Polska - Izrael. Mecz na czwórkę, nawet z plusem

Michał Skiba
Michał Skiba
Bartek Syta
Wypunktowany i rozbity zespół Izraela. Reprezentacja Polski wygrała 4:0, nie dając przeciwnikowi powąchać naszego pola karnego. Jerzy Brzęczek znów trafił ze zmianami, świetnie zmobilizował zespół po kiepskim meczu w Skopje. Bardzo godne i skuteczne pożegnanie Biało-Czerwonych z sezonem 2018/19. Możemy już szykować się do Euro 2020.

Bateria naładowała się z czasem

W pierwszych minutach Piotr Zieliński efektownie minął dwóch zawodników, a następnie niedokładnie dograł do Mateusza Klicha. Świetnym przerzutem Tomasza Kędziorę obsłużył Grzegorz Krychowiak, to obrońca Dynama Kijów nawet nie starał się przyjąć piłki i prowadzić akcję, tylko rozpaczliwie główkował w stronę pola karnego. W poczynaniach Biało-Czerwonych wiele rzeczy funkcjonowało tak, jakby bateria była naładowana tylko na 80 - 90 procent, ale zaangażowanie fizyczne - zwłaszcza po takim meczu w Skopje - przekraczało normy. Choć z początku wydawało się, że Izraelczycy przyjechali na PGE Narodowy, aby murować bramkę. Szybko okazało się, że jednak tego nie potrafią. Później bateria pt. Reprezentacja Polski wykazywała STO procent. A udowodniły to zmiany Arkadiusza Milika i Damiana Kądziora.

Kontrola jakości

Ponownie na lewej stronie męczył się Bartosz Bereszyński. Lewego skrzydła nie potrafi tak rozwinąć, jak prawego. Tomasza Kędziorę uratowała mała chirurgiczna precyzja i świetne wyjście do prostopadłej piłki od Roberta Lewandowskiego. Poza nią - bał się wejść w pojedynek. Nic nie jest przesądzone, ale do Macieja Rybusa selekcjoner Jerzy Brzęczek może się prędko nie przekonać. Wystawianie "Beresia" na lewej stronie z konieczności, a łatanie prawą Kędziorą, to jednak wciąż coś na zasadzie "podwójnego osłabiania". Kędziora technicznie nie pasował do - grającego na prawym skrzydle - Piotra Zielińskiego. W końcu asysta "Ziela". Wszedł dobrze w mecz, piłka przy nodze nie przeszkadzała mu jeszcze bardziej niż zwykle. Nie był przyklejony do prawej strony, ale w ogóle jej nie zaniedbywał. Nie podjął w zasadzie żadnej złej decyzji.

Znów na zero

Ostatni w tym sezonie dwumecz to największa wygrana duet Kamil Glik - Jan Bednarek. Obaj popełniali w obu spotkaniach kosmetyczne błędy. W Skopje dosyć szybko dostali po żółtej kartce, a i tak potrafili zachować zimną krew. W meczu z Izraelem mieli w zasadzie jednego rywala, właśnie Kayala, bo Zahavi za punkt honoru wziął sobie strzelenie gola przewrotką. Po jednym dobrym meczu można zmienić optykę i cieszyć się, że Polacy po czterech spotkaniach mają komplet punktów i same "zerka" po stronie strat. Tylko jakiś totalny kataklizm odbierze nam awans na przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pudzian i Chalidov zdradzają tajemnice. Jest już nowy Fight Raport

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

ł
ładny wynik
ale nie ma co spoczywać na laurach, pamietajcie nasza rezprezentacja takze miala serie porażek, wiec do pracy, choc z lepszym humorem. jednakze brawa dla izraleczykow za , ze im sie chcialo grać , szalom
B
Brawo
Brawo chlopaki
Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24
Dodaj ogłoszenie