Kilka elementów zwycięstwa Pogoni Szczecin w Poznaniu [KOMENTARZ]

Jakub Lisowski
Jakub Lisowski
Kibice Pogoni Szczecin w Poznaniu.
Kibice Pogoni Szczecin w Poznaniu. Adam Jastrzębowski/Polska Press
Pogoń Szczecin jest w półfinale Fortuna Pucharu Polski. Awans do czwórki najlepszych zapewniła sobie wyjazdowym zwycięstwem z Lechem Poznań. Jedyną bramkę spotkania w 119. minucie zdobył Joao Gamboa.

Ok. 4 nad ranem w środę drużyna powróciła autokarem z Poznania i na dobrą sprawę rozpoczęła przygotowania do kolejnego meczu – w sobotę z Legią w Warszawie. Pucharowy sukces w głowach jednak pozostanie i będzie nakręcał atmosferę w szatni. Poniżej pięć elementów, które miały ogromny wpływ na zwycięstwo nad Lechem.

1. Taktyka
Duży plus dla trenera Jensa Gustafssona i jego asystentów. Od początku Portowcy mieli pomysł na grę, momentami oddawali inicjatywę, schodzili do niskiego pressingu, ale lechici nie mogli znaleźć dla siebie miejsca. A kiedy trzeba było – były szybkie kontry, wysoki pressing. W drugiej części dogrywki Pogoń stłamsiła rywali. Przejęła inicjatywę i ten gol wisiał w powietrzy.

2. Przygotowanie fizyczne
To podstawa walki o konkretny cel. Pogoń świetnie wygląda szybkościowo, bardzo dobrze kondycyjnie. Najlepszą piłkę drużyna pokazała od 105. minuty. Są tu jeszcze rezerwy. Część zawodników odczuła trudy spotkania i łapały ich skurcze, ale to normalne. Kibice mogą się za to cieszyć, że 90 minut wytrzymali Danijel Loncar i Linus Wahlqvist. Nie lepiej było w obozie przeciwników. Kilku zawodników też wymagało w dogrywce pomocy masażystów. Widzieli to kibice, zobaczyli Portowcy i wykorzystali.

3. Zmiany
Lech był bardzo dobrze zorganizowany, bardzo umiejętnie próbował neutralizować Portowców, gdy na boisku był Radosław Murawski, a świetnie wspomagał do Jesper Karlstrom. Obaj zostali zmienieni w dogrywce i gra Lecha posypała się. Pogoń potrafiła to wykorzystać i zdobyć gola. Na reakcję Lech nie miał już czasu. A Pogoń z konieczności musiała wprowadzić do gry Kacpra Smolińskiego czy Leo Borgesa. Obaj zagrali z takim poświęceniem, że warto ich wyróżnić.

4. Bohaterowie
Zwycięstwa odnoszone w dogrywkach, w końcówkach prestiżowych spotkań czy w rzutach karnych muszą mieć swoich bohaterów. Pogoń też ich miała. Fatalnie mecz zaczął, ale na światowym poziomie kończył Mariusz Malec. Środkowy obrońca jest teraz filarem obrony, a wkrótce jego kontrakt z klubem będzie przedłużony. Bezbłędnie zagrał Valentin Cojocaru. Bramkarz zawsze ma do odegrania ważną rolę w hitach, a Cojocaru znów był pewny siebie i pewny w interwencjach. I jeszcze Joao Gamboa – długimi fragmentami najbardziej anonimowy ze wszystkich graczy Pogoni, ale to on zadał ten decydujący cios.

5. Wsparcie kibiców
Nie sposób o tym nie wspomnieć. Do Poznania pojechało ponad dwa tysiące kibiców (głównie siedzieli w swoim sektorze, ale było też sporo sympatyków Portowców na trybunie VIP) i od początku mocno wspierali dopingiem zespół. Nie było przestojów, nie było zwątpienia, ale jasny i klarowny przekaz. A już szczytem była druga część dogrywki. Wtedy kibice Pogoni zakrzyczeli gospodarzy, co zbiegło się z przebiegiem gry. I jeszcze jedno świetne zachowanie. Po meczu cały sektor zaprosił Efthymiosa Koulourisa. Grecki napastnik w tym roku jeszcze nie strzelił bramki, może czuć się poirytowany, ale dostał takie wsparcie od kibiców, że pewnie już w środę mógłby rozegrać kolejne spotkanie z dogrywką. To zaprocentuje.

Czy w Warszawie? Mecz już w sobotni wieczór. Stawką – kolejny krok w kierunku mistrzostwa Polski.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dni Lawinowo-Skiturowe

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Kilka elementów zwycięstwa Pogoni Szczecin w Poznaniu [KOMENTARZ] - Głos Szczeciński

Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24