Paweł Golański: Rumunia Edwarda Iordanescu jest bardzo groźna

Jaromir Kruk
epa/pap
Rumunia zaskoczyła wielu obserwatorów Euro 2024 wysoką wygraną z Ukrainą 3:0. Dobrej postawy po zespole Edwarda Iordanescu spodziewał się Paweł Golański, do niedawna dyrektor sportowy Korony Kielce, były zawodnik Steauy Bukareszt i ASA Targu Murges. – Z zadowoleniem oglądałem występ Rumunów. Z Nicolaie Stanciu, autorem cudownego gola na 1:0minąłem się w Steaule, on przychodził, ja odchodziłem – mówi Paweł Golański.

Stanciu do dużej klasy piłkarz?

Paweł Golański: Pamiętam ile było szumu, kiedy wybrał ofertę Sparty Praga, która dużo niego zapłaciła jak na czeskie warunki. Jego ścieżka klubowa jest specyficzna, był w Arabii Saudyjskiej, wrócił do Czech by grać dla Slavii czym wywołał wiele kontrowersji, potem trafił do Chin, znów skusiła go Arabia Saudyjska. W kadrze nie zawodzi, robi różnicę, ma świetną technikę użytkową, kreuje i dysponuje niesamowitym uderzeniem o czym przekonali się Ukraińcy. Gdy Stanciu gra dla Rumunii oddaje drużynie narodowej całe serce, widać jak mu bardzo zależy.

Co jest największym atutem ekipy Edwarda Iordanescu?

Nie ma w Rumunii takich wielkich gwiazd jak w latach 90-tych z Gheorghe Hagim na czele, ale nie brakuje ciekawych, perspektywicznych piłkarzy. W ofensywie Stanciu, Dennis Man z Parmy, Denis Gragus z Gaziantep, Florinel Koman ze Steuay grającej od paru lat pod nazwą FCSB, jeszcze mógłbym wymienić parę nazwisk. Wspaniale rozwija się kariera Radu Dragusina, obrońcy Tottenhamu, który czyni błyskawiczne postępy. Dobra gra kadry sprawia, że rosną poszczególni zawodnicy. Siłą Rumunii jest kolektyw, organizacja gry, za czym stoi Edward Iordanescu, syn legendarnego Anghela. On to poukładał po swojemu i wprowadził dyscyplinę. Nie ma żadnych układów, układzików, bo nawet młody Hagi nie dostał pewnego miejsca w wyjściowej jedenastce, z Ukrainą pojawił się na placu po przerwie. Rumuni wyszli w eliminacjach z pierwszego miejsca w grupie i wysłali ostrzeżenie przeciwnikom z finałów.

Odczuwasz satysfakcję ze wspaniałego startu Rumunii na Euro 2024?

Oczywiście, że tak. Spędziłem trzy lata w Steaule, potem pół roku w Targu Mures, zostawiłem tam wielu przyjaciół, znajomych. Miło słyszeć, że kibice wciąż o mnie pamiętają. Jako dyrektor sportowy Korony sprowadzałem do Kielc piłkarzy z Rumunii i wszyscy byli z nich zadowoleni. To jest nacja kochająca piłkę nożną, a ewentualny sukces reprezentacji na Euro 2024 mógłby dać futbolowi w tym kraju pozytywnego kopa. Oni długo na to czekają, a wyjście z grupy w Niemczech to byłoby już coś.

Dobrze znasz Gheorghe Hagiego, największą gwiazdę rumuńskiego futbolu wszech czasów. On bardzo przeżywa mecze reprezentacji?

Hagi senior to gość, który 24 godziny na dobę żyje piłką nożną. On jest mocno związany z kadrą, wręcz ją kocha i jak każdy obywatel Rumunii marzy o dobrym występie na Euro 2024. Przy okazji takich wielkich imprez odżywają wspomnienia z dawnych czasów, kiedy Gheorge był czołowym pomocnikiem świata. Jego grę oglądało się z przyjemnością. Wyobrażam sobie jak był dumny z postawy rodaków w meczu z Ukrainą. A od syna wymaga znacznie więcej, na pewno młodego stać na coś ekstra i liczę, że pokaże to w Niemczech.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24