US Open. Kei Nishikori w półfinale. Japończyk wygrał maraton...

US Open. Kei Nishikori w półfinale. Japończyk wygrał maraton z Marinem Ciliciem. Udany rewanż za finałową porażkę z 2014 roku

Jakub Niechiał

Sportowy24

Aktualizacja:

Sportowy24

Marin Cilić

Marin Cilić ©Andrzej Szkocki/Polska Press

- Na dobrą sprawę nie było mnie wtedy na korcie - wspominał Kei Nishikori swój przegrany z Marinem Ciliciem finał US Open 2014. Cztery lata później w ćwierćfinale Japończyk na korcie zdecydowanie był. Wygrał 2:6, 6:4, 7:6(5), 4:6, 6:4.
Marin Cilić

Marin Cilić ©Andrzej Szkocki/Polska Press





- Rywalizacja z Marinem to zawsze duże wyzwanie, a dla mnie jest wyjątkowa, bo przypomina mi tamten finał [ z 2014 roku - red.].
On jest świetnym tenisistą. Ma znakomity serwis i zwłaszcza w ostatnich latach gra bardzo agresywnie. Jesteśmy w podobnym wieku, razem dorastaliśmy i znamy się od czasów juniorskich - mówił przed meczem Nishikori.

- Pamiętam, że przed meczem nie czułem nerwów, ale gdy tylko wyszedłem na kort, stałem się zdenerwowany. Nie miałem wówczas energii, by grać przez pięć setów. Na dobrą sprawę nie było mnie wtedy na korcie - dodał Japończyk wspominając finał sprzed czterech lat.

Urodzony w Matsue tenisista przeszedł wówczas w Nowym Jorku prawdziwą szkołę przetrwania. Pięć setów z Kanadyjczykiem Milosem Raoniciem w 1/8 finału. Pięć w ćwierćfinale ze Szwajcarem Stanem Wawrinką. Cztery w półfinale z Serbem Novakiem Djokoviciem. W finale zabrakło mu sił.

W środę wieczorem (czasu polskiego) sił mu nie brakowało. Zaczął co prawda kiepsko, od straty seta. Wygrał jednak dwa kolejne. Czwarty padł łupem Cilicia. Piąty set był prawdziwym horrorem. Japończyk prowadził w nim z przełamaniem 4:1 i wydawało się, że jest po meczu. Chorwat nie zamierzał się jednak poddawać. Doprowadził do wyrównania.

By przegrywając 4:5 po raz kolejny dać się przełamać. Mecz zakończył fantastyczny return Nishikoriego.


Hurkacz tłem dla Cilicia. Polak odpadł z US Open

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Wyniki

Herb godpodarza Herb gościa
Brak danych
Więcej

Sportowy24 na Facebooku