Grają tak, że sam Bach by płakał ze szczęścia. Historia sensacyjnego lidera Bundesligi

Michał Skiba
Piłkarze z Lipska paraliżują kolejnych przeciwników swoją konsekwencją w defensywie i organizacją gry. Trener BVB Tomas Tuchel uważa, że RBL może powtórzyć wyczyn Leicester City
Piłkarze z Lipska paraliżują kolejnych przeciwników swoją konsekwencją w defensywie i organizacją gry. Trener BVB Tomas Tuchel uważa, że RBL może powtórzyć wyczyn Leicester City Jens Meyer
W mieście Jana Sebastiana Bacha powstała kapela, która co weekend gra piłkarskie koncerty. Rasenballsport Lipsk to obecny lider Bundesligi, który jeszcze nie przegrał meczu w tym sezonie.

Świat widział bardziej romantyczne historie w futbolu. W szerokim spektrum piłkarskiego środowiska budzą odrazę i bezinteresowną niechęć. Ba, mówi się, że to personifikacja największego zła, jakie mogło dotknąć niemiecką klubową piłkę. Red Bull Lipsk, a na szczeblu Bundesligi RasenBallsport Lipsk. Klub, który powstał w 2009 roku i w najwyższej klasie rozgrywkowej nie może nawet używać swojej nazwy. Zgodnie z niemieckimi przepisami , zabronione jest używanie tytułu sponsora w nazwie drużyny.

Tymczasem jest on wyjątkowo możny. Napoje energetyczne „Red Bull” od lat 80. sprzedają się jak świeże bułeczki, co sprawiło, że właściciel koncernu Dietrich Mateschitz, zainwestował już w stajnie zespołu formuły 1, w piłkarskie kluby w Salzburgu i Nowym Jorku, a także ma patronat w licznych odmianach sportów ekstremalnych.

Mateschitz zanim ulokował kolejnego czerwonego byka w Lipsku, zastanawiał się nad tym bite trzy lata. Na początku chciał rozkręcać się w Bremie, potem Dusseldorfie i Monachium - ostatecznie padło na Lipsk. Doradził mu to jego przyjaciel Franz Beckenbauer, honorowy prezydent Bayernu Monachium. „Kaiser” był wtedy szefem komitetu organizacyjnego mistrzostw świata w Niemczech, a Lipsk jedynym miastem-organizatorem bez klubu w Bundeslidze.

Mateschitz przejął więc grający w niższych ligach SSV Markranstadt, w mieście położonym 12,5 km od Lipska. - Gdy w 2009 roku tworzyliśmy wizję RB Lipsk oczywiście chcieliśmy awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej. Nie spodziewaliśmy się, że uda się to zrobić tak szybko - podkreślał prezes klubu Florian Müller. RB Lipsk skupując gwiazdy niższych lig, budował swoją siłę i w cuglach ugrywał kolejne awanse. W tym momencie skład, który w Bundeslidze wystawia Ralph Hasenhüttl, wiele nie różni się od tego, który wywalczył awans do pierwszej ligi. Teraz, ku złości praktycznie wszystkich w Niemczech są samodzilnym liderem Bundesligi. To pierwszy od 19 lat beniaminek bez porażki w pierwszych 7 kolejkach. Ostatnio dokonało tego, ukochane przez Tomasza Hajtę Kaiserslautern z sezonu1997/1998. I zostało potem mistrzem. Piłkarze z Lipska już poprawili ten wynik. Mimo że mają w sobie krótką tożsamość pod znakiem czerwonych byków, to oni działają na resztę ligi jak płachta.

- W Lipsku grają w piłkę tylko po to, by lepiej sprzedać puszkę z napojem - powiedział niedawno Hans-Joachim Watzke, dyrektor sportowy Borussii Dortmund. Kibic piłki w Niemczech też nie wierzył w ten projekt. Oglądalność w telewizji jednego z pierwszych meczów RB Lipsk w Bundeslidze wynosiła... 5 tys. widzów. Za to na stadion przychodzą dziesiątki tysięcy, a klub już planuje rozbudować obiekt o dodatkowych 10 tys. (wtedy pojemność Red Bull Areny wynosiłaby 55 tys. widzów).

Na początku Uli Hoeness nazwał ekipę z Lipska wrogiem, pluł jadem, a oglądały to całe Niemcy. Jednak potem kulturalnie przeprosił i ze słów się wycofał. Być może boi się potencjału klubu z byłego NRD. W tym regionie w Niemczech kuleje szkolenie młodzieży. Z całej ekipy, która sięgnęła po złoto na mundialu w Brazylii dwa lata temu, tylko Toni Kroos urodził się w NRD. W meczu z Augsburgiem, szkoleniowiec Ralph Hasenhuettl wystawił skład o średniej wieku 23,6. To najmłodsza podstawowa jedenastka w tym sezonie Bundesligi. Wszystko za sprawą stworzonej akademii, którą rządzili - najpierw Thomas Linke, a potem Ralf Rangnick.

- Mimo że mają pieniądze, nie wydają dziesiątków milionów euro na piłkarzy, ale jakby to wyglądało, gdyby zamiast na kolejny bolid F1 Pan Mateschitz przeznaczył 500 milionów euro na piłkarzy. Czy będą drugim Leicester? Raczej nie. Mają większy potejcnał od Anglików i na pewno nie przepadną za rok w drugiej części tabeli. Kibicuje temu zespołowi, dzięki nim to najciekawszy sezon Bundesligi od wielu lat. Kiedyś w podobny sposób obrażano Hoffenheim, ale sternicy klubu przetrwali ten czas. Tak samo będzie w Lipsku. Już niedługo widzę ich nawet w Lidze Mistrzów - komentuje Radosław Gilewicz, były piłkarz m. in VFB Stuttgart i Karlsruher.

Polityka RB Lipsk jest bardzo sprytna, bo klub ogrywa swoich piłkarzy w innym klubie Red Bulla - w Salzburgu. W zespole z Lipska gra nawet dwóch Polaków. W juniorskiej Bundeslidze bramki dla RBL strzelają Przemysław Płacheta i Kamil Wojtkowski.

RB Lipsk to klub, który nie ma przeszłości. Ma za to przyszłość. Ta najbliższa, to niespodziewana zmiana planów - z walki o utrzymanie w Bundeslidze, na walkę o tytuł i utarcie nosa Bayernowi Monachium i Borussii Dortmund.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na sportowy24.pl Sportowy 24