, bo to Arabowie byli przeważająca stroną i mogli zdobyć pierwszego gola.

Cała pierwsza połowa była lepsza w wykonaniu Saudyjczyków. Mieli oni grę pod kontrolą, a to, że strzeliliśmy bramkę, wynikło z naprawdę bardzo fajnej akcji, jaką przeprowadziliśmy. Nie zapominajmy jednak, że rywal był bardzo bliski wyrównania po kontrowersyjnej decyzji sędziego, a w zasadzie VAR-u. A jeszcze wcześniej, przy stanie 0:0, stworzył sobie świetną okazję. Ta połowa spotkania była ze wskazaniem Arabów, ale to my byliśmy skuteczni w grze i dlatego prowadziliśmy 1:0.

Po zmianie stron nasi piłkarze mieli kilka okazji do podwyższenia wyniku, z których wykorzystali jedną. Saudyjczycy cały czas byli jednak groźni, do końca walczyli, nadal byli bardzo aktywni...

To był zespół, który generalnie prowadził grę w tym spotkaniu, mimo że w naszym wykonaniu nie wyglądało to jak w meczu z Meksykiem, w którym zupełnie oddaliśmy inicjatywę rywalom. W tym spotkaniu były fragmenty, w których utrzymywaliśmy się przy piłce na połowie przeciwnika, co było bardzo pozytywne, ale długimi fragmentami Arabowie byli w stanie odwrócić losy meczu, bo zwłaszcza na początku drugiej połowy mieli sytuacje, które mogły im zapewnić wyrównanie.

Naszych kibiców na pewno cieszy fakt, że Polacy zaprezentowali się lepiej w ataku, częściej niż w meczu z Meksykiem przedostawali się na pole karne rywali i – przede wszystkim – zdobyli dwa gole.

To, co było pozytywne w naszym wykonaniu, a czego nie było w pierwszym meczu, to to, że graliśmy też ofensywnie. Nie tylko broniliśmy się, ale mieliśmy zdecydowanie więcej atutów, jeśli chodzi o atakowanie. Graliśmy zdecydowanie lepiej w piłkę, wykorzystaliśmy swój potencjał piłkarski, który przecież mamy. Była „główka” Arkadiusza Milika w poprzeczkę, strzał Roberta Lewandowskiego w słupek i kilka innych ciekawych akcji. Po pressingu strzeliliśmy drugiego gola, świetnie wtedy zachował się Lewandowski, zdobywając upragnioną bramkę.

Zwycięstwo na mundialu, zwłaszcza po nie najlepszym starcie, zawsze musi cieszyć. Styl gry można różnie komentować, ale trzy punkty są zaksięgowane.

Myślę, że ten wynik, który jest fantastycznym rezultatem, nie do końca oddaje to, co się działo na boisku, bo jednak zespół Arabii Saudyjskiej był groźny i mógł to spotkanie rozstrzygnąć na swoją stronę. Natomiast prawda jest taka, że to umiejętności i jakość piłkarska decyduje o tym, kto strzela bramki, a to było zdecydowanie po naszej stronie.

W porównaniu z meczem w Meksykiem trener Czesław Michniewicz dokonał aż trzech zmian w wyjściowym składzie. Tym razem znaleźli się w nim Przemysław Frankowski, Krystian Bielik i Arkadiusz Milik. W podstawowej „jedenastce” nie zagrali natomiast Jakub Kamiński, Sebastian Szymański i Nicola Zalewski. Jak pan ocenia te roszady?

Na plus. Podobał mi się w kilku momentach Frankowski, który dla mnie był kluczowym zawodnikiem przy pierwszej bramce, bo przyjął i utrzymał piłkę po trudnym podaniu od Matty'ego Casha, a potem zagrał prostopadłe do niego, a ten poszukał Lewandowskiego. Poza tym był dogrywającym zawodnikiem w sytuacji, która zakończyła się strzałem w słupek. W pierwszej połowie podobał mi się też w defensywie, w realizacji założeń gry obronnej, Bielik, chociaż paradoksalnie sprowokował rzut karny dla rywala, który - jak wspomniałem – dla mnie był bardzo kontrowersyjny. Uważam występ tego chłopaka także na plus, choć w drugiej połowie w najlepszej sytuacji, jaką mieli Arabowie, piłka odbiła się od jego pleców i rywal mógł to wykorzystać. Milik odegrał bardzo ważną rolę, bo dał duże wsparcie Lewandowskiemu, często go odciążał od tego, czym ten nie powinien się zajmować, czyli wracaniem po piłkę, bo wiemy, że największym atutem Roberta jest gra blisko bramki i finalizacja ataku, a w tym jest najlepszy na świecie. Milik wykonał dobrą robotę. Przy strzale głową w poprzeczkę zabrakło mu trochę szczęścia i paru centymetrów, bo zrobił to, co miał zrobić.

Godny chyba podkreślenia jest fakt, że polska reprezentacja w drugim kolejnym meczu nie straciła gola...

Generalnie nastawienie Polaków w tym meczu było zdecydowanie propiłkarskie, czyli bardziej ofensywne. Wiadomo, że drużyny Czesława Michniewicza zawsze skupiają się przede wszystkim na obronie, i tak wygląda ich styl gry, ale w tym spotkaniu było widać, że Polska potrafi też momentami przejąć inicjatywę i pograć dobrze w piłkę. I to było bardzo pozytywne. Dla mnie zdecydowanie najwięcej braw należy się Wojciechowi Szczęsnemu. Jest to w tej chwili chyba najlepszy bramkarz mistrzostw, bo w dwóch meczach spisał się świetnie. O ile Meksyk nie miał zbyt wielu atutów ofensywnych, o tyle to, że Saudyjczycy nie strzelili nam bramki, to jest przede wszystkim jego zasługa, choć oczywiście byłoby absolutnie niesprawiedliwe, gdybyśmy nie docenili gry całego bloku obronnego plus zawodników linii pomocy, którzy bardzo często uzupełniali obrońców. W końcówce meczu były bowiem takie momenty, że graliśmy piątką, a nawet szóstką zawodników w linii, co wynikało z tego, że przeszliśmy do niskiej obrony i robiliśmy to całkiem nieźle, choć, nie oszukujmy się, nie ustrzegliśmy się błędów, bo Arabowie mieli kilka bardzo dobrych sytuacji bramkowych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Magazyn Gol24 - Tomasz Kłos / skrót 1

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24
Dodaj ogłoszenie