Wisła Kraków. Szymon Sobczak: Pokazaliśmy, że jesteśmy bardzo mocni

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Wojciech Matusik
Szymon Sobczak rozegrał bardzo dobry mecz z Górnikiem Łęczna. Wisła Kraków wygrała go 4:0, a jej napastnik strzelił m.in. dwa gole. Po końcowym gwizdku nie krył zatem zadowolenia.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Dwa gole, dwie asysty, wywalczony rzut karny - najlepszy mecz Szymona Sobczaka w Wiśle Kraków do tej pory?
- Pewnie pod kątem statystyk nawet nie trzeba nic więcej dodawać. Wiadomo, w przypadku napastnika statystyki są bardzo ważne. Dla nas najważniejsze jednak było zwycięstwo w tym meczu. Wiedzieliśmy jak ważne to było spotkanie również pod kątem tabeli, miejsca w niej i odrobiny spokoju przed ostatnim meczem w tym roku, który również zagramy u siebie.

- Mecz w Pucharze Polski ze Stalą Rzeszów wygraliście również wysoko, ale wiadomo, że tam zagrało sporo młodzieży. Spotkanie z Górnikiem Łęczna miało być już takim poważniejszym testem, bo to jeden z mocniejszych zespołów w tej lidze. No i wyszło tak, że jeśli nie liczyć pierwszego kwadransa po przerwie, to dominowaliście całkowicie i też wygraliście wysoko.
- Górnik to nie jest słaby zespół i też miał swój moment w tym meczu. My na szczęście nie straciliśmy wtedy bramki. To też było bardzo ważne. A później zrobiliśmy swoje. Strzeliliśmy drugą, trzecią, czwartą bramkę i było po sprawie. Pokazaliśmy tym meczem, że jesteśmy bardzo mocni. Tego się od nas wymaga, tego sami od siebie wymagamy. Cieszy to, że szliśmy po kolejne bramki. Ja to często podkreślam, ale tak jest rzeczywiście, że dużo w tej lidze robi „mental”. Oczywiście są momenty w meczu, gdy przeciwnik przyciśnie, ale nie ma się co obawiać takich sytuacji, bo mając taką jakość piłkarską, jesteśmy w stanie i tak kontrolować to, co dzieje się na boisku. A już w końcówce pokazaliśmy, że jak ma się 2:0, 3:0 to jest łatwiej, wszyscy pokazują się do gry. Każdy, kto oglądał to spotkanie i ma trochę pojęcia o piłce, widział jak to wyglądało.

- Tego luzu było w waszej grze w obu ostatnich meczach bardzo dużo. Z czego to się wzięło?
- Co do czwartku to nie chcę się wypowiadać, bo nie było mnie na boisku. Tak jak jednak już tutaj mówiliśmy, Stal też wyszła odmłodzonym składem. Wiadomo, Puchar Polski rządzi się swoimi prawami i ważne, że awansowaliśmy. A co do meczu z Górnikiem, to poza tymi paroma minutami po przerwie, to prawda, że dominowaliśmy w pełni. Nawet wtedy jak nie mieliśmy piłki, to już mieliśmy plan jak ją szybko odebrać i ruszyć do kontrataku. Takie sytuacje miały jednak miejsce tylko wtedy, gdy dawaliśmy przeciwnikowi w ogóle „powąchać sprzęt”, bo przez większość czasu to my operowaliśmy piłką. Czy coś spadło z naszych pleców po takim meczu? Spokojnie, znamy ciężar każdego z takich spotkań, a zostało nam jeszcze jedno, żeby dobrze zamknąć rok. Już dwa tygodnie temu mówiłem, że to będą szalenie ważne spotkanie. Nawet jednak to potknięcie w Niecieczy, jeśli postawimy twarde warunki u siebie i po Łęcznej wygramy również na koniec roku z Polonią, to w jakimś stopniu zmażemy plamę z meczu z Bruk-Betem.

- W meczu z Górnikiem szukaliście różnych rozwiązań w ataku. Dużo było gry środkiem.
- Podkreślałem to nawet z pozycji napastnika, że dobrze byłoby, żeby takich podań było więcej. Napastnik jak jest pod grą, to łatwiej mu jest samemu kreować sytuacje, nie musi czekać na jedną, dwie okazje w meczu. Z mojej perspektywy to, że zaczęliśmy grać środkiem, jest ułatwieniem. Mamy dużo jakości na bokach, ale potrafimy pograć również w środku nawet jeśli jest duże zagęszczenie. Trzeba z tego korzystać.

- Wreszcie strzeliliście gola po rzucie rożnym i to z rywalem, który górował nad wami warunkami fizycznymi.
- Mamy kilku fachowców, którzy twierdzili, że nie jesteśmy w stanie w takich meczach, z takim rywalem strzelać goli głową po stałych fragmentach gry… Ja w swojej przygodzie z piłką parę takich goli już jednak strzeliłem. Gdy jest dobry timing, dobrze dograna piłka, to nie zawsze wzrost będzie najważniejszy. Cieszę się, że ten gol padł, bo mieliśmy z tym problem. I trzeba dalej w tym kierunku iść. Ta bramka też cieszy, bo padła w momencie nieco lepszej gry Górnika. A ten drugi gol dla nas dał nam już dużo luzu i zrobiliśmy później swoje.

- Na następny mecz wróci po kartkach Angel Rodado. Trener mówi, że może znaleźć miejsce dla was obu, bo odstawić napastnika od podstawowego składu po meczu, w którym strzelił dwa gole, dołożył dwie asysty, może być mu ciężko…
- To nie jest mój problem. Ja mówiłem, że przyszedłem tutaj grać. To, że ktoś wraca, to jest tylko pozytywne zmartwienie trenera, bo ma większe pole manewru. A ja chcę, żeby przede wszystkim Wisła wygrywała. Taki był mój cel, gdy tutaj przychodziłem. Wiemy, że patrząc z perspektywy tabeli, to na razie nic wielkiego nie zrobiliśmy. Żeby w ogóle mówić o jakimś pozytywnym zamknięciu roku, to wiadomo jak musi się zakończyć mecz z Polonią. A ja to, co chcę dawać najlepsze drużynie, to jednak na boisku, a nie w gadce…

od 7 lat
Wideo

Marcin Nowak żużlowiec Texom Stali Rzeszów - 10. Sportowiec 2023 Roku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Szymon Sobczak: Pokazaliśmy, że jesteśmy bardzo mocni - Gazeta Krakowska

Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24