Marek Bartoszek, prezes Puszczy Niepołomice: Nie mogę uznać, że ewentualny remis będzie porażką

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Marek Bartoszek (prezes Puszczy Niepołomice)
Marek Bartoszek (prezes Puszczy Niepołomice) Andrzej Banas
- Dla wielu zaskoczeniem był sam awans i pewnie dla wielu zaskoczeniem jest nasza pozycja w tabeli, liczba punktów, bo byliśmy uważani za zespół, który okopie się na 18. pozycji w tabeli i od czasu do czasu jakiś punkt zdobędzie – mówi Marek Bartoszek, prezes Puszczy Niepołomice. - Fajnie, że w połowie kwietnia, w decydującej fazie sezonu mamy realne szanse na utrzymanie.

Prezes Cracovii Mateusz Dróżdż stwierdził, że Puszcza będzie grała na stadionie „Pasów” do grudnia. Dla pana nie było to zaskoczenie.

Nie, ponieważ tydzień po tym, jak prezes Dróżdż został prezesem spotkaliśmy się. Pytał o nasze plany. Termin nie jest przypadkowy. Informacje, jakie dostajemy z miasta, z departamentów, które zajmują się procesem przebudowy stadionu, mówią o tym, że do końca roku, może do końca stycznia uda się zrobić to, co musimy, by transmisje telewizyjne można było realizować z Niepołomic. Prezes Dróżdż mówił, że jest pod wrażeniem tego, co udało nam się zrobić, że chce nam pomóc i do końca roku możemy korzystać ze stadionu Cracovii. Dostaliśmy promesę i w procesie licencyjnym zgłaszamy stadion zastępczy jako stadion Cracovii i liczymy na to, że od wiosny będzie szansa na to, by grać w Niepołomicach.

Ekstraklasa przyjmuje taki wariantowy wniosek?

Generalnie jest tak w procesie licencyjnym, że jeżeli stadion się dostosuje i dostaje się zielone światło, to nawet w trakcie rundy można wrócić na swój obiekt.

A jak nie zdążycie?

Nie zakładam takiego scenariusza drugi rok z rzędu. Mam nadzieję, że w maju będzie dokładny harmonogram przebudowy, będzie pozwolenie na budowę. Dla nas najlepszym rozwiązaniem jest powrót do Niepołomic. Musimy się utrzymać.

A jeśli by się nie udało, to wracacie do Niepołomic?

Tak, nie ma tu kontrowersji.

Prezes Dróżdż powiedział, że gdyby nie jego pracownicy, to Puszcza w ogóle nie zorganizowałaby meczu…

W sytuacji, kiedy rozmawialiśmy o wynajmie stadionu za śp. prof. Filipiaka jedną z zasad było to, że korzystamy z pracowników Cracovii. Trudno mieć kogoś innego np. do kontroli dostępu. Podpisaliśmy umowy zlecenie z pracownikami wskazanymi przez Cracovię, którzy obsługują mecze. Trudno mieć innego greenkeepera, inny catering. Nie da się. Od samego początku mówiliśmy, że nie będziemy wprowadzać zamieszania, tylko korzystamy z pracowników Cracovii, a inne rzeczy, np. te związane z marketingiem są oparte na naszych pracownikach.

Jesteście beniaminkiem i rewelacją rozgrywek, choć na wiosnę odnieśliście dopiero pierwsze zwycięstwo z Lechem.

Ale mało przegrywaliśmy. Dla wielu zaskoczeniem był sam awans i pewnie dla wielu zaskoczeniem jest nasza pozycja w tabeli, liczba punktów, bo byliśmy uważani za zespół, który okopie się na 18. pozycji w tabeli i od czasu do czasu jakiś punkt zdobędzie. Fajnie, że w połowie kwietnia, w decydującej fazie sezonu mamy realne szanse na utrzymanie. Wystarczy, że zdobędziemy więcej punktów niż trzy zespoły, które są poniżej nas i jesteśmy utrzymani. Sami za siebie odpowiadamy. Mamy 2-punktową przewagę nad Koroną i mecz bezpośredni z nią. Z wszystkimi zespołami, z którymi walczymy o utrzymanie, zagramy w Krakowie, gdzie nie przegrywamy, mam tu głównie na myśli mecze z Koroną, Wartą i Piastem.

Jest mecz z Cracovią, „za sześć punktów”, a wy na tym stadionie wygraliście więcej meczów niż Cracovia bo pięć, a rywale trzy. Może handicap jest po waszej stronie? Choć kibice w większości będą za gospodarzami.

Wszystkie mecze gramy trochę na wyjeździe, ale my i Cracovia mamy atut rozegrania jednego spotkania na obiekcie, który najlepiej w ekstraklasie znamy. W pierwszym meczu też sytuacja była podobna, mimo że byliśmy formalnym gospodarzem to na stadionie była większość kibiców Cracovii. Wychodziliśmy z szatni gości. Bardzo dobrze czujemy się na tym obiekcie, ale gospodarzem jest Cracovia. Jest coś w tym, że jesienią przegraliśmy tu tylko z Pogonią i Śląskiem, a graliśmy już z całą czołówką. I mam wrażenie, że po obu tych meczach mieliśmy ogromny niedosyt, bo ze Śląskiem prowadziliśmy długo, a skończyło się 1:3, a z Pogonią graliśmy 11 na 10. Nie ma co ukrywać, że dużo dobrego zrobił mecz z Lechem, bo po pierwsze bardzo długo czekaliśmy na zwycięstwo na wiosnę, a poza tym było ono nieoczekiwane. W każdym meczu staramy się zrobić wszystko, by wygrać, ale z 3. drużyną w tabeli, która ma potencjał i walczy o mistrzostwo Polski, to każdy punkt dla zespołu takiego jak Puszcza to jest dużo. Udało się wygrać więc myślę, że to dobry prognostyk przed końcówką. Zresztą pokazaliśmy jesienią, że im dłużej trwa runda, to się rozkręcamy, a w końcówkach dobrze wyglądamy. Tak też było w ubiegłym sezonie. Liczę na to, że teraz będzie podobnie.

Ewentualny remis traktowałby pan jako porażkę, czy jednak jako korzystny wynik?

W naszym przypadku każdy punkt dodany do dorobku to jest coś na plus, w żaden sposób nie można uznać, że remis będzie porażką. Z kolei na wyjazdach wygraliśmy tylko jeden mecz, z Wartą. Natomiast to co zmieniło się na wiosnę to to, że zaczęliśmy na wyjazdach remisować. Mówi się, że lepiej wygrać i przegrać, ale jak mieliśmy w pewnym momencie 9 porażek na wyjeździe i żadnego remisu, to lepiej przywozić nawet po punkciku. Jeśli wygramy, to mamy tę trójkę z przodu. Po zwycięstwie z Lechem inny jest smak remisów z Jagiellonią, Legią czy Śląskiem. Inaczej one ważą. Musimy dopisywać tyle, ile się maksymalnie da. Myślę, że czeka nas bardzo ciekawy mecz, bo Cracovia wychodzi z tego samego założenia – oczywiście, że zwycięstwo bardzo ja uspokoi, ale remis byłby dla niej kolejnym kroczkiem do zrealizowania celu.

Ogląda pan mecze Cracovii?

Tak, choć nie wszystkie.

Na pewno sprawia panu satysfakcję fakt, że ci, którzy rozwinęli się grając w Niepołomicach jak Karol Knap, czy ugruntowali swoje umiejętności jak Michał Rakoczy coraz więcej znaczą dla Cracovii.

Karol uratował Cracovii remis w pierwszym meczu z nami, strzelając na 1:1. Michał jest kapitanem Cracovii, miał świetną rundę w poprzednim sezonie. Teraz drużyna inaczej punktuje, on też ma mniejszy dorobek, ale w porównaniu do tego, co grał u nas, to zrobił nieprawdopodobny postęp. O to też chodzi, dostał u nas szansę, dużo grał. Pamiętam czas Puszczy w II lidze. Arek Lewiński poszedł do ekstraklasy, do Ruchu Chorzów, to była historia! To zawodnik, który wychował się w Puszczy. Teraz takich piłkarzy, którzy byli u nas i odgrywają wiodące role w klubach ekstraklasy jest więcej, np. Maciek Domański w Mielcu, Dawid Abramowicz w Radomiaku, był Karol Niemczycki w Cracovii. To dla nas ogromna satysfakcja. Mam nadzieję, że będzie ich więcej.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Świątek w finale turnieju w Rzymie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Marek Bartoszek, prezes Puszczy Niepołomice: Nie mogę uznać, że ewentualny remis będzie porażką - Gazeta Krakowska

Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24